|
Koncepcja zakładała, że turyści będą tymi szybami
schodzili do sztolni po schodach, a w podszybiu zostaną urządzone przystanie
dla łódek. Łodzie miały być spięte ze sobą paciorkowo i poruszane siłą
mięśni przewodnika, który odpychając się od ociosów, czyli ścian sztolni,
miał wprawiać łódki w ruch. Projekt łodzi wykonał Karol Swoboda. Spieszono
się, aby zdążyć z przygotowaniem sztolni do ruchu turystycznego na połowę
września, kiedy to miały się odbyć pierwsze Dni Gwarków – czyli czterodniowe
święto miasta. Dni te rozpoczęły się w sobotę 14 września. Dzień później, w
niedzielę 15 września 1957 r., pierwszych zwiedzających wpuszczono na
podziemną trasę turystyczną. W dniu otwarcia Sztolni Czarnego Pstrąga
kilkaset osób zeszło schodami w szybie Ewa do łódek, przepłynęło trzysta
metrów w stronę szybu Sylwester, by stamtąd zawrócić do szybu Ewa. W
Sylwestrze nie było wtedy jeszcze schodów, a trasa nie posiadała oświetlenia
elektrycznego. Na prąd w sztolni trzeba było poczekać nieco ponad dwa lata.
W styczniu 1958 r. wydarzył się zabawny incydent podczas prac. W hali pomp
przy służącym wtenczas wodociągom szybie Staszic zaczęły się wydobywać kłęby
gęstego dymu. Dym ten unosił się także z wylotu szybu wentylacyjnego,
mieszczącego się przy szosie do Rept. Wszczęto alarm, podejrzewając pożar w
podziemiu. Okazało się, że to murarze budujący schody – zapewne w szybie
Sylwester – rozniecili ognisko, a ciąg powietrza popchnął pod ziemią kłęby
dymu do stacji pomp przy szybie Staszic.
W 1958 r. prace w Sztolni Czarnego Pstrąga prowadzone były podobnie jak rok
wcześniej: z myślą, aby zdążyć na wrześniowe Dni Gwarków. Na początku
czerwca depeszę o pracach w szybach Sylwester i Ewa podała nawet Polska
Agencja Prasowa, a za nią przedrukowały ją Trybuna Robotnicza i Gazeta
Robotnicza. Podziemiami tarnogórskimi zainteresowali się znani wówczas
ludzie. Zwiedził je pisarz Gustaw Morcinek, który w księdze pamiątkowej
zapisał, że nie przypuszczał, iż są one tak rozległe i różnorodne. Podczas
wizyty w Tarnowskich Górach 7 czerwca 1958 r. łódką w Sztolni Czarnego
Pstrąga przepłynął Edward Gierek, sekretarz Komitetu Centralnego PZPR.
Nie tylko partyjni aparatczycy interesowali się podtarnogórską podziemną
trasą turystyczną. W 1958 r. polscy emigranci żyjący w Ameryce Północnej
zwrócili uwagę na tarnogórskie podziemia. Jak podawał Juliusz Pęgiel,
chcieli nawet rozpocząć starania, by zbudować duży hotel w Tarnowskich
Górach i wziąć się za obsługę ruchu turystycznego. Nic z tych planów nie
wyszło. Z okazji Dni Gwarków w 1958 r. wyznakowano niebieski szlak
turystyczny ze śródmieścia Tarnowskich Gór do parku w Reptach. Tam
następowało rozwidlenia trasy: na szlak czerwony do szybu Ewa oraz na szlak
żółty do drugiego z szybów.
Jeśli wierzyć ówczesnej prasie turystycznej, to w 1958 r. Sztolnia Czarnego
Pstrąga nie była jedynym fragmentem podziemi, do którego urządzano
wycieczki. Tarnogórski oddział Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego oprócz „żeglugi łodzią po sztolni”, proponował
także zwiedzenie labiryntu wyrobisk w rejonie szybu Anioł. Ustalone za to
już były zasady zwiedzania Sztolni Czarnego Pstrąga. Zbiorowe wycieczki w
grupach po 50 osób urządzano w soboty (od 15 do 18) i niedziele (od 9 do 18)
pod kierunkiem przewodników PTTK. Liczebność grupy związana była z tym, że w
sztolni znajdowało się 10 łódek. Natomiast ograniczone terminy zwiedzania
wynikały z tego, że w dni robocze, czyli od poniedziałku do soboty, trwały
prace w sztolni. Toteż w dni robocze ruch turystyczny był sporadyczny.
|