|
W połowie dwudziestego wieku pewne zdziwienie u
tarnogórzan mógł wywołać autobus jadący z Tarnowskich Gór do… Tarnowskich
Gór. Linie autobusowe w obwodzie zamkniętym – bo tak wówczas nazywano linie
okrężne – były nowinką dla osób podróżujących dotąd wyłącznie kolejami lub
tramwajami, które miały zawsze przystanek początkowy inny od końcowego.
Tymczasem Śląskie Linie Komunikacyjne postanowiły z dniem 1 czerwca 1951 r.
uruchomić linię okrężną na trasie Tarnowskie Góry – Repty – Górniki –
Ptakowice – Zbrosławice – Wilkowice – Miedary – Rybna – Strzybnica –
Tarnowskie Góry. Linia ta nie przetrwała do naszych czasów.
Zresztą inne było wtedy spojrzenie na przewozy. W tamtych czasach dla
mieszkańców podtarnogórskich wiosek autobus był prawie luksusem. Co innego
niż dzisiaj rozumiało się wtenczas pod pojęciem doskonałości. Przykładowo w
1951 r. prasa pisała, że Świerklaniec ma doskonałe połączenie autobusowe,
gdyż autobusy do Katowic jeżdżą co 30 minut, a do przystanku tramwajowego w
Piekarach Śląskich jest tylko cztery i pół kilometra. Tymczasem dzisiaj
trudno uznać za wzór doskonałości współczesne połączenia na linii 19 w
godzinach szczytu, gdzie autobus odjeżdża co 10 minut. A kiedyś trzeba się
było zachwycać półgodzinnym odstępem w kursowaniu.
Natomiast jeśli chodzi o odległość Świerklańca do tramwaju, to ówcześni
mieszkańcy mieli nadzieję, że z czasem ona zmaleje. Wszak w 1950 r. prasa
pisała o planach przedłużenia w przyszłości linii tramwajowej Bytom –
Szarlej – Piekary Śląskie aż do Tarnowskich Gór. Zamiar ten nigdy nie został
urzeczywistniony. Warto się zastanowić, dlaczego wtedy brano pod uwagę
właśnie ten wariant, a nie jak kilka dziesięcioleci później, pomysł
zbudowania tramwaju do Tarnowskich Gór od strony Bytomia…
|