|

Tarnowskie Góry na pocztówce z około 1941 roku.
Wł. Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej w: Historia Tarnowskich
Gór, Muzeum w Tarnowskich Górach 2000
Takie proporcje narodowościowe miały wpływ na wyniki
plebiscytu w 1921 roku. W Tarnowskich Górach z 8771 głosujących aż 7451
głosowało za przyłączeniem miasta do Niemiec. W Polsce chciało mieszkać
tylko 1297 tarnogórzan. Za przynależnością do Polski opowiedziało się w
miejscowościach powiatu tarnogórskiego 26213 mieszkańców, za Niemcami
głosowało 9617 osób. Jan Nowak, tarnogórski księgarz i kronikarz, z wyniku
plebiscytu wywnioskował, że po pominięciu głosów niemieckich emigrantów
wynikło, że 80% stałych mieszkańców głosowało w plebiscycie za Polską.
W wyniku plebiscytu i III powstania śląskiego, po podzieleniu Górnego Śląska
między Niemcy i Polskę, Tarnowskie Góry oraz część powiatu przypadły
Rzeczypospolitej.
Od 1922 roku zaczyna się odwrót żywiołu niemieckiego z miasta. Tarnowskie
Góry opuściło w latach 1922-1925 około 2000 Niemców, głównie urzędników i
bogatych mieszczan. Migracjom sprzyjała obowiązująca w tych latach na
terenie plebiscytowym konwencja genewska pozwalająca wybrać narodowość. Z
niemieckiej części Śląska do Tarnowskich Gór przybyło wtedy, wielu
prześladowanych działaczy polskich, m.in. Bronisław Hager, Jan Nowak, Jerzy
Ziętek, a także polskich urzędników. W 1926 roku w mieście żyło 12807
mieszkańców. Zdaniem Jana Nowaka zaledwie 10% ludności było rodowitymi
Niemcami. Jednak sporo mieszczan wywodzących się z polskiego ludu miało
orientację niemiecką, co utrudniało ustalenie narodowości.
O ówczesnych silnych konfliktach polsko-niemieckich najwyraźniej świadczą
dzieje międzywojennego samorządu komunalnego w Tarnowskich Górach. W
wybranej w 1919 roku Radzie Miejskiej na 30 radnych aż 24 rajców było
przedstawicielami Niemiec. Polaków było w radzie tylko 6. W magistracie na
52 pracowników 25 nie znało języka polskiego. Podania o pracę polskich
urzędników były odrzucane. Niemcom sprzyjał wybrany w 1922 roku niemiecki
burmistrz Leopold Michatz, który funkcję pełnił aż do 1934 roku. Sytuację w
samorządach na korzyść Polaków nieznacznie poprawiło wprowadzenie w 1924
roku komisarycznego zarządu po rozwiązaniu tarnogórskiej Rady Miejskiej i
magistratu. Przewagę uzyskali we władzach miasta Polacy. Ale przez dwa lata
dochodziło do dyskredytowania komisarycznej rady i magistratu przez
niemieckiego burmistrza Leopolda Michatza, który pomawiał Polaków o
malwersacje finansowe. Niemiecki burmistrz twierdził także , że większość
tarnogórzan zna język niemiecki. Tymczasem według spisu ludności z 1931 r. w
mieście żyło tylko 18,5 proc. Niemców. Zdaniem polskiego proboszcza Michała
Lewka w 1928 r. na 13 tys. parafian Niemców było zaledwie 3 do 4 tysięcy.
Jednak sytuacja zmieniała się na niekorzyść mniejszości niemieckiej. Jeszcze
w wyborach komunalnych w 1926 roku na 30 mandatów w radzie Polacy zdobyli
13, pozostałe 17 miejsc zajęli Niemcy. Za to w 1930 roku radnymi wybrano 16
Polaków i 14 Niemców. W 1931 roku podczas kontroli magistratu wykryto
bałagan w księgach urzędowych. Kontrolerzy odkryli, że Leopold Michatz
prowadził podwójną księgowość, decyzje podejmował bez zgody radnych, nie
konsultował przetargów oraz prace komunalne zlecał niemieckim firmom. Także
komunalne pieniądze zdeponowane były w niemieckim banku, a pożyczki
udzielano niemieckim przedsiębiorcom. Radni polscy w 1933 roku odwołali
Michatza ze stanowiska burmistrza. Od 1934 roku polskim burmistrzem został
Fryderyk Antes. W mieście zaczęły się rządy sanacji i wzrost ludności
polskiej.
W 1938 r. 9904 dzieci z tarnogórskich szkół zadeklarowało polski jako język
ojczysty. Niemiecki wybrało 554 uczniów.
Po wybuchu w 1939 r. II wojny światowej sytuacja narodowościowa uległa
gwałtownej zmianie. Miasto opuścili Żydzi i wielu Polaków, natomiast
przybyło Niemców. We wrześniu 1939 r. na Rynku uroczyście powitano
kilkudziesięciu niemieckich uchodźców – także aresztowanych przed wojną
przez polskie władze działaczy nazistowskich - wracających do rodzinnego
miasta. Dane statystyczne mówią, że w 1942 r. w Tarnowskich Górach mieszkało
20 tys. 300 osób. W następnych dwóch latach przybyło 1515 ewakuowanych z
głębi Niemiec.
Od początku okupacji przeprowadzono akcję niemczenia miasta. Wprowadzono
niemieckie nazwy ulic i szyldy oraz pisownię nazwisk.
Organizowano kursy urzędowego języka niemieckiego.
Początkowo przynależność mieszkańców ustalano na podstawie spisu
policyjnego, z którego wynikało, że 94,97 proc. ludności zadeklarowało
narodowość niemiecką a niemczyznę jako język własny 77,81 procent. Władze
niemieckie nie były jednak zadowolone z takich danych i wprowadziły
Volkslistę. Na podstawie wypełnionych przez ludzi ankiet niemieccy urzędnicy
tarnogórskiej landratury przyznawali obywatelstwo. W powiecie tarnogórskim
mieszkało wtedy ponad 115 tys. ludzi. Na niemiecką listę narodowościową
wpisano ponad 106 tysięcy mieszkańców. Tylko 10,5 proc. zaliczono do I grupy
aktywnych Niemców, 16,6 proc. do II grupy niemieckiej krwi, ale nie
działających w niemieckim duchu. Najliczniejsza III grupa 54,6 proc.
otrzymała obywatelstwo na 10 lat, a IV grupa spolonizowanych Niemców liczyła
4,7 proc. Polaków rdzennych doliczono się 3,9 procent, czyli ok. 4,5
tysiąca. Dane te nie są w pełni wiarygodne, gdyż wielu Ślązaków deklarowało
narodowość niemiecką, aby uniknąć szykan hitlerowców. Ówczesny burmistrz
Victor Tschauder pisał w 1940 roku z zadowoleniem: „Wolne miasto Tarnowskie
Góry ma już na zewnątrz charakter w pełni czysto niemiecki...
Język polski słyszy się już bardzo rzadko, najczęściej tylko od dzieci
szkolnych, które w krótkim czasie niemieckiej władzy nie miały możliwości,
by dobrze nauczyć się języka niemieckiego”.
Jak germanizacja ludności była powierzchowna, wyszło na jaw w miarę
przybywania klęsk wojsk niemieckich na froncie. Im klęska Niemiec była
bliższa, tym częściej polską mowę dało się słyszeć na ulicach miasta. Po
polsku mówili nawet żołnierze, mimo grożących im za to kar. W czasach
hitleryzmu pojawiło się także w mieście gwarków zjawisko nieznane w XIX
wieku i międzywojniu, niechęć do Niemców.
„Swoisty tryumfalizm przedstawicieli tej grupy, niejednokrotna buta i
pazerność jej reprezentantów przysłaniały nieraz to, że duża część nie
uczestniczyła przecież w zadaniach eksterminacyjnych” – pisze Ryszard
Kaczmarek.
Niestety nadzieje związane z końcem wojny i klęską Niemców nie spełniły się
całkowicie.
W 1945 r. wywieziono wielu Górnoślązaków, bez oglądania się na faktyczną
przynależność narodową - do przymusowej pracy w ZSRR. Zaczęły się
prześladowania polityczne AK-owców. Tysiące mieszkańców poddano weryfikacji
narodowościowej. Wielu nie tylko Niemców wysiedlono. W ciągu następnych lat
powojennych tysiące tarnogórzan powołując się – o ironio - na Volkslistę,
wyemigrowało do Niemiec w poszukiwaniu dobrobytu. W mieście osiedliła się
ludność z terenów całej Polski oraz repatrianci z Kresów Wschodnich. Żywioł
niemiecki został bezpowrotnie wyparty przez Polaków. Dziś można odnieść
nawet wrażenie, że więcej mieszkańców Tarnowskich Gór deklaruje
przynależność do nieuznawanej narodowości śląskiej niż niemieckiej.
|