|
Pogrzeb żuru i śledzia
W Wielki Piątek 1898 r. na śląskich wsiach odgrywano
wiekowy zwyczaj karania postnego jadła. Wieczorem drużyna dworska, uwiązawszy
śledzia na grubym i długim powrozie, wieszała go na suchej wierzbie. Musiał
ponieść karę za to, że przez sześć niedziel panował nad mięsem morząc ludzkie
żołądki.
|
|
Zaś co do żuru, wynoszono go z kuchni, bo był już
niepotrzebny. Ale przy okazji zastawiano sidła dla ośmieszenia jakiegoś
prostaka, co się w obyczajach nie wyznawał. Namawiano go, aby garnek z żurem w
sieć zawiązawszy, wziął na plecy albo na głowie postawił i niósł go niby do
pogrzebu. A za niosącym frant jeden szedł z rydlem, mając rzekomo dół żurowi
kopać. Jak wyszli z podwórza, ten z rydlem uderzał w garnek tłukąc go, a żur
oblewał niosącego gwoli uciesze pogrzebników.
|