|



-
Sławetni mężowie świebodnego miasta na górach Tarnowskich - Żupnicy,
Płoczkowie, Rosztarze, Traitaczniki, insze Robotniki i Pachołki - I Wy zacne
Białogłowy, ruchliwe żaki i rozmaite pacholęta - takimi słowami herold
rozpoczął w 1957 roku pierwsze Dni Gwarków Tarnogórskich.
Zanim doszło do inauguracji imprezy, były długie przygotowania i rozważania
nad tym, jak ma wyglądać ten miejski festyn. Na pomysł zorganizowania w
Tarnowskich Górach kilkudniowych zabaw wpadł Antoni Gładysz, który po
październikowej odwilży 1956 roku został na niecałe dwa lata sekretarzem
Komitetu Powiatowego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. - W
Tarnowskich Górach praktycznie nie było wtedy władzy politycznej - wspominał
po latach nieżyjący już Antoni Gładysz, późniejszy profesor Uniwersytetu
Śląskiego. Jeszcze w czasach studenckich przyszły naukowiec dowiedział się o
świętach górniczych, które obchodzono w niemieckim Freiburgu i czeskiej
Kutnej Horze. Podobne bergfesty odbywały się w XIX wieku w Strzybnicy i na
kopalni Fryderyk w Bobrownikach Śląskich. Jako działacz Stowarzyszenia
Miłośników Ziemi Tarnogórskiej Antoni Gładysz przekonał do realizacji
pomysłu swoich organizacyjnych kolegów, którzy od 1954 roku organizowali
Tarnogórskie Czwartki. Zyskał też poparcie ówczesnych władz miasta i
powiatu. Po latach Antoni Gładysz ocenił, że entuzjastyczne przyjęcie jego
pomysłu wynikało z istnienia w mieście sztafety pokoleń. Międzywojenne
tradycje społecznikowskie ojców kontynuowali w Polsce Ludowej ich synowie.
Przykładem może tu być historyk Józef Piernikarczyk i jego syn Czesław -
znany przewodnik turystyczny i lokalny działacz społeczny.
Parodniowa impreza nawiązywała do przywileju targowego, jaki w 1599 r.
przyznał miastu jego pan - margrabia brandenburski. Podczas jarmarku
organizowanego w niedzielę po dniu św. Idziego mieszczanie mieli prawo
urządzania “zabaw i komedyj”. Wybór daty świętowania Dni Gwarków na początku
września nie był więc przypadkowy.


 Jedno z ważniejszych spotkań
komitetu organizacyjnego obchodów Dni Gwarków Tarnogórskich odbyło się 5
marca 1957 roku w sali prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Ratuszu. Wtedy
omówiono, jak wyglądał będzie plakat, pamiątkowa pieczęć i sam przebieg
imprezy. Ustalono, gdzie stanie estrada, skąd wypożyczone zostaną konie i
stroje. Ze względu na trudności materiałowe i z ekipą organizatorzy
zrezygnowali z budowy kopii Bramy Krakowskiej, jaka kiedyś stała na głównej
ulicy miasta. Informację o planowanym święcie opublikował na swoich łamach 4
sierpnia 1957 r. tygodnik lokalny “Gwarek”.
Pierwsze Dni Gwarków Tarnogórskich odbyły się 14 i 15 września 1957 r. Wtedy
utrwalił się scenariusz imprezy powielany co roku przez organizatorów. Do
żelaznych punktów należał pochód historycznych postaci, które zawitały do
miasta w jego bogatej historii m.in. król Jan III Sobieski, królowa
Marysieńka, książę Jan Opolski, husaria, rajtarzy szwedzcy. Nie zabrakło
lokalnych osobistości: chłopa Rybki, restauratora Sedlaczka, Skarbnika,
burmistrza, gwarków. Historyczne stroje wypożyczono w większości z Opery
Śląskiej i łódzkiej szkoły filmowej. Tradycyjnym widowiskiem był też skok
przez skórę, czyli uroczyste pasowanie na górników i wjazd do miasta księcia
Jana Opolskiego. Na estradzie ustawionej na Rynku przed Ratuszem wystąpili
m.in.: Poznańskie Słowiki, orkiestra dęta kopalni Walenty-Wawel, chóry
czeskie i serbołużyckie oraz zespoły muzyczne i teatralne. Po dniach z
występami artystycznymi i historycznymi korowodami 16 i 17 września 1957 r.
trwał jarmark, na który sprowadzono sporo atrakcyjnych towarów. Prawdziwym
daniem firmowym Dni Gwarków stały się „krupnioki z kotła”.
Z biegiem lat Dni Gwarków Tarnogórskich zmieniały nazwę np. na Letnie Święto
Górnicze, ale zawsze zachowało się słowo Gwarki. W pochodzie pojawiały się
nowe postacie jak choćby margrabia Hohenzollern, Goethe, car Aleksander,
ułani, generał Szeptycki. Królowa Marysieńka z konia przesiadła się do
karocy, skonstruowanej na zlecenie SMZT. Po korowodzie historycznym jechały
ciężarówki, na których pokazywano najnowsze produkty tarnogórskich zakładów
pracy i śląskich kopalń. Zanikła natomiast tradycja skoku przez skórę,
znacznie skromniejsza stała się inauguracja. Na estradzie pojawiali się
atrakcyjni wykonawcy, nawet rockowe gwiazdy; Karin Stanek, Czerwono-Czarni,
Trubadurzy, Dżem, Perfeckt. Doszedł konkurs piękności o tytuł Miss Gwarków.
Namnożyło się towarzyszących wystaw, premier filmowych czy zawodów
sportowych.
Gośćmi honorowymi byli ówcześni notable Jerzy Ziętek i Edward Gierek.
Wojewoda śląski w czasach kłopotów z aprowizacją specjalnie na Gwarki
załatwił wagon kaszy potrzebnej do produkcji krupnioków. W ciągu
pięćdziesięcioletniej historii imprezy tylko raz - w stanie wojennym - nie
bawiono się podczas Dni Gwarków.
 Sponsorem było przez lata górnictwo. I
kiedy w 1989 r. zakłady przemysłu węglowego wycofały się z finansowania
imprezy, z jej organizacji zrezygnowali także działacze SMZT. Na dwa lata
pałeczkę organizatora przejął Związek Górnośląski. Wtedy po raz pierwszy i
ostatni Dni Gwarków trwały nie klika dni lecz parę tygodni. Późniejszy,
październikowy termin sprawił, że występom nie sprzyjała pogoda. Rozbicie w
czasie także pozbawiło Gwarki charakteru jednorazowego święta miasta.
Wreszcie od 1992 r. władze miasta zaczęły ogłaszać przetargi na organizację
Dni Gwarków. Impreza nabrała komercyjnego charakteru. Rozbudował się
tradycyjny jarmark; rynek i główne ulice opanowali handlarze. Pojawiły się
reklamowe loga sponsorujących firm. Reklamy niekiedy skutecznie utrudniały
ruch na rynku i widok na estradę. Za to widzowie obejrzeli gwiazdy polskiej
sceny muzycznej w dużej ilości. Dla tarnogórzan wystąpili Edyta Górniak,
Beata Kozidrak, Demono, Natalia Kukulska.
Jednak nie każdemu podobała się taka organizacja Gwarków. - Kulturotwórcza
ranga imprezy została podcięta decyzją o komercjalizacji - narzekał Antoni
Gładysz. Wtórowali mu inni tarnogórscy działacze kulturalni. Krytyka
odniosła skutek. W roku jubileuszowym 2007 Dni Gwarków nie są organizowane
przez komercyjną firmę. Jednak na pewno jak co roku - wbrew opiniom
nałogowych wybrzydzaczy - będą imprezą udaną. |