|
Grający poprzez tzw.
zadęcie wprawia w drgania stroik, a ten z kolei pobudza do drgań wibrator.
Gdy dany otwór nie jest przykryty (uruchamianie klapek umieszczonych nad
otworami, ich zamykanie i otwieranie odbywa się z udziałem misternego w swej
budowie układu dźwigni), następuje skrócenie drgającego słupa powietrza i
instrument wydaje odpowiednio wyższy alikwot (tony składowe dźwięku).
Archetypem klarnetu był grecki aulos, odmiana fletu charakterystycznego dla
instrumentarium starożytnych kultur, a także szałamaja, którą wraz z innymi
trofeami przywieźli do Europy krzyżowcy. Dzisiejszy kształt i budowa
klarnetu, to efekt wieloletnich zabiegów, udoskonaleń konstrukcyjnych
idących w kierunku ułatwienia gry (palcowanie), poprawy jego brzmienia.
W standardowej obsadzie instrumentów współczesnej orkiestry symfonicznej
zawierają się dwa klarnety oraz charakterystyczny w wyglądzie i brzmieniu,
klarnet basowy. Specyficzna ciepła barwa, miękkość brzmienia, możliwości
szybkich cieniowań dynamicznych i ruchliwość sprawia, że pełnić może
wielorakie role m.in. w takim zespole - od kreatora linii melodycznej
(często powierza mu się np.partię solową w przebiegu muzycznym), poprzez
głos wypełniający harmonię wespół z innymi instrumentami, aż po ubogacanie
kolorystyki dźwiękowej.
Klarnet - ma w drzewie rolę prawie wiolonczeli;
Trudny, bogaty, piękny i skomplikowany,
z greckiego aulosa żywcem przekazany.
Gruby jego towarzysz - to klarnet basowy
w formie cybucha z dawnych dobrych czasów.
Klarnet nic nie ma z grandów, lowelasów:
gra na chłopskich weselach rumiany i zdrowy
Ale jest jędrny, jako w żyłach krew.
Ale jest wonny, jak olejków czara.
Ale jest kojny, jak szum starych drzew.
Pełny, jak winem przepełniona miara.
Miękki, jak z piersi wydobyty śpiew.
Bogaty w przeszłość, jak dawna cytara.
W.Hulewicz „Sonety instrumentalne” 1928r. |
Gra na nim wymaga, obok konstytutywnych predyspozycji
muzycznych takich jak np. znakomity słuch, także wielu innych umiejętności,
które określić można ogólnym mianem koordynacji, zborności manualnej,
niemałe znaczenie mają tutaj uwarunkowania fizjologiczne (budowa warg,
aparat oddechowy). Na nieco wyższym poziomie pozostaje określona wrażliwość
na dźwięk, muzykę i budowana przez lata żmudnych, wielogodzinnych ćwiczeń,
swoista acz trudna do zwerbalizowania - więź z instrumentem.
Trójstopniowa organizacja kształcenia instrumentalistów w naszym kraju
sprawia, że do placówek muzycznych czy zespołów orkiestrowych polskich i
zagranicznych drogą przesłuchań, konkursów, trafiają najlepsi, wysoko
kwalifikowani muzycy. Ogólnopolską renomę i prestiż w zakresie dydaktyki,
mają katedry instrumentów dętych katowickiej Akademii Muzycznej, o czym
świadczą m.in. sukcesy artystyczne tak pedagogów, jak i studentów, odnoszone
na różnego typu instrumentalnych festiwalach, czy konkursach.
Gdy z początkiem września 1945r. dekretem Ministra Kultury i Sztuki
przemianowano Śląskie Konserwatorium Muzyczne na Państwową Wyższą Szkołę
Muzyczną, jej pedagogiczną kadrę stanowili znakomici muzycy, członkowie
działających jeszcze przed wojną zespołów filharmonicznych. Klasę klarnetu
prowadził wówczas Wojciech Smykowski - jednym z jego pierwszych i dobrze
rokujących absolwentów był Paweł Roczek.
Jego życiowa przygoda z muzyką zaczęła się jeszcze w rodzinnym Nakle Śl.,
gdzie jako 14.latek uczył się podstaw gry na skrzypcach. Po niespełna roku
młodego adepta oddano pod opiekę Feliksa Furmana, skrzypka a zarazem
dyrygenta orkiestry i chóru męskiego „Przyjaźń”, jednego z najlepszych
zespołów Okręgu tarnogórskiego PZCHiO w okresie międzywojnia, działającego w
Radzionkokowie. Po dwóch latach intensywnej nauki, kolejnym szczeblem w
edukacji było katowickie Konserwatorium Muzyczne i organizowane przez nie
kursy dla instrumentalistów. Klasa skrzypiec, do której przyjęto Pawła
Roczka, prowadzona była przez profesora Tadeusza Krotochwila.
Lecz młodzieńcza fascynacja tym instrumentem przeszła swoistą metamorfozę, w
kręgu zainteresowań znalazł się bowiem inny - klarnet. Trzeba było więc
oswoić się z jego budową, funkcjonowaniem skomplikowanego systemu klapek i
dźwigni, poznać podstawy gry, pracować nad techniką i artykulacją.
Doświadczenia w zakresie zespołowej gry nabywał w orkiestrach zdrojowych
(Rabka, Nałęczów), a także w dętej, która działała przy tarnogórskim węźle
kolejowym. Był jednym z założycieli Miejskiej Orkiestry Symfonicznej
powołanej przy Towarzystwie Muzycznym im.St.Moniuszki, dynamicznie
działającym w okresie międzywojnia.
Wybuch II wojny światowej przerwał naukę, a 19.letni wówczas Paweł Roczek
podjął pracę w kopalni „Bytom” jako górnik dołowy, później w tarnogórskim
węźle kolejowym. W 1941r. powołano go do armii niemieckiej, gdzie po
przeszkoleniu rekruckim, otrzymał przydział do orkiestry wojskowej. W
styczniu 1945r. dostał się do niewoli rosyjskiej.
W dramatycznych przeżyciach lat okupacji, w walce o przetrwanie w obozie
jenieckim, towarzyszyło mu jedno marzenie - muzyka. Ten swoisty spiritus
movens i siła woli sprawiła, że już we wrześniu 1945r. rozpoczął dalsze,
instrumentalną edukację w klasie klarnetu prof. W. Smykowskiego. Stał się
także członkiem zespołu nowopowstałej Filharmonii Śląskiej i w niedługim
czasie objął funkcję pierwszego klarnecisty.
Efektem wielogodzinnego obcowania z instrumentem, artystycznego
opracowywania niełatwej technicznie i muzycznie literatury klarnetowej, były
prestiżowe nagrody, zdobywane na krajowych konkursach, m.in. w 1948r. w
Warszawie.
W 1950r. po pięciu latach studiów dyplom z najwyższym odznaczeniem,
przyznawanym przez władze Uczelni tylko wybitnym studentom.
W następnych latach Paweł Roczek prowadził ożywioną działalność jako solista
i kameralista, odnosząc liczne sukcesy artystyczne. Współpracował m.in. z
Filharmonią Opolską, Śląską a także z Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego
Radia w Katowicach, w której do 1966r. piastował funkcję pierwszego
klarnecisty. Nagrywał audycje dla Polskiego Radia, w których popularyzował
muzykę współczesną, szczególnie kompozytorów śląskich.
O instrumentalnym kunszcie i muzycznym talencie P. Roczka informowała prasa
- m.in. w recenzji koncertu z udziałem Opolskiej Orkiestry Symfonicznej pod
dyrekcją Czesława Orkisza zamieszczonej w „Dzienniku Zachodnim” jej autor
pisał: ...uznanie publiczności za wykonanie koncertu klarnetowego K.
Kurpińskiego było całkowicie uzasadnione. Świetny ten instrumentalista,
znany również poza granicami Polski, pokazał nam prawdziwą klasę opanowania
instrumentu.
Osobny rozdział w biografii zajmuje działalność dydaktyczna, którą prowadził
od 1947r. - początkowo w katowickim Liceum Muzycznym, zaś po ukończeniu
studiów w krakowskiej, wrocławskiej i macierzystej uczelni.
Perfekcyjna znajomość instrumentu i wszystkich uwarunkowań determinujących
sam proces gry, budowanie artystycznego kształtu utworu muzycznego, jego
ekspresji - to skomplikowany i żmudny proces. Wymagana jest tutaj wrażliwość
obydwu stron - mistrza i ucznia. Umiejętności prawidłowego odczytania tego
wielopoziomowego zapisu, na który składają się nie tylko znaki graficzne w
postaci nut, oznaczeń dynamicznych, artykulacyjnych lecz także „wnętrza”
utworu, jego semantycznej warstwy - budowane są przez lata obcowania z
muzyką, instrumentem. A więc doświadczenie pedagoga, jego dydaktyczny talent
i zangażowanie, warunkuje efekt finalny, jakim jest zgodne z prawidłami
estetyki muzycznej opracowanie danego utworu. Zdarza się tak, że muzyk
odnoszący sukcesy np. jako koncertujący solista, nie realizuje się jako
nauczyciel, bo spośród wielu czynników decydujących w tej profesji brak jest
podstawowego - predyspozycji.
Paweł Roczek jako doskonały instrumentalista lecz także pedagog, wykształcił
wielu klarnecistów, którzy koncertują lub grają w zespołach orkiestrowych na
niemal całym świecie. Wymagający wobec siebie i innych, konkretny, uczył
swoich studentów muzycznego rzemiosła, wprowadzał w tajniki techniki gry i
interpretacji.
Po przeprowadzeniu przewodów kwalifikacyjnych pierwszego i drugiego stopnia,
otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego.
Z końcem lat 60-tych powołano go na stanowisko dziekana Wydziału
Instrumentalnego katowickiej uczelni, prowadził także Katedrę Instrumentów
Dętych. Dynamizm w szczeblach hierarchii zawodowej, przekładał się także na
inne działania na rzecz społeczności akademickiej - m.in. w organizacji
Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej Instrumentów Dętych, który stał
się forum wymiany doświadczeń w zakresie dydaktyki i najnowszych osiągnięć
twórczych w zakresie tych instrumentów.
We współpracy z Okręgowym Zespołem Metodyczno Programowym przeprowadzał
seminaria, szkolenia metodyczne dla nauczycieli szkół muzycznych I i II
stopnia, których celem było podnoszenie poziomu nauczania, a także
stworzenie bazy rekrutacyjnej dla Akademii Muzycznej.
Nie stronił także od kontaktów z amatorskim ruchem muzycznym, jako
niekwestionowany autorytet służył radą, a także w charakterze jurora oceniał
poziom artystyczny zespołów, w tym przede wszystkim orkiestr dętych.
Za wybitne osiągnięcia w pracy pedagogicznej i zasługi na polu sztuki
muzycznej honorowano go licznymi odznaczeniami, w tym Złotym Krzyżem
Zasługi, Nagrodą Ministra Kultury i Sztuki, Złotą Odznaką zasłużonego w
rozwoju woj. katowickiego.
Dzisiaj już jako emeryt, na swoje zawodowe życie patrzy z nieco innej
perspektywy - ze skromnością stwierdza, że osiągnięciami i sukcesami nie
lubi się chwalić. Przyznaje natomiast, że z zainteresowaniem śledzi losy
swoich wychowanków i cieszy się z ich kariery artystycznej.
|