|
„To ziemia, na której rodzą się diamenty”
Jan Paweł II
Zdaję sobie dobrze sprawę z tego, z czym chcę
się zmierzyć, co zamierzam zgłębić. To – jak się potocznie mówi – temat rzeka.
Jak rzeka w ciągłej zmianie, pełen mielizn i zawirowań. Do niedawna temat tabu,
a i teraz „sztich do bitwy” dla wielu. Jak można bowiem określić przymioty
kogoś, kto jeszcze niedawno żadnych szczególnych cech posiadać nie powinien, boć
przecie (jako mieszaniec) brał je automatycznie albo od Polaka, albo od Niemca,
o Czechach nie wspominając. Ślązak jako osobna ludzka kategoria, występował
jedynie w kawałach i wyzwiskach. To, że był „charakterny” na swój sposób, nie
ulegało wątpliwości, wszelkie jednak ogólniejsze próby jego określenia zbytnio
sugerowałyby istnienie jakiejś odrębnej nacji, czy grupy etnicznej co najmniej,
a to było i jest bardzo źle widziane.

Ewald Gawlik: Ciepło rodzinne
Temat niesie ryzyko także z innej strony. Jako
próba zamknięcia w pewne ramy czegoś z istoty nieuchwytnego, musi się on, chcąc,
nie chcąc ocierać o oczywistość, tak bliską banałowi i o dowolność
interpretacji, tak bliską zmyślaniu. Żeby ograniczyć to zagrożenie, opierać się
będę na cytatach z dzieł ten temat już poruszających, lub na wypowiedziach osób
powszechnie uznanych za autorytety. Oczywistą jest rzeczą, że trafność
spostrzeżeń, sposób podejścia i stopień wyczerpania tematu oceniać będą
czytelnicy. Wszak temat jest żywy i żywo ich dotyczy. Jest także bardzo ważny.
Udowadnia, że wciąż pozostajemy sobą, wyraziści (jakkolwiek byśmy to słowo nie
interpretowali). Łatwo rozpoznawalni w świecie „społeczeństw bez właściwości” –
sztucznie ujednoliconych, a jednocześnie zatomizowanych, wyzbytych z korzeni,
pozbawionych więzi, bez celu działania.
Tadeusz Kijonka śląskość widzi w „intensywnym stopie rodzimych pierwiastków:
natury, kultury i historii tej ziemi”. Naturę rozumieć należy jako konglomerat
natury miejsca i natury ludzi, którzy to miejsce zasiedlają. Miejsce – Śląsk, to
obszar najdotkliwiej poddany przemianom. Równie często, co wozy kupieckie i
grupy artystów i rzemieślników, przemierzały go bandy łupieżców i żołdaków.
Ślązak zawsze żył „w ciekawych czasach” – mam na myśli także pejoratywne
znaczenie tego określenia. Vitae magistra – historia, naprawdę nie ma już czego
Ślązaka nauczyć. Odrobił on już wszystkie lekcje. Z wyjątkiem jednej – we
własnej szkole. Jego „ciekawość świata” została zaspokojona w stopniu najwyższym
z możliwych. Nie wyłączając „poznawania świata” w szeregach obcych armii i w
konwojach jenieckich. Miejsce, w którym żyjemy to także niespotykany gdzie
indziej melanż nacji i kultur (słowiańskiej i germańskiej; polskiej, żydowskiej,
czeskiej, morawskiej, niemieckiej).
Wyjątkowość miejsca stwarza wyjątkowych ludzi. Ksiądz profesor Tischner pisał:
„Pogranicze może człowieka albo zawężać albo poszerzać. Żyjąc na granicy, można
stać się człowiekiem ciasnym, zapatrzonym tylko w siebie samego. Ale będąc
człowiekiem pogranicza, można się także poszerzyć, można mieć szerokie
horyzonty. Można powiedzieć tak: kto głupi, a postawi się go blisko granicy, to
zostanie jeszcze głupszy, a kto mądry i stanie blisko granicy – ten zobaczy
wielkie horyzonty i wielki świat”.
Na Górnym Śląsku problem ten miał wymiar potrójny. I został rozwiązany z wielkim
pożytkiem, jak zaświadcza nie byle kto – lecz sam Wojciech Kilar: „Przyjęto mnie
tutaj jako swojego, jako Ślązaka! Od chwili otrzymania tej nagrody („Lux ex
Silesia” – Metropolity Katowickiego – J.H.), mogę o sobie powiedzieć, że jestem
Ślązakiem urodzonym we Lwowie, ale Ślązakiem. Myślę, że w tej łatwości
przyjmowania przybyszów z innych kręgów kulturowych przejawia się także
europejskość Śląska”. Tę właściwość Ślązaków, polegającą na łatwości uczenia
się, otwartości, dostrzegł już w XVI wieku Julius Ruggieri, wysłannik papieski,
który zauważył: „Mają oni (Ślązacy) niewypowiedzianą łatwość uczenia się języków
i przyjmowania zwyczajów innych narodów. Mimo to jednak wysoko cenią, co tylko
jest narodowym, są po większej części wielkimi miłośnikami samych siebie”.
Oskar Kolberg dodaje: „Charakter ogólny Ślązaka odznacza się otwartością,
ufnością i serdecznością. Jest wytrwały i skłonny do nauki”. Na wskroś
oryginalną wizję śląskości, „możliwą do zaistnienia w tej formie tylko w tym
miejscu Europy, dzięki dziejom, stykowi narodów i kultur, jakiejś też tajemnicy
ukrytej za śląskim człowiekiem i czasem”, głoszą dwaj księża (biskup – filozof,
teolog – poeta) o umysłach dorównujących największym – Alfons Nossol i Jerzy
Szymik.
XVI wieczny śląski poeta Andreas Gryphius napisał: „Przebudź się serce moje i
pomyśl”. Harmonię serca i myśli – jako oryginalnie śląską syntezę śląskości,
rozumność serca i serdeczność rozumu, opisał i wprowadza w życie ksiądz biskup
Nossol. Jego uczeń, ksiądz profesor Jerzy Szymik, tak ten ewenement wyjaśnia na
przykładzie: „Myśleć sercem jest specyficznie śląskie. Patrząc z Zachodu
jesteśmy jeszcze racjonalni, a już emocjonalni. A patrząc ze Wschodu, to
jesteśmy jeszcze serdeczni, a już racjonalni. Widzę to nieraz w Lublinie, jak
głęboko moi lubelscy przyjaciele są bliscy „słowiańskiej” części mojej duszy i
jak mi do nich daleko, kiedy się w niej odzywa jej strona zachodnia”.
Jan Hahn
Ciąg dalszy w następnym numerze
|