|
Po zwinięciu huty żelaza i po wyczerpaniu bogatych pokładów rudy ruch
kopalniany nie całkiem ustał. Na zrobach, to znaczy na miejscach, gdzie dawniej
już kopano, mianowicie po lewej stronie gościńca do Reptów miejscowi
przcdsiębiorcy Bloch i Kohn i Huta Pokoju w Nowym Bytomiu dobywali do roku
1926 rudę lichszą, zawierającą przeciętnie 25% żelaza, które dawniej, jako mniej
wartościowej, nie uwzględniano. Lecz i z temi ostatniemi wysiłkami zaprzestano,
kiedy Huta Pokoju zaczynała sprowadzać wysoko procentową rudę z innych dzielnic
Polski.
Leży jeszcze dużo wzgardzonej lichszej rudy pod naszemi
polami. Może po kilku wiekach znów górnik z kilofem i kagankiem w ręku wstąpi do
opuszczonych podziemnych ganków i komór, aby jeszcze ostatnią nieckę rudy lub
kruszcu wydobyć z łona niegdyś tak bogatej naszej ziemi, która przez 900 lat
tak szczodrobliwie obdarzała swego mieszkańca.
Tysiące zwałów i szczelin w okolicy Tarn. Gór są milczącymi świadkami minionej
wspaniałości, my na nie patrzymy z bolejąccm sercem, a rolnik płacze nad
spustoszonem polem.
Po objęciu Śląska przez Polskę, państwowa huta srebra i ołowiu w Strzybnicy
zamierzała zbadać zastanowioną w roku 1912 kopalnię Fryderyka, czyby się jeszcze
nie znalazły nie całkiem wyczerpane pokłady kruszcu. Podjęte w roku 1923 badania
przy opuszczonych szybach między Bobrownikarni i Segietem wykazały, że
poprzednicy przed 100 laty porządnie wyprzątnęli i pozostawili tylko słaby
pokład przy szybie Anioła. Starzy tutejsi znawcy i fachowcy jednakowoż
stanowczo twierdzą, że w okolicy Tarn. Gór znajdują się jeszcze wielkie,
nieodkryte pokłady kruszcu. Przypuszczenie to ma w tem swoje słuszne podstawy,
że dawniej i na początku 19 wieku z powodu braku odpowiednich maszyn nie można
było głębiej kopać, jak na 60 m. co wtedy uważano za szczyt sztuki górniczej.
Natomiast dzisiaj 300 m głębokie szyby są powszechnem zjawiskiem i doświadczenie
uczy, że pokłady skarbów podziemnych leżą często w różnych, poniekąd znacznych
głębokościach. Matka ziemia atoli jest nietylko szczodrobliwą, lecz także
oszczędną i chowa swoje skarby też dla późniejszych pokoleń, które wszystkie
chce obdarzyć.
Dobywanie kruszcu w opuszczonym szybie Anioła, który się znajduje między
Bobrownikami i szybem Staszyca wydzierżawił urząd tarnogórskiemu przedsiębiorcy
Blochowi w r. 1925. Ustawiono tu trzy nowoczesne maszyny, mianowicie osadzarkę,
zastępującą płóczkę, łamarkę, zastępującą tłuczkarnię, wreszcie sortownik. Przy
szybie tym pracuje w r. 1926 przeciętnie 60 robotników, których płaca wynosi 3-5
zł. dziennie. Pokład kruszcowy jest bardzo cienki, grubości palca i dlatego
przedsiębiorstwu nie przynosi żadnego zysku. Szyb jest głęboki 50 m., a sztolnia
dobywcza idzie w kierunku południowym. Sztygarami są Mrózek Emanuel i Dewor
Karol.
W lesie segieckim, na wschód od Reptów Nowych, uruchomił zarząd dóbr hr. Henckla
v. Donnersmark w Karluszowcu, kopalnię cynku, względnie galmanu, pod nazwą
„kopalnia Segiet”. Głębokość szybu wynosi 33 m., a pracowników zatrudnionych tu
w r. 1926 jest około 100. Oprócz galmanu dobywa się także rudę.
Jan Nowak
Kronika Miasta i Powiatu Tarnowskie Góry,1927
|