|
Minęła już druga zima
podczas bieżącej kadencji Sejmu. Zmiany pór roku w parlamencie najłatwiej
dostrzec po tym, jak posłowie z hotelu poselskiego przestają przechodzić do
głównych budynków przejściem podziemnym, wybierając krótką przechadzkę na
świeżym powietrzu. Właśnie w sejmowych kuluarach – korytarzach, pomieszczeniach
zajmowanych przez poszczególne kluby, nawet sejmowej restauracji toczą się ważne
rozmowy i zapadają decyzje, których skutki wszyscy odczuwamy.
Jednym z najczęściej zadawanych mi pytań, są
dociekania dotyczące charakteru codziennych relacji pomiędzy posłami zwaśnionych
ugrupowań (równie często moich rozmówców interesują pustki na sali obrad, kiedyś
było jeszcze pytanie o zarobki, jednak ostatnio wszyscy zainteresowani chyba już
wiedzą, że można je bez problemu odnaleźć w Internecie). Odpowiadając na to
zainteresowanie chciałbym przekazać także czytelnikom „Montesa” trochę
informacji o kształcie codziennych kontaktów parlamentarzystów różnych opcji.
Każdy obserwator życia politycznego dostrzega olbrzymi konflikt pomiędzy dwiema
największymi partiami politycznymi. Wbrew dość często wyrażanym apelom o
jedność, uważam, że to nic złego – opozycja uważnie patrząca na ręce rządzącym
jest niezbędna we właściwie funkcjonującej demokracji. Sam aktywnie uczestniczę
w politycznym sporze, nieraz piętnując z sejmowej mównicy bardzo szkodliwe
decyzje PiS-u i jego koalicjantów (szczególnie te zmierzające do centralizacji
państwa). Na co dzień, podobnie jak w przypadku innych parlamentarzystów, moje
relacje z koleżankami i kolegami z przeciwstawnych partii są bardzo poprawne.
Wielu osobom wydaje się to trudne do uwierzenia, ale jeździmy do Warszawy
pociągiem w tych samych przedziałach, bezkonfliktowo mieszkamy obok siebie w
hotelu poselskim, rozmawiamy normalnie zarówno o sprawach ważnych, jak też o
piłce nożnej i premierach filmowych. Często szczęśliwie z takich nieformalnych
kontaktów wynika coś dobrego.
Minione półtora roku w dużej mierze spędziłem na kuluarowych rozmowach na temat
likwidacji wysypisk po Zakładach Chemicznych „Tarnowskie Góry”. Nie chcę
zapeszyć, ale wydaje się, że efekty tej mrówczej pracy są już bardzo blisko, a
inwestycja powinna zostać zakończona w tej kadencji Sejmu. Nawet podczas
najbardziej gorących sporów politycznych pomiędzy PiS-em i Platformą nie było
żadnych zgrzytów w mojej współpracy z zaangażowanymi w rozwiązywanie tego
problemu parlamentarzystami Prawa i Sprawiedliwości. Zazwyczaj wystarczał sms,
czy też krótka rozmowa na korytarzu w przerwie pomiędzy głosowaniami.
Wymienialiśmy informację o ostatnich rozmowach i działaliśmy dalej. Jedną z
bardziej efektywnych rozmów dotyczących Zakładów Chemicznych przeprowadziłem w
przerwie koncertu legendarnego zespołu bluesrockowego Ten Years After. Oprócz
mnie do klubu na obrzeżach Warszawy trafiło dwóch posłów PiS-u z naszego
województwa. Ponieważ już wcześniej trafialiśmy się na koncertach bluesowych na
Śląsku, a takiej muzyki nie słucha się tylko przy herbacie, łatwo znaleźliśmy
wspólny język.
Efekty takich mniej i bardziej standardowych działań musiały w końcu nadejść. W
grudniu Ministerstwo Skarbu spłaciło zaległe 17 mln za prace wykonane w
Tarnowskich Górach w 2001 roku, a w styczniu Rada Ministrów przyjęła listę zadań
Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”, na której znalazło się
również dokończenie likwidacji tarnogórskich wysypisk.
Aby tak dobrze przetarte ścieżki współpracy nie zarosły chwastami, teraz staram
się je wykorzystać do wpisania do wojewódzkiego programu operacyjnego zadania
pt. „Ochrona dorzecza Małej Panwi”, w ramach którego zostanie m.in. wykonana
kanalizacja Tworoga, Kalet i Miasteczka Śląskiego.
***
Na zakończenie w ramach sejmowych anegdot opowiem jedno zdarzenie. Podczas
jednego z marcowych posiedzeń Sejmu, wróciłem do hotelu późno wieczorem po
spotkaniu z warszawskimi znajomymi. W hotelowej restauracji natknąłem się na
grupkę posłów – kilku z PO i jednego bardzo znanego parlamentarzystę PiS-u.
Trochę jeszcze pogawędziliśmy. Bardzo znany poseł PiS (nazwiska nie wymienię,
gdyż patrząc znad okularów w moją stronę wyraził nadzieję, że rozmawiamy
prywatnie; zapewne zagląda czasem na mojego internetowego bloga) wygłosił
zdanie, które wiele mówi o głównej przyczynie zaciekłości polityków: Drodzy
koledzy, bo nie będę chrzanił o przyjaciołach, nie czarujmy się: polityka jest w
bardzo dużej mierze teatrem.
Pewnie tak musi być, dobrze byłoby aby z tego teatru wynikało jednak więcej
pożytku niż szkód. Czego mieszkańcom mojego drogiego miasta życzę, dziękując
redakcji za gościnne zaproszenie na łamy. Przy okazji zapraszam do moich Biur
Poselskich, m.in. na bezpłatne porady prawne oraz dotyczące wypełniania zeznań
podatkowych. Informacje w Biurze Poselskim w Tarnowskich Górach, przy ul.
Opolskiej 1 – telefon 032/ 768 86 11.
Jednocześnie z okazji Świąt Wielkiej Nocy, chciałbym wszystkim mieszkańcom
Tarnowskich Gór i powiatu tarnogórskiego życzyć spokojnych i wesołych świąt,
spędzonych w rodzinnym gronie.
Tomasz Głogowski
Poseł na Sejm RP
|