|
„Cokolwiek stanowi szczęśliwość szczególną człowieka: zdrowie, cnota i
obyczaje, rozsądek pewny, dobry rząd domowy, miłość, przyjaźń i szacunek u
drugich; cokolwiek składa się na szczęśliwość publiczną: równa i najściślejsza
sprawiedliwość, prawodawstwo mądre, obrona krajowa, cnoty obywatelskie,
niepodległość w zdaniu, szlachetność myśli i postępków, szanowanie jako
największe własności cudzej - to wszystko jest rzeczą edukacji i celem starań
nauczyciela”
(z rozdziału XIV - „Nauczyciele” z Ustaw Komisji Edukacji Narodowej)
Dydaktyka instrumentu, to specyficzna w swej
istocie i charakterze formuła działania, odbywająca się na kilku poziomach. Z
jednej strony stanowi ją bowiem proces wychowawczy, opierający się na
holistycznej i zarazem fundamentalnej zasadzie edukacji, sformułowanej z końcem
XVIII w. przez Johanna Friedricha Pestalozziego, która ujmuje w niej tak
intelektualną, emocjonalną jak i fizykalną sferę ucznia. Z drugiej zaś, to nauka
„obcowania” - w szerokim spektrum znaczeniowym pojęcia - z instrumentem,
dźwiękiem, a co za tym idzie kształtowanie wrażliwości, wyobraźni muzycznej,
tworzenie i doznawanie piękna.
Nie ulega wątpliwości, że forma uprawiania muzyki jaką jest gra na instrumencie
to sztuka, której nie każdy może doświadczyć. Wrodzone zdolności, określone
predyspozycje (np. w odniesieniu do trąbki, waltorni, puzonu czy tuby,
uwzględnia się anatomiczną budowę warg), znakomity słuch - to podstawa, którą
dopełniają pozostałe, równie ważkie elementy takie jak: permanentna, często
wieloletnia praca nad warsztatem technicznym i budowaniem artystycznych
interpretacji opracowywanych utworów.
Pierwszy kontakt z instrumentem, bez względu na to, czy będzie to fortepian,
skrzypce, organy - to dla doszłego instrumentalisty przeżycie, które na długo
zapada w pamięć. I tutaj istotną, by nie rzec konstytutywną rolę pełni
nauczyciel, który winien być nie tylko doskonałym instrumentalistą praktykiem,
lecz także metodykiem, umiejętnie wprowadzającym podopiecznego w meandry
technicznej, artykulacyjnej i interpretacyjnej natury. Kształtowanie wrażliwości
na dźwięk, czuwanie nad muzycznym rozwojem i zachęcanie do częstego kontaktu z
instrumentem - to swoiste metodyczne „ścieżki”.
W ujęciu estetyki muzycznej każdy utwór np. sonata, koncert czy ballada, to
rodzaj przesłania, które przy pomocy określonych środków takich jak harmonika,
rytmika, dynamika, forma, kieruje do słuchacza kompozytor. To „ukryte” niejako
pod materią dźwiękową wnętrze, a więc treści, emocje, zwane przez teorię muzyki
- semantyką. Prawidłowe odczytanie i wykonanie takiej często wielopoziomowej,
skomplikowanej konstrukcji utworu muzycznego, decydować będzie o pozytywnym lub
krytycznym jego odbiorze.
W tym odniesieniu niemałą rolę pełnić będzie tutaj, posiadana przez nauczyciela
wiedza muzyczna i znajomość literatury, w tym takiej, która przeznaczona będzie
na określony instrument. Jej dobór warunkowany będzie m.in. stopniem dojrzałości
muzycznej ucznia, a także poziomem zaawansowania w grze.
Doświadczenie i zaangażowanie, indywidualne podejście, wyczucie psychologicznych
uwarunkowań determinujących często proces dydaktyczny, którego efektem są np.
artystyczne sukcesy, lecz także porażki - to kolejne niezbędne elementy, w
pedagogicznym dossier nauczyciela instrumentu.
Trójstopniowe szkolnictwo artystyczne w Polsce, kształci muzyków o różnych
specjalnościach - m.in. obok śpiewaków, dyrygentów, teoretyków, także
nauczycieli instrumentu. W sporządzanych co jakiś czas rankingach uczelni,
katowicka Akademia Muzyczna plasuje się na jednym z czołowych miejsc. Wysoki
poziom nauczania, charakteryzuje także szkolnictwo średnie na Śląsku.
W XX-wiecznej historii kultury muzycznej naszego miasta, znaleźć można wiele
postaci pedagogów, zasłużonych i cenionych w środowisku. Warto wspomnieć o tych,
którzy swoje zawodowe życie i muzyczne pasje związali z tarnogórską Szkołą I
stopnia im J.I. Paderewskiego. Wśród nich ci, którzy podjęli nauczanie w
pierwszych powojennych latach - nieżyjący już m.in. Mieczysław Drosik, Joanna
Piecuch, Felicitas Wawrzeńczyk, Maria Jura, Jerzy Golek, Ernest Koj czy Tadeusz
Spyra. W 1997r. z okazji obchodów 50. lecia jej działalności wydano Księgę
Jubileuszową, w której obok kronikarskiego zapisu dziejów, kalendarium wydarzeń
i artystycznych osiągnięć, zamieszczono także bogate w treściach wspomnienia o
tych, którzy odeszli.
W 1957r. swoją zawodową drogę rozpoczynał w tarnogórskiej PSM Paweł Waloszczyk,
dzisiaj jeden z najlepszych i cenionych w kraju nauczyciel puzonu. Urodził się w
rodzinie o bogatych tradycjach muzycznych - dziadek, nauczył go podstaw gry na
trąbce i skrzypcach. Jako 13. latek wyjechał do niemieckiego Guben, gdzie
kontynuował naukę w słynącej z wysokiego poziomu nauczania szkole muzycznej. Tam
też zaczęła się jego wielka przygoda z instrumentem, który w systematyce nauki
zwanej instrumentoznawstwem - należy do grupy dętych blaszanych.
Tak jak np.w organach, akordeonie, waltorni czy trąbce, również w puzonie
elementem nośnym jest zawarty w jego korpusie słup powietrza - to wibrator,
który wprawia w drgania grający, powodując tym samym powstanie dźwięku. Różna
jego wysokość, a także artykulacja, zależna jest od budowy tzw. amplifikatora,
czyli przywoływanego wcześniej korpusu. Puzon stanowią dwie mosiężne rury,
połączone ze sobą metalową poprzeczką. W trakcie gry jedna z nich, nasuwana lub
wysuwana jest na różne wysokości drugiej - z racji charakterystycznej roli, jaką
pełni w instrumencie, zwana jest suwakiem. Puzonista przez specjalnie
sporządzony metalowy ustnik (mający kształt kielicha kwiatu), wdmuchuje do rury
powietrze i równolegle przesuwa w górę lub dół suwakiem. Może więc skracać lub
wydłużać słup powietrza i wydobywać tym samym dźwięki o różnej wysokości. Gra na
tym instrumencie nie jest łatwa - obok wrodzonej muzykalności, znakomitego
słuchu, jednym z wielu problemów jest sama artykulacja dźwięku, a w tym technika
zwana legato (legare/ łączyć).
W składzie wielkiej orkiestry symfonicznej znajdują się najczęściej trzy puzony,
które wraz z tubą tworzą tzw. grupę czterech - to ona nadaje zespołowi pełnię
brzmienia i swoistego blasku, pełnego majestatu i potęgi.
Instrumentalne kwalifikacje zdobyte w Guben, uprawniły Pawła Waloszczyka do
podjęcia w 1946r. pracy w Reprezentacyjnej Orkiestrze Dętej DOKP w Katowicach.
Rozpoczął także naukę w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia
im.M.Karłowicza. Realizację planów edukacyjnych przerwało powołanie do wojska,
lecz i tam mógł rozwijać się dalej jako instrumentalista, grając w orkiestrze
Okręgu krakowskiego. Eksternistycznie ukończył średnią szkołę w klasie puzonu,
którą prowadził jeden z najwybitniejszych autorytetów muzycznych, profesor
ówczesnego katowickiego Konserwatorium - Feliks Kwiatkowski.
Program w zakresie gry na instrumencie, zdobyte przez niespełna czteroletni
okres umiejętności były bardzo wysokie, świadczył o tym zapis w dyplomie
stwierdzający realizację programu dydaktycznego na poziomie wyższej uczelni.
W 1954r. podjął pracę w orkiestrze Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Ten święcący
przez ponad 50 lat sukcesy artystyczne w kraju i zagranicą zespół, założony
został w 1953r. przez Stanisława Hadynę. Ideą przewodnią, jaka przyświecała jego
powstaniu była prezentacja i propagowanie bogatego w formy wokalne,
intsrumentalne folkloru śląskiego - piękna ludowych pieśni i tańców. Współpracę
z zespołem podjęli wówczas znani muzycy i pedagodzy, m.in. Karol Hławiczka,
Elwira Kamińska (długoletni choreograf), Alina Ilnicka - stuosobowy chór
prowadzili Czesław Pietruszka i Stanisław Janicki. Pierwszy publiczny występ,
przyjęty owacyjnie przez publiczność i krytykę, odbył się w ówczesnym
Stalinogrodzie - w sali Teatru Śląskiego (październik 1954r.).
Annały zespołu, bogate w relacje z licznych zagranicznych i krajowych
przedsięwzięć artystycznych, zawierają także ciekawą, nieco inną w swych
treściach informację pochodzącą z 1956r.: „w koszęcińskiej siedzibie odbyła się
niecodzienna uroczystość - wesele Heleny Rajcy (chór) i Pawła Waloszczyka” - był
to pierwszy w historii „Śląska” związek, zawarty przez dwoje jego członków.
Od 1957r. zaczyna się nowy etap w pracy zawodowej - Wielka Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach (dzisiaj NOSPR), w tych latach
prowadzona przez wielkie indywidualności m.in. Jana Krenza, Bohdana Wodiczko,
Jerzego Maksymiuka. To świat klasyki symfonicznej, licznych koncertów z udziałem
znakomitych polskich i zagranicznych muzyków, artystyczne tourne niekiedy w
odległe strony świata.
Paweł Waloszczyk współpracował także z innymi zespołami orkiestrowymi, m.in.
jako solista z Filharmonią Śląską w akompaniamencie której, wykonywał utwory
współczesnych kompozytorów, w tym Wojciecha Kilara, Witolda Szalonka, Józefa
Podobińskiego.
Od 1960r. prowadzi klasę puzonu i tuby w Szkole Muzycznej I i II st.im.
Fryderyka Chopina w Bytomiu. Przez lata pracy pedagogicznej wykształcił kadrę
puzonistów, z których większość gra w renomowanych zespołach orkiestrowych
niemal na całym świecie m.in. w Wiesbaden, Goeteborgu, Hanowerze, Hongkongu.
Jego uczniowie zdobywają laury na prestiżowych polskich i zagranicznych
konkursach muzycznych.
W przeprowadzonych pokonkursowych wywiadach podkreślają fakt ogromnego
doświadczenia i dbałości pedagoga o wysoki poziom kształcenia: „(...) jest
bardzo wymagający, to chyba największa zaleta Pana Profesora - nigdy nie
odpuszcza. Nawet wtedy, gdy osiągnie się sukces, to zachowuje się tak, jakby
tego nie zauważył. Owszem pogratuluje, ale jest tak samo wymagający. To wielkie
szczęście i uśmiech losu, że mamy takiego nauczyciela”.
Pogodnej natury, komunikatywny, zawsze znajduje czas dla swoich wychowanków, gdy
poproszą o pomoc lub merytoryczną konsultację. Jak mawia „trzeba mieć podejście
do młodzieży, zachęcać ją do nauki, w dzisiejszych czasach bowiem, szanse na
sukces mają tylko wybitni”.
Pomimo zaangażowania w dydaktykę, udziału w jury konkursów muzycznych i innych
rozlicznych obowiązków, ma także swoje pozamuzyczne pasje - jedną z nich,
szczególnie ulubioną jest pszczelarstwo.
Dyplomami katowickiej Akademii legitymuje się młodsze pokolenie rodziny
Waloszczyków - syn Bogdan jest trębaczem Orkiestry Symfonicznej w Bilefeld i
nauczycielem w miejscowej szkole muzycznej, Grzegorz prowadzi zespoły gitarowe i
instrumentów klawiszowych w TCK i radzionkowskiej Karolince, jest także
kierownikiem sekcji instrumentów dętych w tarnogórskiej PSM. Córka Joanna także
para się pedagogiką, ucząc podstaw gry na flecie w niemieckim Dormagen.
Mimo wieku i ponad 50.letniego stażu pracy predystynującego raczej do odpoczynku
i braku zawodowych obowiązków, uczy nadal. Życiowa dewiza, którą kieruje do
kolejnych pokoleń swoich uczniów jest prosta, acz bardzo wymowna w swym
przesłaniu - nie wystarczą zdolności, potrzebna jest jeszcze ciężka i rzetelna
praca.
dr Elżbieta Szwed
|