|
Czterdzieści lat temu na całym świecie znane były bombki choinkowe
produkowane w tarnogórskiej spółdzielni. Bombki miały kształt owoców, zwierząt i
ludzi
Spółdzielnia Pracy „Piaski Techniczne”
powstała w 1950 roku w budynkach dawnej fabryki mydła Łukasika przy ul. Zamkowej
po połączeniu pięciu małych przedsiębiorstw prywatnych.
Spółdzielnia zajmowała się początkowo tylko wydobywaniem piasków i żwirów
potrzebnych między innymi do wytwarzania betonu i budowy nawierzchni
bitumicznych. Pod koniec 1955 roku w Piaskach Technicznych rozpoczęła się
produkcja ozdób choinkowych. Wcześniej grupa pracowników spółdzielni nauczyła
się wyrabiać choinkowe bombki w zakładzie w Chorzowie. Pod koniec lat 50. XX
wieku w Polsce produkcją ozdób choinkowych zajmowało się 48 zakładów. Tylko 5
takich firm działało na Śląsku.
W tarnogórskiej spółdzielni w 1959 roku przy produkcji bombek choinkowych
pracowało 80 osób, głównie kobiet. Cienkie szkło wymagało delikatnej kobiecej
ręki. Pracownice wydmuchiwały bombki z topliwej rury szklanej. Potem bombki
przechodziły kąpiel w płynach utwardzających i barwiących. Po stwardnieniu szkła
na bombkach malowane były pędzelkami kolorowe wzory. Ozdoby miały różne
wielkości, wzory i kształty. Były okrągłe bombki, ale także w kształcie serc i
figur św. Mikołajów. Pojawiały się też bombki w kształcie owoców i zwierząt.
Dziennikarzowi ówczesnej lokalnej prasy marzyły się nawet nowoczesne bombki w
kształcie sputników, rakiet i atomów.
Rocznie pracownice „Piasków Technicznych” produkowały 1 milion 440 tysięcy ozdób
choinkowych. Na święta Bożego Narodzenia w 1959 roku tarnogórskie sklepy
zamówiły 7,2 tysiące tuzinów bombek wartych 140 tysięcy ówczesnych złotych. Do
jednej paczki pakowano12 sztuk ozdób choinkowych.
Od rozpoczęcia produkcji tarnogórskie ozdoby choinkowe eksportowane były za
granicę. Bombki wysyłane były do Kanady, USA, Anglii, Danii, Francji, a nawet do
Japonii za pośrednictwem firmy Coopexim. Ówczesny prezes „Piasków Technicznych”
Marian Wawrzeńczyk przyznawał na łamach prasy, że eksport był opłacalny, ale
bardzo kłopotliwy.
Amerykanie chcieli na pudełkach tylko napisu Poland, natomiast Anglicy made in
Poland, z kolei Francuzi woleli pudełka bez napisów. Zagraniczni odbiorcy
domagali się pudełek z przeźroczystą celofanową przykrywką. Niekiedy zwracali
całe partie towaru, bo nie podobał im się kolor wnętrza pudełka albo krzywo
postawiony stempel. Konkurentami dla Polaków w produkcji ozdób choinkowych były
wtedy firmy niemieckie i japońskie.
Mimo to „Piaski Techniczne” sprostały zagranicznej konkurencji i w 1960 roku
tarnogórskie bombki trafiły na choinki w Grecji i Ekwadorze. – Nasze cacka
posiadają bogatszą od innych koloryzację – chwalił się na łamach gazet Marian
Wawrzeńczyk, prezes spółdzielni. Pracownice wyprodukowały w 1960 roku ozdób
choinkowych o wartości 66 tys. 900 zł. W dodatku roczny plan produkcji wykonały
66 dni przed terminem.
Pięć lat później 16% produkcji spółdzielni stanowiły ozdoby choinkowe. Z
225-osobowej załogi 60% kobiet pracowało przy wytwarzaniu bombek choinkowych.
Dziennie pracownice wydmuchiwały prawie tysiąc ozdób choinkowych. Produkcja
ozdób choinkowych warta była 3,2 mln zł. Na eksport wysłano bombek choinkowych
za 2,6 mln zł. Załoga spółdzielni zapowiadała, że w 1966 roku wyprodukuje 2,5
miliona ozdób choinkowych.
Produkcji bombek zaprzestano w „Piaskach Technicznych” dopiero po upadku
realnego socjalizmu.
RYCH
|