|
Słowo „adwent” tłumaczone jest dość różnie. Oznacza ono „oczekiwanie”,
„czujność”. Niektórzy twierdzą, że chrześcijanie zapożyczyli sobie nazwę
„adwent” od starożytnego zwyczaju w Rzymie. Ilekroć bowiem cesarz przybywał do
świątyni rzymskiej na uroczystości państwowe, oczekiwanie na niego i powitanie
go nazywano adventus, czyli nadejście.
Jedną z pierwszych wzmianek o Adwencie
spotykamy w 380 roku. W tym czasie Adwent istniał już w Hiszpanii. Jednak
dokładniejsze dane posiadamy dopiero z V i VI wieku, kiedy to Adwent rozpoczynał
się od dnia św. Marcina, biskupa z Tours, czyli 11 listopada i trwał do Bożego
Narodzenia. W tym czasie wierni byli zobowiązani do postu, choć w nieco
łagodniejszej formie niż w Wielkim Poście. Obowiązywała też wtedy abstynencja
małżeńska, zakaz wojen, wesel i hucznych zabaw. Słowem charakter tego czasu był
wyraźnie pokutny.
W Rzymie zwyczaj obchodzenia Adwentu przyjął się już od początku VI stulecia.
Obejmował on 4 tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Ten zwyczaj utrwalił się dzięki
prymatowi liturgii rzymskiej w całym świecie katolickim, łacińskim. Myślą
przewodnią Adwentu jest nauka Kościoła o zbawieniu rodzaju ludzkiego, o
pojednaniu go z jego Boskim Stworzycielem i Zbawcą.
Zanim jednak Pan Bóg zesłał na ziemię Zbawiciela, przez wiele lat przygotowywał
ludzi na Jego przyjście. Przez swoich proroków wyjaśniał gdzie się narodzi
Zbawiciel, kiedy, w jakim narodzie.
W okresie adwentowym również dzisiaj - głównie poprzez liturgię - Kościół
pragnie należycie przygotować wiernych NA ŚWIĘTOWANIE PAMIĄTKI NARODZIN JEZUSA
CHRYSTUSA. W tym celu stawia przed nami trzech wytrawnych nauczycieli i
przewodników.
Najpierw przemawia do nas w czytaniach liturgicznych prorok IZAJASZ. Urodził się
on ok. 765 roku przed Chrystusem. Przez 40 lat spełniał swoją prorocką misję.
Był dobrym wychowawcą narodu. Walczył o dobre obyczaje w życiu publicznym i
prywatnym. Odważnie piętnował wady panoszące się w różnych sferach społecznych.
Jest prorokiem i teologiem jedynego, prawdziwego Najświętszego Boga, Jahwe. Jest
także utalentowanym pisarzem biblijnym. Wiele praw nauki objawionej w Nowym
Testamencie ma swój początek już u Izajasza. Żaden z proroków Starego Testamentu
nie przedstawił tak dokładnie osoby Mesjasza i powszechnego charakteru Jego
królestwa jak Izajasz. Aż 85 razy czytamy jego słowa w Nowym Testamencie. To też
św. Hieronim słusznie nazywa Izajasza „ewangelistą pośród proroków”.
A jednak, mimo że bardzo chciał dożyć przyjścia Boskiego Mesjasza, Zbawiciela,
tak się nie stało. Stąd woła „Oczekuję Pana, który ukrywa swe oblicze przed
domem Jakuba, i w Nim pokładam nadzieję”, co zresztą pięknie oddaje pieśń
adwentowa: „Spuście nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios obłoki”. Cechowała
Izajasza nadzwyczajna i wyjątkowa tęsknota za Bogiem Zbawicielem.
Drugim nauczycielem adwentowym jest św. JAN CHRZCICIEL. Ten nie tylko tęskni za
Panem, ale idzie jeszcze dalej. Własnym przykładem życia nawołuje do zmiany
sposobu dotychczasowego myślenia i pokuty oraz do konkretnego i rzetelnego
przygotowania się do przyjęcia Pana. Wołać będzie głośno i zdecydowanie nad
brzegami Jordanu: „Czyńcie pokutę, bo przybliżyło się do Was królestwo
niebieskie” .
Trzecim przewodnikiem w czasie adwentowym jest dla nas MARYJA. Chętnie
wypełniając słowa zarówno proroka Izajasza, jak i św. Jana Chrzciciela
przygotowuje się nie tylko do przyjęcia Pana, ale i służenia Mu całym swoim
jestestwem. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa” -
powie drżącym, lecz w pełni ufającym Bogu sercem.
Nie wiem, Kochany Bracie i Siostro, który raz pozwala Tobie Pan Bóg przeżywać
święty czas adwentowy. Więc zapytajmy się uczciwie: czy tęsknię za Bogiem tak
jak doświadczony życiem prorok Izajasz? Czy przygotowuję się na przyjście Pana
podobnie zdecydowanie jak Jan Chrzciciel? Bo bez obecności w nas Boskiego Zbawcy
nie można mówić uczciwie o prawdziwym Boga Narodzeniu.
Ks. dr Herbert Jeziorski
|