|

Kiedyś było tu lądowisko helikopterów
Pomysł utworzenia lądowiska był jednym z elementów rozbudowy
Górniczego Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej Repty. Zapewne po raz
pierwszy publicznie przedstawiony został 26 czerwca 1968 r. Wtedy to w GCRLiZ
odbyła się narada dyrektorów szpitali i kierowników Wydziałów Zdrowia Prezydiów
Powiatowych Rad Narodowych z terenu województwa katowickiego. Dyrektor naczelny
GCRLiZ dr Józef Juszko wygłosił wtedy referat o nowoczesnej rehabilitacji i
zamysłach rozwoju kierowanej placówki, w którym zapowiedział między innymi, że w
Reptach powstanie lądowisko helikopterów. Juszko był chirurgiem, za jego czasów
w Reptach przeprowadzano sporo operacji. Pacjentów z poważnymi urazami trzeba
było nieraz szybko dotransportować na salę operacyjną, a śmigłowiec był w takich
przypadkach niezastąpionym środkiem lokomocji.
Pierwotnie brano pod uwagę cztery miejsca pod lokalizację lądowiska. Pierwsze -
na południowy wschód od ronda w parku reptowskim. Drugie - po wschodniej stronie
drogi dojazdowej ze Starych Tarnowic do GCRLiZ, czyli ulicy Śniadeckiego, koło
kotłowni Centrum Rehabilitacyjnego. Trzecią propozycję wskazano 70 metrów od
południowego skraju parku, a czwartą - na południowy wschód od skrzyżowania ul.
Repeckiej z Aleją Kasztanową, czyli drogą wiodącą w głąb parku.
Przeprowadzona została wizja lokalna, w której wzięli udział przedstawiciele
inwestora, dyrekcji GCRLiZ oraz specjaliści z Katedry Budowy Lotnisk
Politechniki Warszawskiej. Stwierdzono, że lokalizacja druga jest najmniej
korzystna, zaś w przypadku trzeciej - trzeba by wykonać zbyt dużo robót
ziemnych. W efekcie w 1969 r. zdecydowano się na czwarty wariant, czyli budowę
lądowiska przy ul. Repeckiej. Miejsce to, położone na wysokości 311 - 312 m
n.p.m. uznano za najlepsze. Argumentem był otwarty z trzech stron teren oraz
bliskość parku od zachodu. Ściana drzew miałaby chronić pacjentów przed hałasem
lądujących helikopterów. Lądowisko miało być urządzone w ten sposób, by mogły z
niego korzystać śmigłowce typu MI-2. Poważnym mankamentem wybranej lokalizacji
była jednak odległość lądowiska od zabudowań Centrum Rehabilitacyjnego,
wynosząca nieco ponad 700 metrów. Ale wtedy jakoś tym się nie przejęto. Do tego
Aleja Kasztanowa posiadała wtedy nienajlepszą nawierzchnię i przeznaczono ją do
naprawy.
Tymczasem 12 lutego 1969 r. podczas pobytu na miejscu, szef pilotów Wojewódzkiej
Stacji Pogotowia Ratunkowego inż. Kozłowski, zaakceptował pod względem ruchowym
proponowane miejsce pod lądowisko. Wydział Urbanistyki i Architektury Prezydium
Powiatowej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach, 25 kwietnia 1969 r. pozytywnie
zaopiniował projekt budowy. Tuż potem, 1 maja 1969 r., Wojewódzki Sztab Wojskowy
z Katowic stwierdził, że nie wnosi uwag co do zamierzonej inwestycji.
Lądowisko miało posiadać drogę startową o długości 70 metrów i szerokości 50
metrów, oraz zabezpieczenie czołowe i boczne szerokie na 8 metrów. Nawierzchnia
miała być asfaltowa. Paliwo do helikopterów miała zapewniać stacja benzynowa
GCRLiZ, znajdująca się 15 metrów od parkowego ronda. W związku ze stworzeniem
lądowiska omawiano projekt wybudowania u wylotu Alei Kasztanowej do ul.
Repeckiej drugiej portierni parkowej. Zakładano, że pracownik portierni będzie
jednocześnie sterować oświetleniem lądowiska. Sęk w tym, że portierni tej nigdy
nie wzniesiono, mimo planów i wizji lokalnych.
We wrześniu 1969 r. poczyniono pewne ustalenia co do budowy lądowiska, jednak
korespondencja w tej sprawie między KBCOL a Biurem Projektów Służby Zdrowia w
Krakowie trwała jeszcze parę lat. Plan realizacyjny lądowiska został
zatwierdzony 5 marca 1971 r. przez Wydział Budownictwa, Architektury Urbanistyki
PPRN. Projekt techniczny lądowiska dla śmigłowców gotowy był w październiku 1972
r.
Lądowisko wybudowano w 1973 r. Przygotowana z taką pieczołowitością inwestycja
okazała się jednak po czasie chybionym przedsięwzięciem. Po odejściu z pracy w
GCRLiZ dr Józefa Juszki, w Centrum Rehabilitacyjnym zmniejszono liczbę operacji
chirurgicznych, a z czasem zaprzestało ich przeprowadzania. Nie było już tak
naglącej potrzeby dowożenia pacjentów śmigłowcami.
Lądowisko po niewielu latach przestało pełnić swoją funkcję. Dochodziło nawet do
tego, że piloci wybierali na miejsce do lądowania trawniki tuż przy obiektach
GCRLiZ, gdyż tak im było dogodniej. Tymczasem wyasfaltowany plac po lądowisku
śmigłowców okazał się przydatny do innych celów. Najpierw używano go do gry w
tenisa. Potem zamieniono go na plac manewrowy do nauki jazdy samochodem.
Tomasz Rzeczycki
|