|
Żalu – gdyż odszedł kolejny wielki Górnoślązak (jak siebie określał),
wyspa w oceanie bylejakości i łatwizny. Nadziei – gdyż około stu przedstawicieli
duchowieństwa, delegacje miast i gmin, tłumy tarnogórzan, którzy autokarami i
samochodami odbyli dwugodzinną podróż, zaświadczały dobitnie o tym, że praca
Gustawa Klapucha nie poszła na marne. Pierwsze jej rezultaty zobaczyliśmy w
Czyżowicach 14 sierpnia. Żył w pokorze i bez rozgłosu – tłumy żegnały go w
hołdzie.

Wszystko co robił – robił perfekcyjnie. Każda akcja charytatywna, którą
zainicjował, była doskonale zorganizowana i przyniosła wymierną pomoc, każde
wypowiedziane słowo było przemyślane i osiągało swój cel – zapadało głęboko w
serca tysięcy słuchaczy. Wzmocnione dodatkowo aktorskim głosem i doskonałą
retoryką. Do legendy przeszły podróże, których organizatorem i przewodnikiem był
Ksiądz. I te do Ziemi Świętej i Włoch, i te po Śląsku i Ziemi Lubelskiej.
Barwnością opowieści o odwiedzanych miejscach i fachowością opisów przewyższał
przewodników i przewodniki. Nie tolerował jedynie spóźnialskich. Tacy narażeni
byli na powrót na własną rękę.
W czasach lizusostwa i karierowiczostwa zdecydował się na mówienie prawdy, choć
z góry wiedział, że przysporzy mu to wiele kłopotów i zamknie drogę do
zaszczytów. Dla władzy świeckiej prawdy głoszone przez księdza doktora wieściły
jej rychłą utratę, dla kościelnej były zbyt nowatorskie (mimo ożywczego wpływu
II Soboru Watykańskiego). Zdawał sobie sprawę ze słuszności swego postępowania i
swojej wartości, był jednak pełen pokory. Bez szemrania poddawał się krzywdzącym
go zarządzeniom. Pozbawiony możliwości przemawiania w salach wykładowych,
przyciągał setki słuchaczy do przycmentarnej kaplicy w Tarnowskich Górach.
Przepięknie położony cmentarz w Czyżowicach – u podnóża wyniosłych gór,
osobiście opuszczałem podniesiony na duchu. Pamięć ludzka nie okazała się
zawodna, swój wielki dzień miały tu także takie przymioty, jak: współczucie,
wdzięczność, zadośćuczynienie, zdolność do wyrzeczeń. Przede wszystkim poczułem
się dumny, że jestem z Tarnowskich Gór. Mieszkańcy tego miasta okazali swą
wielką klasę. Tytułem Honorowego Obywatela docenili postać Księdza Klapucha,
wydaniem monografii „ Ścieżka na wspólnej drodze” i zorganizowaniem spotkania
promocyjnego tej książki ( z udziałem „ucznia Mistrza” – profesora Jana Miodka)
godnie podsumowali Jego dokonania, masowym udziałem w ceremonii pogrzebowej
świadczyli, że Miasto zasłużyło na określenie przez Zmarłego: „ukochane”.
Jan Hahn
|
Moja ścieżka
PRZEMÓWIENIE KS. KLAPUCHA WYGŁOSZONE W RATUSZU
W TARNOWSKICH GÓRACH DNIA 30 GRUDNIA 2003 PRZY WRĘCZANIU HONOROWEGO
OBYWATELSTWA MIASTA
W ewangelii Jezus mówił nam:
„Wy, kiedy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy
nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
(Łk 17,10)
We wrześniu 1970 roku polecono mi udać się na placówkę duszpasterską do
Tarnowskich Gór. Latem ubiegłego roku zlecona mi posługa dobiegła końca.
Przebywając w naszym mieście przez 32 lata, starałem się czynić to, co
polecono mi wykonać.
Członkowie Tarnogórskiej Rady Miejskiej!
Uznaliście, że w tym wykonywaniu zleconych mi zadań było jednak coś
szczególnego, zasługującego na wyróżnienie nadaniem mi honorowego
obywatelstwa miasta.
W ubiegłym roku, kiedy w Święto Niepodległości otrzymałem od was statuetkę
„Srebrnego Skrzydła”, zaznaczyliście, że owym szczególnym, wyróżniającym,
był po prostu człowiek: jego godność, jego podstawowe prawa i jego potrzeby.
Moje zaangażowanie się w sprawę godności człowieka było konsekwencją
jasnego i zdecydowanego stanowiska, że podstawowe prawa ujęte w Powszechnej
Deklaracji Praw Człowieka, przyjętej przez Organizację Narodów Zjednoczonych
w grudniu 1949 roku, są współczesnym wyrazem podstawowego prawa moralnego.
Dlatego też są normami moralnymi, które obowiązują każdego człowieka i każdą
wspólnotę, nie tylko państwo ale także - a może przede wszystkim - Kościół.
Te poglądy właśnie były powodem pozbawienia mnie misji wykładania na
uczelniach i wysłania na placówkę duszpasterską do Tarnowskich Gór.
Dzisiaj oczywiste jest, że prawa człowieka są normami moralnymi, które
obowiązują każdego, zawsze i wszędzie.
Kilkadziesiąt lat temu głoszenie takich poglądów narażało na represje.
Przesunięcie mnie z pracy naukowej, dydaktycznej do pracy duszpasterskiej
otwierało jednak możliwość przejścia z teorii do praktyki, wcielania w
powierzonej mi placówce w czyn głoszonych zasad.
Dlatego starałem się stworzyć w tej placówce każdemu warunki do pelnej
swobody wypowiadania swojej opinii, także krytycznej.
Dlatego na początku siłą kształtującą życie w powierzonej mi Stacji
Duszpasterskiej stały się - otwarte dla wszystkich - spotkania
ogólnoparafialne.
Dlatego rychło powołana została w niej Rada Wiernych
- na określone, równe kadencje,
- złożona wyłącznie z ludzi wybranych, a nie włączonych
„z urzędu” lub nominacji
- tworzona na zasadzie wyborów odpowiadających normom demokratycznym;
wówczas jedyna kościelna Rada na Górnym Śląsku, a chyba i w całej Polsce.
Do bardziej przyziemnych kierunków działania na rzecz człowieka prowadziły
- kryzys ekonomiczny, w który pogrążało się państwo,
- powiększające się niedostatki w zaopatrzeniu,
- rozszerzający się system kartkowy,
- trudności w dostępie do leków i środków higieny.
Na szczęście mogłem tutaj skorzystać z nawiązanych już kontaktów z
parafiami państw spoza żelaznej kurtyny, zwłaszcza Niemieckiej Republiki
Federalnej, które pośpieszyły z wydatną pomocą, daleko wychodzącą poza
potrzeby własnej wspólnoty parafialnej.
Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 roku, internowania i procesy
polityczne zmuszały
- do podjęcia zdecydowanej, ale niebezpiecznej obrony wolności,
- i do udzielania pomocy represjonowanym, internowanym i uwięzionym.
Nie było rzeczą przypadku, że w Tarnowskich Górach i w regionie ośrodkiem
takiej pomocy - co wszystkim wiadomo - stała się właśnie parafia św. Józefa
Robotnika.
W jej też kościele odbywały się, aż do zniesienia stanu wojennego w 1984
roku, jedyne w mieście i regionie comiesięczne msze za ojczyznę.
Wszystko to wymagało współdziałania wielu osób:
- i członków własnej wspólnoty parafialnej,
- i wielu ludzi dobrej woli z całego miasta,
- i samych represjonowanych i ich rodzin z miasta i spoza jego granic,
- i ofiarnej pomocy parafii partnerskich.
Jeżeli owoce tego współdziałania stanowią podstawę przyznanej mi godności
honorowego obywatela Miasta, to wszyscy, którzy współpracowali, w tejże
godności także uczestniczą.
Jestem wam, członkowie Rady Miejskiej i Zarządu Miasta, z Przewodniczącym
Rady panem Arkadiuszem Czechem i Burmistrzem Miasta panem Kazimierzem
Szczerbą, wdzięczny za dostrzeżenie tej działalności; za docenienie jej
poprzez włączenie mnie do grona osób uczczonych godnością honorowego
obywatela Tarnowskich Gór.
Wiem, jak wielki wkład wnieśli w to - między innymi - honorowy obywatel
naszego miasta pan profesor Jan Miodek i członek Rady Miejskiej pan dr
Tadeusz Torbus.
Jezus mówił nam, że zawsze będą między nami biedni. Zawsze będą wśród nas
ludzie poniżani w swojej godności, pozbawiani swoich podstawowych praw,
usunięci lub usuwani na lub poza margines; także w demokracji, która wśród
wielorakich systemów politycznych zdaje się systemem najpełniej
respektującym prawa człowieka i jego godność. Najpełniej nie znaczy jednak
zawsze i w pełni.
Dlatego ufam, że przyznane mi przez was wyróżnienie, które przyjmuję z
szacunkiem i wdzięcznością, może stać się dla innych zachętą do działań na
rzecz człowieka, jego godności i praw, lepszego dostrzegania jego potrzeb w
naszym państwie, na naszym Górnym Śląsku i w naszym mieście - w Tarnowskich
Górach. |