|
Słowa o upominaniu skierowane są do wszystkich członków tej wspólnoty.
Przedmiotem upomnienia ma być zło, grzech. Dodajmy: nie błahe przewinienie, ale
zło poważne, które faktycznie stawia poza wspólnotą, wyklucza z niej.
Co należy czynić, ażeby usunąć zło, a uratować człowieka,
którego zło stało się udziałem? Ten właśnie problem Jezus omawia w słowach o
upominaniu.

3 marca br. Jan Miodek i ks. Gustaw Klapuch
podpisują egzemplarze książki
„Jeżeli brat twój zgrzeszył, idź i upomnij go w cztery oczy...”. Człowiek, który
zauważył zło - dodajmy raz jeszcze: zło poważne, wykluczające ze wspólnoty - ma
obowiązek przejąć inicjatywę.
Ma obowiązek upomnieć „w cztery oczy”, a więc bez nadawania sprawie rozgłosu.
Jest to zrozumiałe z perspektywy godności człowieka. Oczywiście, wymaga to
odwagi. Wymaga także „czystych rąk”. Jest zatem wychowawcze dla obydwu:
upominającego i upominanego.
Przy szczęśliwym rozwoju wydarzeń sprawa może zakończyć się pomyślnie już na tym
etapie.
Ewangelia:
„Jeżeli brat twój zgrzeszył, idź i upomnij go w cztery oczy.
Gdy cię usłucha, pozyskałeś swego brata.
Jeżeli cię nie usłucha: weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby, żeby na
podstawie zeznania dwóch lub trzech świadków cała sprawa została
rozstrzygnięta.
Jeżeli ich także nie chce usłuchać: powiedz to Kościołowi.
A jeśli nawet Kościoła usłuchać nie chce, Niech będzie ci jako poganin i
celnik”.(Mt 18, 15-17) |
Jeżeli nie - upominający „powinien wziąć ze sobą jedną lub dwie osoby...”.
Najpierw musi sam swoją ocenę drugiego członka wspólnoty skontrolować, czy aby
nie była błędna. Na tym drugim etapie już nie jedna, ale przynajmniej dwie osoby
muszą być przekonane, że zaistniało ciężkie uchybienie.
I znowu: muszą one mieć odwagę powiedzenia o tym błądzącemu.
Jeżeli sprawa nie zakończy się na tym etapie, upominający mają obowiązek
przedstawienia sprawy wspólnocie - a więc doniesienia jej o zaistniałym
uchybieniu.
Na tym, trzecim już etapie sprawę prowadzi cała wspólnota. Najpierw rozstrzyga,
czy istotnie upominający mieli rację. Następnie - jeżeli stwierdza, że istotnie
zaszło uchybienie, które stawia poza wspólnotę - upomina.
Wtedy upominanemu nie pozostaje już nic innego, jak albo „nawrócenie”, albo
jawne postawienie się poza wspólnotą.
Słowa Jezusa o upominaniu po mistrzowsku wyważają problem z jednej strony dobra
wspólnoty, jej jedności, z drugiej zaś godności jednostki.
Stawiają wymagania nie tylko błądzącemu, ale także napominającemu.
Zaiste: nie sposób lepiej zapewnić zdrową atmosferę we wspólnocie, a
równocześnie także dobro jednostki. Nie sposób lepiej uchronić wspólnotę przed
trującą atmosferą donosicielstwa, która paraliżuje ducha wolności i inicjatywy
we wspólnocie.
Zastanówmy się teraz nad donosicielstwem.
Słowa Chrystusa mówią nie tylko o upominaniu. Równie wyraźnie mówią o
przyjmowaniu donosów we wspólnocie. Oczywiście, tych donosów, za którymi
otwarcie stoi konkretna, określona osoba.
Przyjmowanie donosów anonimowych już w dawnych czasach, także poza
chrześcijaństwem, uchodziło za sprawę „niegodnq naszych czasów” - jak z
początkiem drugiego wieku rzymski cesarz Trajan odpowiadał namiestnikowi
Pliniuszowi na pytanie o przyjmowanie donosów składanych na chrześcijan.
Niepoważne byłoby zatem roztrząsanie pytania, w jakim stopniu przyjmowanie
donosów anonimowych zgodne lub niezgodne jest z zasadami ewangelii, którą głosił
Jezus.
Pozostaje jednak pytanie: kiedy wolno we wspólnocie przyjmować i uwzględniać
donosy, składane przez jej konkretnych, znanych członków?
Ze słów Chrystusa o upominaniu wynika jednoznacznie, że dopiero wtedy, kiedy
donoszący miał odwagę już upomnieć błądzącego. A zatem w społecznościach powinno
się donoszącym przed przyjęciem donosu zawsze zadawać pytanie o uprzednie
osobiste upomnienie błądzącego.
Z doświadczeń przeszłości, a także własnych, wiemy, że w systemach totalitarnych
nieodłącznym składnikiem atmosfery strachu i terroru jest donosicielstwo.
Nie trzeba wielu słów, by dowieść, jak wiele zła donosicielstwo oraz jego
pozornie mniej niebezpieczna forma, jaką jest plotkarstwo, wyrządzało
społecznościom oraz w jakim stopniu zdolne było do wytworzenia w nich warunków
życia niegodnych człowieka.
Donosicielstwo zatruło i zniszczyło niejedną ludzką wspólnotę. Zbędne byłoby
wyliczanie szkód, które wyrządziło także Kościołowi.
Wystarczy wspomnieć niechlubną rolę, jaką odegrało przyjmowanie donosów, także
anonimowych, w procesach inkwizycyjnych. Po dziś dzień donosicielstwo, a także
plotkarstwo, zatruwa atmosferę w niejednej wspólnocie parafialnej.
Słowa Jezusa o upominaniu ważne są dla każdej ludzkiej wspólnoty. Szczególne
znaczenie mają dla tych społeczności - także świeckich, które z ducha chcą być
wspólnotami chrześcijańskimi. Ich wewnętrzna atmosfera powinna być bowiem
kształtowana wskazaniami Jezusa.
Słowa Jezusa o upominaniu winny natomiast być wręcz obowiązujące w Kościołach,
które na Jezusa się powołują.
Skutecznie stosować się do wskazań Jezusa możemy w tych wspólnotach, które sami
tworzymy i w których swoim postępowaniem lub podejmowanymi przez nas decyzjami
posiadamy wpływ na panującą w nich atmosferę.
Taką wspólnotą jest rodzina - twoja rodzina.
Jeżeli chcesz budować ją na słowach Jezusa - na zasadach chrześcijańskich, jeśli
chcesz, aby była rodziną chrześcijańską z ducha, a widzisz:
- że grzeszy twoje dziecko, twój mąż, twoja żona,
- że przychodzi do ciebie dziecko, skarżąc się na to, co zrobiło inne, to
przypomnij sobie wskazania Jezusa i postąp zgodnie z nimi!
Jeżeli tak postąpisz, przynajmniej w najbliższym twoim otoczeniu, w twojej
rodzinie, atmosfera będzie czystsza, bardziej ludzka, bardziej chrześcijańska.
Taką wspólnotą jest parafia, nasza parafia.
Jeżeli chcemy, aby była chrześcijańską z ducha wspólnotą kościelną:
- to ja, duszpasterz w tej parafii, nie powinienem nigdy kierować się plotkami i
anonimowymi donosami, a donoszących ludzi pytać zawsze: czy osobiście, a potem
razem z innymi mieli już odwagę upomnieć tych, na których donoszą;
- Ty zaś, drogi Słuchaczu, należący do tej parafii, unikaj plotkarstwa, a kiedy
dostrzegasz popełnione zło:
- najpierw sam upomnij,
- potem upomnij z drugim,
- a na końcu dopiero donieś!
Jeżeli tak będziemy postępować - Ty i ja - to przynajmniej w naszej wspólnocie,
w tej mierze, w jakiej to od nas zależy, zapanuje zdrowa, chrześcijańska
atmosfera - niezależnie od tego, jak sytuacja kształtuje się w sąsiednich
parafiach, w diecezji, w Kościele.
Posłowie:
Przytoczony fragment jest częścią wielkiej mowy o godności i braterstwie.
Zawiera ją rozdział osiemnasty ewangelii wg Mateusza. Jest to czwarta wielka
mowa tejże ewangelii.
Zaczyna się pytaniem o wielkość w Królestwie Bożym (18, 1), prowadzi poprzez
podkreślenie godności także najmniejszych (18, 2-11), do małej, a pięknej
przypowieści o zagubionej owcy (18, 12-14).
Ta przypowieść jest wyjściem do słów o upomnieniu i w jej kontekście te słowa
należy rozumieć. Wydźwiękiem słów o upomnieniu stanowi reguła przebaczenia
(18,21-22), zamknięta przypowieścią o niemiłosiernym dłużniku (18,25-35).
Odczytanie całości mowy pozwala lepiej i pełniej wniknąć w słowa Jezusa o
upomnieniu.
Jeżeli zatem znajdziesz czas, weź do ręki Pismo św. i przeczytaj uważnie 18.
rozdział ewangelii według św. Mateusza, a potem powracaj do odpowiednich
fragmentów w czasie dziennej lub wieczornej modlitwy.
Ks. Gustaw Klapuch,
Ścieżka na wspólnej drodze, Tarnowskie Góry 2005
|