|
Tarnogórski Konwikt Biskupi
w latach 1923-1939 cz. II
Celem tego zakładu było, jak czytamy w regulaminie Kuratorium Konwiktu w § 2 „...dać katolickim uczniom, uczęszczającym do gimnazjum w Tarnowskich Górach, za opłatą pełną lub zaniżoną, mieszkanie i utrzymanie, a ponadto opiekę i wychowanie katolickie celem uchronienia ich przed niebezpieczeństwami, na które są narażeni uczniowie dojeżdżający lub mieszkający w otoczeniu nie dającym gwarancji wychowania katolickiego”.

Dawny Konwikt Biskupi. Stan obecny
Godne także szczególnej uwagi są słowa § 3 regulaminu. Podkreślają one, że „...konwikt przyjmuje w pierwszym rzędzie uczniów pochodzących z diecezji katowickiej, mających zamiar poświęcić się stanowi duchownemu, nie wyklucza jednak innych”, którzy nie mają zamiaru zostać kapłanami, a chcą odebrać wychowanie katolickie. Jak zatem widać, panowała zupełna swoboda w wybieraniu zarówno stanu jak i zawodu.
W miarę rozwoju szkolnictwa przybywało coraz więcej uczniów do szkół średnich. Toteż szybko okazało się, że mury konwiktu są stanowczo za ciasne. Miejsce mogło tu znaleźć maksymalnie 30 uczniów, a chętnych było znacznie więcej. W związku z tym myślano o budowie nowego, względnie o zasadniczej rozbudowie już istniejącego konwiktu. Nadarzyła się po temu okazja. Mianowicie drugi zarządca diecezji katowickiej, Ks. biskup prof. dr Arkadiusz Lisiecki, pod koniec 1929 roku miał obchodzić swoje 25-lecie
kapłaństwa. Światły i dalekowzroczny ks. prałat Michał Lewek nader zręcznie wykorzystał ten moment. Miał już wcześniej przygotowany plan gruntownej rozbudowy konwiktu, co można tłumaczyć, jako konkretny krok proboszcza tarnogórskiego na cześć swojego Arcypasterza. Zamierzeniem ks. infułata Lewka, było, aby w rozbudowanym konwikcie znalazło się miejsce dla przynajmniej sześćdziesięciu gimnazjalistów, jako również to, by umieścić w nim odpowiednią kaplicę, mieszkanie dla ks. prefekta, sióstr
zakonnych i studentów oraz zainstalować centralne ogrzewanie, urządzenia sanitarno-higieniczne i tym podobne „luksusy”. Prace, dzięki staraniom niezmordowanego ks. dra Lewka, zakończono ostatecznie z początkiem grudnia 1929 roku. Tegoż miesiąca wręczono z satysfakcją Ks. biskupowi Jubilatowi album „nowego” konwiktu. Uradowany tym „podarunkiem” ks. bp Lisiecki przybył 10 stycznia 1930 roku do Tarnowskich Gór, gdzie przy licznie zgromadzonych rzeszach miejscowego społeczeństwa poświęcił uroczyście
rozbudowany konwikt.
Na podstawie Kroniki Konwiktu można ustalić, że liczba jego wychowanków w roku szkolnym 1923/24 wynosiła 24 i niemal do końca lat dwudziestych utrzymywała się na równym poziomie, tj. w granicach 30 osób. Prawdziwy najazd chętnych do korzystania z dobrodziejstw konwiktu biskupiego - jak zanotowały Acta generalia konwiktu - zaczął się od roku 1930. Wystarczy podać, iż w roku szk. 1930/31 w murach tego internatu gościnę znalazło 62 uczniów miejscowego gimnazjum męskiego. Później jednak liczba ta
nieco zmalała.
Przełożonymi konwiktu w latach 1923-1939 byli następujący kapłani: ks. Józef Ledwoń (1885-1940), który ukończył specjalny kurs pedagogiczny i kierował konwiktem w ciągu pierwszych pięciu lat; ks. Józef Brzenska (zm. 1975) sprawujący swoje rządy w tym zakładzie w latach 1927-1929; ks. Filip Bednorz (1891-1954) prowadzący internat przez cztery następne lata; i wreszcie ks. Emil Skudrzyk (1907-1945), który w okresie międzywojennym kierował tą bursą najdłużej.
Z wywiadu przeprowadzonego dnia 4.04.1986 roku z ks. mgr Józefem Coglem, wychowankiem konwiktu, a po wojnie kolejnym jego gospodarzem, wynika, że władze szkolne (grono profesorskie gimnazjum w Tarnowskich Górach) darzyły konwikt wielkim zaufaniem. Najlepsi uczniowie wywodzili się często z mieszkańców tego internatu. Społeczeństwo tarnogórskie również z uznaniem patrzyło na tę placówkę szczególnie dzięki prefektom, których ceniono za ich trud i poświęcenie w pracy. Prawie wszyscy wychowankowie
konwiktu należeli do sodalicji młodzieży katolickiej. Na terenie bursy istniała też bogato wyposażona biblioteka, sala zabaw z fortepianem, a także możliwość uczenia się gry na jakimś instrumencie. Porządek dnia był rygorystycznie przestrzegany, co wszystkim wychowankom nie utrudniało, lecz w konsekwencji ułatwiało życie. Nad jego realizacją czuwał nie tylko ks. prefekt, ale także tzw. seniorzy wybierani z grona najlepszych uczniów.
Reasumując trzeba powiedzieć, że bursa im. Biskupa dra Hlonda była spośród wszystkich sześciu istniejących internatów w Tarnowskich Górach - najwyżej zorganizowaną instytucją tak pod względem materialnym jak i pedagogiczno-wychowawczym. W latach 1923-1939 na liście konwiktu biskupiego zapisanych figurowało ok. 400 gimnazjalistów, pochodzących przeważnie z pobliskich wiosek, a więc gównie z rodzin robotniczych i chłopskich. Schronienie i wszelka pomoc z jakiej korzystali wychowankowie internatu
biskupiego w mieście gwarków pozwalały im na kontynuowanie nauki, przyczyniając się jednocześnie do rozwoju polskiego szkolnictwa średniego na ziemi tarnogórskiej. Z czasem ludzie ci, jak wykazała praktyka, byli tak przygotowani do życia, że mogli zasilić w dużym stopniu urzędy administracji państwowej oraz zajmować poważne stanowiska w przeróżnych dziedzinach gospodarki narodowej. Na uwagę zasługuje też fakt, iż większość wychowanków tego internatu podejmowała studia na wyższych uczelniach. Tak
więc działalność konwiktu biskupiego w Tarnowskich Górach jest dobitnym przykładem wkładu, jaki duchowni katoliccy włożyli do skarbnicy oświaty i kultury.
ks. dr Herbert Jeziorski,
Dekanat Tarnowskie Góry... |