|
|
|
Z dziejów oświaty w Tworogu |
|
Nauczycielskie tradycje | | W 1850r. powołano do szkoły w Tworogu 29 letniego Moritza Hawlitschka z Harbultowitz (można sądzić, iż jest to miejscowość położona koło Skoczowa) na stanowisko nauczyciela i administratora. Jak informował „Oberschlesische Wanderer” nr 44 z 30 X 1866r., 15 października ok. godz. 15.00 wybuchł pożar. W ciągu dwóch godzin ogień strawił 12 budynków, w tym szkołę. Ponad 120 ludzi pozostało bez dachu nad
głową. | |

Victor Christen
| |
Po tym pożarze Moritz Hawlitschka wraz z żoną Natalią wybudował nowy dom na tej samej parceli, tylko nieco dalej. Również ten dom także się spalił w 1906r. Niedługo później został wyremontowany przez ówczesnego kierownika szkoły p. Gawolla. W 1983r. ponownie uległ pożarowi. Wtedy został całkowicie przebudowany. Hawlitschka zmarł w Brzegu (a nie w Tworogu jak można gdzieniegdzie przeczytać), ale został pochowany w Tworogu. W księdze zgonów zanotowano: Mauritius (Moritz) Hawlitschka zmarł 21 XI
1910r.

Tworóg. Szkoła parafialna
Moritz Hawlitschka miał córkę Marię. Ona także pracowała jako nauczycielka. W zachowanych dokumentach można podziwiać jej piękny charakter pisma, bardzo staranny, wyćwiczony, kaligraficzny. Maria Hawlitschka wyszła za mąż za Josepha Christena. On też był nauczycielem. W dawnych papierach można przeczytać: 1876 r. - nauczyciel i organista, 1917r. główny nauczyciel na emeryturze. Rodzina Christenów pochodziła ze Sławniowic (d. Gross Kunzedorf) koło Nysy.
Ojciec Josepha, Johann nie był nauczycielem. Posiadał dobrze prosperujący młyn stępowy. Matka Tekla z domu Bergmann nie pracowała. W starej szkole w Sierotach urodził się 20 VI 1876r. Johannowi syn trojga imion: Victor, Johann (po dziadku ze strony ojca), Mauritius (po dziadku ze strony matki).
Victor miał kłopoty ze zdrowiem. Utykał na prawą nogę. Podobnie jak ojciec i matka został nauczycielem. Poświęcił się także służbie kapłańskiej.
Pierwszą informacje o Victorze można znaleźć w „Katholisches Sonntagsblatt” nr 48 z 26 XI 1905r.: „Seminar - Religionslehrer Victor Christen in Zuelz als Kreisvikar nach Kosel O/S”.
| |
Nikt nie wiedział dlaczego u schyłku swego życia ksiądz Christen znalazł się w Tworogu. On tymczasem powrócił na ziemie swych przodków. Widocznie był bardziej związany z matczynym Tworogiem, niż ojcowskimi Sierotami.
Między obecnym pl. Wolności (d. Prinz-Hohenloheplatz) a ul. Jankowskiego (d. Hoeferstr.) stała stara drewniana karczma. Do tej karczmy przylegały stajnie, w których chwile odpoczynku znajdowały konie podróżnych. Parcele po stajniach kupił Moritz Hawlitschka. W 1906r. przepisał je swej córce, Marii Christen, a ta wybudowała tam murowany, parterowy dom. | |

Grób ks. Victora Christena
| |
Pod koniec lat dwudziestych dom został podwyższony do stanu obecnego. W 1934r. Maria przepisała dom swemu synowi, Victorowi. Wówczas był on nauczycielem szkoły średniej.
Nieliczni z Tworoga wiedzieli o dalekich studiach ks. Victora. Zdobywał wiedzę w Heilderbergu i Dreźnie. Czasami wspominał o swej grze jako wiolonczelisty w drezdeńskiej Staatsorchester. Pewien czas służył i pracował w Lądku Zdroju.
Opracował dla parafii w Tworogu pieśni mszalne z wykorzystaniem motywów muzyki klasycznej pt. „Der Hornecker Pfarrgemeinde gewidmet”.
Nigdy nie zaaprobował narodowego socjalizmu. Pewnego razu przyszła do zakrystii tutejsza kobieta z jakąś sprawą. Ksiądz Christen ubierał się w szaty liturgiczne do Mszy św. Po wejściu pozdrowiła słowami „Heil Hitler”, zamiast zwyczajowo „Grüss Gott”. Fakt, iż słowa „heilen” znaczy także „uzdrawiać”, można było zrozumieć słowa kobiety jako „uzdrów Hitlera”. Na to zdumiony ksiądz pozwolił sobie na żart: „A to on jest chory?” Kobieta wyszła, ale od razu zameldowała, że ksiądz sobie kpi z Führera.
Niedługo później został aresztowany i wysłany do KL Auschwitz.
Uratował go krewniak. Na froncie został odznaczony Krzyżem Rycerskim. Wedle zwyczaju każdy odznaczony mógł poprosić władze o coś nietypowego. On poprosił o wypuszczenie wujka z Oświęcimia.
Po wojnie był też kilka razy aresztowany. Jego przestępstwem było przyzwyczajenie wyniesione z dzieciństwa do ładu, porządku, punktualności, sumienności i dokładności, posłuszeństwa i karności. Nie mógł się pogodzić z rzeczywistością jaka nastała. Nieraz głośno wyrażał swą dezaprobatę. W Tworogu sala rozpraw i areszt mieściły się w gospodzie pod nazwą „Hotel und Restaurant zum Schwarzen Adler”. Pokoje hotelowe służyły jako cele. Księdza wywieziono nawet do Łambinowic.
Gdy pewnego razu czekał na swą rozprawę zaczął, stojąc tyłem, grać na fortepianie. Jeden z oficerów to zauważył i nakazał wypuszczenie księdza.
Po wojnie w 1947r. powrócił do zawodu nauczyciela. Uczył religii i... języka angielskiego.
Zmarł 4 I 1951r. Został pochowany po prawej stronie kościoła. Na nagrobku poza imieniem i nazwiskiem tylko skromny podpis w języku łacińskim: „Hic requiescuit in Deo sacerdos professor” („Tu spoczywa w Bogu ksiądz profesor”).
opr. Frydryk Zgodzaj | |
| |
|

|
|
|