|
Można domniemywać, że proces stawiania krzyży w tej części Śląska (woj. śląskie) dotarł, jak większość, z Zachodu, ale także należy przyjąć, że pewne formy dotarły z południa przez Bramę Morawską. Pod względem formy warsztatu kamieniarskiego można pokusić się o zaliczenie ich, mimo wszystko do najstarszych reliktów śląskiej, prymitywnej rzeźby kamieniarskiej.
Z chwilą zetknięcia się z tymi zabytkami, tak jak i wszędzie w rejonie Śląska, i tutaj, uderza nas stan opuszczenia oraz zapomnienia. Trzeba przyjąć, że ścisłe określenie pierwotnego miejsca usytuowania krzyża jest znaczące dla badań wykopaliskowych
|
|
Niektóre krzyże zostały przemieszczone, inne wtórnie użyte tak, jak krzyż w Rydułtowach, gdzie dla upamiętnienia budowy kościoła pod wezwaniem św. Jerzego ustawiono krzyż. Kolejnym przykładem niechaj będzie krzyż w Wodzisławiu - Jedłowniku, gdzie na starym cmentarzu zostaje użyty jako krzyż nagrobny. Bywa i tak, że krzyż posiadający wyraźne cechy krzyża pokutnego z Żywca ma całkowicie inna intencję: „Iż niejaki Michał Gnidka syn mieszczanina żywieckiego został skazany na karę odrąbania głowy
toporem za to, że rodziców nie słuchał i na złość im wszystko robił”, a ponadto: „że kradzieżą się bawił”. Według zapisu z 1624r. miał być 31 lipca ścięty przy placu kościelnym kościoła św. Krzyża i w tym miejscu pogrzebany. Dalej z zapisu „Dzieje opisu Żywieckiego” wynika, że rodzice dali wykonać kamienny krzyż i w tym miejscu kazali go ustawić. Krzyż wykonany został z piaskowca, bez jakichkolwiek rytów, w typie maltańskim o wymiarach 84x59x24cm. Obecnie znajduje się na placu przykościelnym
kościoła p.w. św. Krzyża w Żywcu.
Inny, jeszcze bardziej owiany tajemnicą, jest krzyż pokutny z Pastwisk (dzisiejsza dzielnica Cieszyna). A co o nim pisano: „Było to bardzo dawno, chyba jeszcze za czasów Cieszka. Książę na Cieszynie, chcąc wytyczyć obszar osad na podgrodziu, kazał wykuć ciężki krzyż, włożyć go na barki zbrodniarza, odsiadującego karę w głębi wieży i zapewnić mu wolność, jeśli ów ciężar zawlecze do miejsca z góry przeznaczonego. Puścił się zbrodniarz z Cieszyna w stronę północną. Ciało jego uginało się pod
ciężarem krzyża, a krople potu zalewały jego drogę krzyżową. Zaniósł krzyż daleko, bo na dzisiejsze Pastwiska. Tam upadł i pod krzyżem skonał”. Na tym samym miejscu pogrzebano go, a na jego mogile zatknięto na wieczną pamiątkę ów krzyż kamienny, który został wykuty z granitu o wymiarach 116x40x25cm. Krzyż ten był kilkakrotnie przemieszczany. W grudniu 1979r. leżał przewrócony w przydrożnym rowie (w owym czasie nie miał już jednego ramienia). Po tym czasie już go nikt nie widział.
W drodze z Cieszyna do Pruchnej, przy drodze za rowem przydrożnym, znajduje się krzyż wolnostojący o wymiarach 79x65x17cm wykonany z piaskowca. U góry ma wyryte liter IHS, a poniżej trudne do odczytania gotyckie napisy w języku czeskim: „...jehozie dusji P.B. racz milostiw byti Amen” (jego duszy Panie Boże racz miłościw być Amen). jak wynika z zapisu historii „dnia 25 lutego 1645r. został w tym miejscu przez lekkomyślnych towarzyszy syn pana Jana Czerwenki Obywatela Starego Cieszyna
zamordowany”.
Na skutek poszukiwań zaginionego krzyża z Pastwisk jeden z mieszkańców wskazał bardzo dokładnie w rzece miejsce, w którym krzyż się znajduje. Wyciągnięty z dna rzeki krzyż, oczyszczony z mułu i żwiru okazał się innym krzyżem. Według przekazu, w niedalekiej odległości od miejsca wrzucenia krzyża do wody, stać miał jeszcze w latach dwudziestych krzyż bliźniak, który został rozłupany i użyty jako budulec do fundamentów budynku. Wtedy gospodarz, na którego polu stały owe krzyże polecił swej służbie,
aby istniejący krzyż zepchnąć do rzeki, by nie podzielił losu jego „Bliźniaka”.
Okoliczna ludność w swych podaniach mówi, że w miejscach, gdzie stały krzyże zostali pochowani trzej szwedzcy generałowie. Gdyby tak naprawdę było, to krzyż w Kalembicach liczyłby ponad 300 lat.
Krzyż pokutny z Bujakowa stojący na skraju ulicy Głównej (nr 9) w trakcie układania chodnika stał się „kowadłem” dla robotników czyszczących swoje łopaty. Na widok jak bezmyślnie niszczony jest zabytek średniowiecznego prawa, proboszcz parafii bujakowskiej przeniósł go na teren placu kościelnego.
Uratowany krzyż pokutny wykuty jest z piaskowca, posiada formę krzyża łacińskiego oraz wykutą datę 1691. Z wykutej sentencji można doskonale odczytać „IHS”, którego ryt znajduje się po obu stronach, można się także pokusić o odczytanie z częściowo zachowanych literek napisu „IHS 1691 dnia zmarła Katarzyna Kisielońska”. według przekazu wystawienie krzyża pokutnego związane miało być z zamordowaniem hrabiny jadącej z Ornontowic. Na tym terenie istnieje także inny przekaz mówiący o zamordowaniu
zakonnicy. Krzyż pokutny z Bujakowa ma wymiary 87x48x15 cm. Krzyż ten jest jednym z pierwszych i nielicznych, który posiada wyryty napis w języku polskim.
Kolejny krzyż pokutny z Żor znajduje się na starym cmentarzu obok farnego kościoła. Jest wykuty z piaskowca, u podstawy bardziej przysadzisty w kształcie krzyża łacińskiego, posiadający wymiary 100x64x28cm. W części górnej głowicy krzyża, krzyż posiada wgłębienia. Jak głosi przekaz miał służyć do składania pożywienia lub też, dla potrzeb ducha ofiary, palenia nocą wosku. Krzyż ten został uratowany przed zabetonowaniem w okolicznych fundamentach.
Drugi krzyż pokutny z Żor-Rogoźnej wykuty jest także z piaskowca o wymiarach 77x62x22cm. Obecnie znajduje się na terenie prywatnej posesji. Na krzyżu można się doszukać rytu kuszy. Dawniej stał na skraju drogi, w czasie jej modernizacji i układania kanalizacji został przewrócony i przysypany. Od tego momentu przez kilkanaście lat był uważany za zaginiony. Dzisiaj trudno określić jego poprzednią lokalizację.
Z kolei od starych mieszkańców Rogoźnej można się dowiedzieć historii, która miała wydarzyć się przed wiekami kiedy to kupiec sprzedawał towar na targu w Żorach. Wracając do domu zatrzymał się na noc w Rogoźnej. W nocy został obrabowany i zamordowany. Czynu tego miał się dopuścić sługa folwarczny. Winny morderstwa miał na znak pokuty wykuć kamienny krzyż. Należy przypuszczać, że obydwa krzyże w przeszłości miały swoją lokalizację bliżej miasta. Prawdopodobnie spełniały także rolę kamieni
granicznych dla granic ówczesnego miasta Żory.
W Studzionce poza ogrodzeniem cmentarnym znajdują się dwa krzyże pokutne. Wykute są z piaskowca na planie krzyża łacińskiego. Pierwszy o wymiarach 120x47x20cm posiada w swej osi krzyża płytko wyryty znak miecza o prostej obusiecznej głowni i okrągłej rękojeści. Długość miecza wynosi 35 cm. Wyryty znak miecza - „narzędzia zbrodni” jest jedynym przypadkiem na krzyżach pokutnych występujących w województwie śląskim.
Z opowieści mieszkańców Studzionki wynika, że w sąsiedztwie dwóch krzyży, ale bliżej drogi stał trzeci krzyż. W wyniku działań wojennych w marcu 1945r. został przez żołnierzy radzieckich wrzucony z innymi kamieniami do rowu przecinającego jezdnię, celem ułatwienia przejazdu kolumnie wojskowej.
Marian Lysik |