| Niedawno, bo 6 maja b.r. minęła 40 rocznica śmierci prof. Henryka Wójcika. Był wieloletnim nauczycielem dawnego Seminarium Nauczycielskiego (późniejszego Liceum Pedagogicznego) w Tarnowskich Górach. Starsze pokolenie pamięta go dobrze. Była to wówczas śmierć przedwczesna - wywołana krzywdami jakie go spotkały... Henryk Wójcik urodził się 3 lipca 1893r. w Rozmierce (powiat strzelecki).
Pochodził z wielodzietnej i niezamożnej rodziny, dlatego tylko on jeden otrzymał wykształcenie, po zdobyciu którego nie przyjął skierowania do pracy nauczycielskiej w Niemczech w Wiesbaden, lecz został nauczycielem prywatnym w wielkopolskiej rodzinie ziemiańskiej, z której pochodziła późniejsza jego żona. | |

Prof. Henryk Wójcik
(fot. 1947r.)
|
|
Członkowie tejże rodziny uczestniczyli w powstaniu wielkopolskim (1918r.), a związany z nimi Henryk Wójcik miał w nim także udział.
Po zakończeniu pracy prywatnego nauczyciela, powrócił na rodzinny Śląsk i tu - wiosną 1919r. - został zatrzymany przez Grenzschutz i osadzony w więzieniu w Lublińcu. Fakt ten uniemożliwił mu udział w pierwszym powstaniu śląskim, ale już pod koniec 1919r. został w Strzelcach współorganizatorem polskiego biura plebiscytowego, przekształconego w 1920r. w powiatowy, Polski Komitet Plebiscytowy. Był w nim zastępcą przewodniczącego, pełniąc zarazem funkcję kierownika referatu do spraw oświaty, kultury
i propagandy. W tym też roku założył w Strzelcach i w swojej rodzinnej wsi Rozmierce Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” (tu należy podkreślić wielki wkład „Sokoła” w walkę o przyłączenie Śląska do Polski, za co został tej organizacji nadany Krzyż Virtuti Militari).

Związek Powstańców Śląskich, Zarząd Powiatu Strzeleckiego.
W związku, że Strzelce znalazły się w Niemczech siedzibą
związku były Tarnowskie Góry. W środku siedzi prezes
- prof. Henryk Wójcik (fot. 1934r.)
W sierpniu 1920r. wybuchło drugie powstanie śląskie, którego prof. Wójcik był czynnym uczestnikiem. Po zakończeniu walk powstańczych rozpoczęła się działalność plebiscytowa, prowadzona z narażeniem życia, w związku z terrorem, rozpętanym przez niemieckie bojówki. Obrazuje to przytoczony poniżej urywek jednego z wielu, wysłanych przez bojówkarzy listów:
„Nauczycielu Wójcik.
Do wiadomości panu, że na podstawie uchwały Wiernych Niemieckich Górnoślązaków wydano jako na polskiego czołowego agitatora wyrok śmierci za zdradę kraju i szkodnictwo względem niemieckiej ojczyzny. Ponadto zostanie spalona posiadłość pańskich rodziców za to, że to tolerowali i popierali. Wyroki zostaną w najbliższym czasie wykonane przez wyznaczonych ludzi i przy odpowiedniej okazji.
Zarząd Wiernych Niemieckich Górnoślązaków”.
Wiele lat później, 15 marca 1961r., w czasie spotkania z młodzieżą prof. Henryk Wójcik opowiadał: Setki podobnych wyroków zostało wydanych i wykonanych z całym okrucieństwem.
Plebiscyt odbył się 20 marca 1921r., jednakże Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa (zwłaszcza przedstawicielstwa Anglii i Włoch) krzywdząco dokonała podziału Śląska. Wtedy wybuchło (w nocy z 2 na 3 maja 1921r.) trzecie powstanie śląskie. Prof. Wójcik pełnił w nim funkcję adiutanta batalionu kpt. Karola Brandysa w podgrupie „Bogdan”, później „Linke”. Za tę działalność władze polskie odznaczyły go Gwiazdą Górnośląską, Krzyżem Walecznych, Medalem Niepodległości, Krzyżem Oficerskim
Orderu Odrodzenia Polski, i in.
Po ostatecznym podziale Śląska rodzinne strony prof. Wójcika nie zostały przyłączone do Polski. Wyjechał zatem do Poznania, gdzie otrzymał prawo nauczania geografii i historii w szkołach średnich, po czym został skierowany na posadę nauczycielską do Seminarium Nauczycielskiego w Tarnowskich Górach. Wpierw jednak owe seminarium należało przejąć od władz niemieckich. Wydział Oświecenia Publicznego wydelegował więc w tym celu komisję, w której skład wszedł właśnie prof. Wójcik, a wraz z nim dr Jan
Reginek i ks. Piotr Kowolik. Oni też od 16 czerwca 1922r. rozpoczęli prace organizacyjne nad powstaniem pierwszego na Górnym Śląsku polskiego Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Tarnowskich Górach. Tutaj prof. Wójcik pracował aż do wybuchu wojny w 1939r. W czasie okupacji ukrywał się, bowiem znajdował się na liście skazanych przez Niemców na śmierć.
W 1945r. powrócił do Tarnowskich Gór na dawne stanowisko w Liceum Pedagogicznym. Tu jednak nie było mu dane pozostać na dłużej. Ówczesnym władzom nie podobała się jego jawnie wyznawana religijność. Zaczęły się różnego rodzaju szykany i... karne przeniesienie do Zawadzkiego. Chodziło bowiem o to, żeby młodzież, kształcąca się w kierunku nauczycielskim nie stykała się z religijnym wychowawcą - miała być przecież ateistyczna. Po 1956r. Profesor wrócił do Tarnowskich Gór, ale już pod koniec lat
50-tych znów zaczęły się wzmagać komunistyczne szykany.
W marcu 1961r. prof. Wójcika spotkała radość ze strony dyrekcji i młodzieży Licem Ogólnokształcącego w Zawadzkim: został zaproszony na uroczystość, zorganizowaną z okazji 40-lecia trzeciego powstania śląskiego. Młodzież przygotowała obszerny program historyczny, podkreślając zasługi prof. Wójcika - powstańca. Dokładny opis uroczystości zamieściła młodzież w swoim szkolnym czasopiśmie „MY o NAS - kwartalnik młodzieży Liceum Ogólnokształcącego w Zawadzkim, Marzec 1961”. Na pożółkłych kartach
powielonego czasopisma czytamy m.in.: „...Wstrząsające były wspomnienia prof. Wójcika o krzywdach, jakich doznał w szkole od nauczycieli niemieckich tylko za to, że był Polakiem. Podał on niezbite dowody polskości ziemi śląskiej, której nazwa wywodzi się od rzeki Ślęzy. Jednym z wielu dowodów są wykopaliska świadczące o tym, że ziemię tę zamieszkiwali Słowianie. Stwierdził to dawny nauczyciel profesora Wójcika, Niemiec z pochodzenia, kiedy wraz z dziećmi odkopał w rejonie Rozmierki słowiańskie
urny z prochami, tzw. popielnice i łzawice. W płomiennym apelu wezwał prof. Wójcik całą młodzież śląską do ukochania Ojczyzny-Polski i języka polskiego. Zakończył swoje przemówienie słowami: »Uczcie się języka polskiego dla jedynej matki, której na imię POLSKA«„.
To spotkanie z młodzieżą było ostatnią radością, jaka spotkała profesora-powstańca... Potem były uroczyste, ogólne obchody 40. rocznicy trzeciego powstania śląskiego (3 maja 1961r.), na które prof. Wójcika nie zaproszono. Zabolało go to ogromnie dotkliwie, ale o to właśnie chodziło ówczesnym władzom. Profesor cierpiał nad tym przez parę dni, aż 6 maja serce jego nie zniosło tego bólu i... przestało bić.
Barbara Babirecka
Fot. ze zbiorów córki profesora, p. M.Jaremskiej |