|
Za Odrą i Nysą

Ilustracja z książki, o której wspomina autor listu.
Wiek dwudziesty sprawił, iż wielu tarnogórzan mówiących różnymi językami musiało osiąść nader daleko od swojego miejsca urodzenia lub wcześniejszego zamieszkiwania. W grudniowym numerze „Montesa” zamieściliśmy specjalną wkładkę poświęconą 20-leciu „Solidarności”. Bohaterem jednego z artykułów był Pan Henryk Sporoń, który w latach osiemdziesiątych zmuszony był wyemigrować z Polski do Niemiec. Dzięki naszym czytelnikom dotarliśmy jednak i do niego. Od niego - z dalekich stron -
dotarł do nas list:
Schweinfurt, 13.02.2001
Szanowna Redakcjo,
mój brat mieszkający w Tarnowskich Górach, przysłał mi nr 4 „Montes Tarnovicensis”. Zrobił to dlatego, że w dodatku „Solidarność” natrafił na 2 fragmenty z mej książki: „Z rodzinnych stron i emigracji”.
Ucieszyło mnie to. Redakcji wyrażam słowa uznania, a specjalnie dziękuję za 3 teksty:
- „Robert Kurpiun - zapomniany pisarz” - pana Przemysława Nadolskiego,
- „Prawda z podziemia - Głos Śląsko-Dąbrowski” - przypuszczam, że to opracowanie Zenka Lisa,
- oraz za „Kuźnicę nauczycielskich kadr” autorstwa pani Joanny Stomskiej.
Autorce tego tekstu bardzo dziękuję, że tak ładnie i serdecznie o tej „mojej” szkole napisała. Jestem bowiem też jej absolwentem. Kończyłem ją w latach 1945-49, a później w latach 1958-1967 pracowałem w niej jako nauczyciel jej Szkoły Ćwiczeń...
Załączam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia i życzę dalszej owocnej działalności.
Henryk Sporoń
Cieszy nas, że nasze pismo dociera do bohaterów artykułów publikowanych na naszych łamach. Dziękujemy za to naszym czytelnikom, dzięki którym trafiamy nawet daleko, zagranicę. Wierzymy, iż nadal możemy liczyć na Wasze wsparcie.
Redakcja |