|
Do czytania i oglądania
rozmowa z redaktorem naukowym monografii „Historia Tarnowskich Gór”- prof. Janem Drabiną
Jak długo trwa praca nad monografią jednego miasta?
- Jeżeli autorem jest jedna osoba to trwa to ok. 3 lat, gdy natomiast zespół to trwa to dłużej. Na początku rozmowa autorów z redaktorem naukowym wydaje się łatwa, potem jednak zaczynają się pytania. Redaktor jest skazany na dodatkowe informacje dla autorów. Każdy z nich lubi poprzedzać wstępem, niekiedy są związki z innymi tematami. Sprawa ilustracji, niektórzy autorzy w ogóle zapominają o tym jakby cedując to na redaktora i wydawcę. No i rzecz bardzo sympatyczna, ale kłopotliwa, każdy ma inny
temperament. Są tacy co napiszą natychmiast, inni trochę zwlekają.
Problemem mogą być także finanse. Okazało się, że w przypadku opóźnień koszty wydania takiego dzieła tylko rosną - przede wszystkim te poligraficzne. Dziś koszty tzw. materiałowe są równe kosztom autorskim, tj. praca naukowa jest przyrównana do pracy drukarskiej.
Ile osób pracowało nad powstaniem „Historii Tarnowskich Gór”?
- Autorów było ponad dwudziestu. Wśród nich są profesorowie wyższych uczelni z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Opolskiego, Śląskiego, Politechniki Śląskiej, Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie, Instytutu Śląskiego w Opola; także pracownicy naukowi tarnogórskiego Muzeum, kopalni zabytkowej oraz sami tarnogórzanie, znawcy różnych dziedzin.
Dobór autorów nie jest przypadkowy, ponieważ praca traktuje o wszystkich kwestiach historycznych, tj. sprawy religijne, społeczne, gospodarcze, omówione są zabytki, sztuka, literatura, itd. Nazwiska wszystkich autorów oczywiście są wymienione na stronach monografii.
Czy w książce będzie tylko o dziejach samego miasta, tj. ostatnie 500 lat?
- Nie. Byłoby to bardzo nie na miejscu. Poprzednie książki tak najczęściej traktowały. Uznałem jednak, że należy mówić także o okresie znanym jedynie z odkryć archeologicznych, czy ze średniowiecznych źródeł pisanych. Nie jest to jednak najważniejsza część książki. Dzieje przed lokacją miasta opisano na zaledwie ok.50-60 stronach.
Trzeba zaznaczyć, że miasto i okolica było przedmiotem badań archeologicznych już w okresie przed II wojną światową. Wraz z powojennymi poczynaniami wykazały one ogromną ilość stanowisk archeologicznych i to nie tylko śladów bytności pojedynczego człowieka, ale całych osad. Takim spektakularnym sukcesem było odkrycie gródka szlacheckiego w rejonie Starych Tarnowic.
Centrum miasta mogły stać się Repty, np. dokument z 1247r. pozwalał na lokację miasta. Gdyby wówczas powstało tutaj miasto to możliwe, iż nie byłoby Bytomia.
Czy można dziś już ocenić znaczenie tej monografii?
- Jako redaktorowi naukowemu jest mi trudno oceniać. Niech czynią to czytelnicy i recenzenci. Nazwiska wszystkich recenzentów są wymienione w książce, byli nimi samodzielni pracownicy naukowi, tj. docenci i profesorowie. Udało się pozyskać osoby, które gwarantują jakość dzieła.
Czym się różni ta monografia od poprzednich?
- Będzie się różniła m.in. grubością. Według najnowszych wieści to ponad 700 stron. Będzie więc miała swój „ciężar” gatunkowy.
Praca zawiera dobrze opracowany okres wojny. Są wspomnienia z tych czasów.
Jest doprowadzona do 2000r. O powojennym półwieczu jest pisać najtrudniej. Te fragmenty powstawały najwolniej i otrzymywaliśmy je najpóźniej. Bardzo trudno pisać np. o szkolnictwie, o życiu politycznym, itp. Jest to jednak ważne, bo chyba nikt nie sięgnie po pióro aby napisać nową monografię, więc będzie to także dokument naszych czasów.
Myślę, że w odróżnieniu od poprzednich dzieł nie skupia się przede wszystkim na dziejach politycznych, społecznych czy gospodarczych (choć chyba najbardziej znaczących w przypadku Tarnowskich Gór), ale mamy omówione wszystkie aspekty życia mieszkańców miasta, np. oświatę (w mieście było proporcjonalnie więcej szkół w stosunku do liczby ludności niż gdzie indziej), kwestie wyznaniowe (nie tylko te dotyczące katolików, ale także protestantów i żydów), są wiadomości o dorobku artystycznym, na temat
literatury, itd.
Jest też część o zabytkach, współcześnie istniejących, ale i w poszczególnych epokach. Są także kwestie ekologiczne, wcześniej nigdy nie poruszane, czy sprawy przyrody w aspekcie historycznym.
Na ile „Historia Tarnowskich Gór” jest kompendium wiedzy o naszym mieście, a na ile podstawą do dalszych poszukiwań?
- Przy pracy zbiorowej jest to problem. Jedni autorzy próbują podsumowywać wyniki badań, inni dopiero sygnalizują problemy, które należy jeszcze przebadać, np. okres powojenny. Na pracy pod red. H.Rechowicza nie można było się absolutnie oprzeć, np. mówiła o „wiodącej sile”. Myśmy te sprawę całkowicie pominęli. Niektóre rzeczy trzeba było od podstaw opracować, np. wszystkie epitafia z tarnogórskich kościołów.
Czy będzie to książka tylko do czytania?
Już po napisaniu tego dzieła uczyniono rzecz ogromną. Dzięki przede wszystkim Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, Muzeum zebraliśmy ogromną ilość - kilkaset - ilustracji, czarno-białych i kolorowych. Szereg z nich to prawdziwe unikaty, np. zabytków archeologicznych, rekonstrukcje chat, itp.
Na pewno będzie do czytania i do oglądania.
Kiedy tarnogórzanie ujrzą „Historię Tarnowskich Gór”?
- Do księgarń zostanie przekazana już w styczniu.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał:
Arkadiusz Kuzio-Podrucki |