|
Wiadomość o plebiscycie przyczyniła się do wzrostu napięcia na Górnym Śląsku i zbiegła się z niezadowoleniem robotników z powodu przyjmowania do pracy zwolnionych żołnierzy i członków bojówek niemieckich. W tej sytuacji 11 sierpnia doszło do strajku generalnego na obszarze Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. 15 sierpnia żołnierze Grenzschutzu ( niemieckie bojówki ochrony pogranicza) zaatakowali oczekujących na wypłaty górników w kopalni "Mysłowice". W wyniku strzelaniny śmierć
poniosło kilku górników. Fakt ten przyczynił się do wybuchu powstania w nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku.
Powstanie rozpoczęło się w powiecie pszczyńskim a następnie rozprzestrzeniło się na powiaty rybnicki, katowicki, bytomski. W nocy z 17 na 18 sierpnia powstanie objęło również powiat tarnogórski.
Akcja powstańcza była w powiecie tarnogórskim utrudniona, bowiem Niemcy byli tutaj przygotowani na rozwój wypadków. W Tarnowskich Górach i okolicy rozlokowane były znaczne oddziały Reichswehry. W koszarach tarnogórskich stacjonowały 2 bataliony piechoty i 2 szwadrony strzelców konnych. 2 bataliony piechoty znajdowały się również w Świerklańcu i Radzionkowie, natomiast w Mikulczycach, Wieszowej i Ptakowicach po l szwadronie strzelców konnych. Oprócz tego na całym obszarze powiatu rozlokowane były
oddziały kawalerii z "Detachement Oberstleutnanta Tüllemana".
Przeciwko tym oddziałom stanęli powstańcy z POW GŚ1. Obok wspomnianego Jana Zejera do czołowych działaczy tej organizacji na terenie powiatu tarnogórskiego należeli: Grzegorz Hajda, Jan Janus, Antoni Koloch, Antoni Mitas, Jan Mol, Jan Nowak, Maksymilian Strzodka, Franciszek Zając. Organizacja liczyła około 1200 członków, zorganizowanych w 12 okręgach (kompaniach).
Silnym ośrodkiem powstańczym w powiecie tarnogórskim były Mikulczyce. POW GŚ1 skupiała tam 128 osób. Funkcję komendanta pełnił w tym okręgu Stanisław Ogórek. Równie liczny był oddział Franciszka Zawiśloka ze Strzybnicy. W jego skład wchodziło 118 powstańców. W Wieszowej organizatorem oddziału powstańczego liczącego 78 osób był Szczepan Kocybik. Kompanią w Reptach dowodził Maciej Janus, który miał pod sobą 83 powstańców. Jednym z większych okręgów w powiecie była POW GŚ1 w Starych Tarnowicach
skupiająca 124 ludzi. Na czele powstańców stał tam znany działacz narodowy Jan Walisko. W Miasteczku kompanię, zrzeszającą 97 członków zorganizował Józef Nowak. 92 osoby wstąpiły w szeregi powstańcze oddziału Antoniego Słoty w Chechle. Piotr Urbańczyk pełnił funkcję komendanta w Kozłowej Górze, gdzie do POW GŚ1 należało 81 osób. W Suchej Górze 117 powstańcami dowodził Stanisław Księżyk. Najliczniejsza grupa powstańców pochodziła z Radzionkowa. Istniały tam 2 oddziały liczące po 110 i 128 osób,
którymi dowodzili Piotr Szeliga i Jan Miglus. W Nowym Radzionkowie natomiast Franciszek Paliga kierował kompanią składającą się ze 104 ludzi.
Uzbrojenie powstańców było bardzo skromne. Według raportu z l sierpnia 1919 roku organizacja posiadała zaledwie 165 karabinów, 159 sztuk broni krótkiej, 2 granatniki, 111 granatów ręcznych (na 1200 powstańców !). Pozostałe uzbrojenie miał dostarczyć rozbrajany wróg.
Akcja powstańcza w powiecie tarnogórskim rozpoczęła się o godzinie 3 rano 18 sierpnia 1919 roku. Najprawdopodobniej siły powstańcze zebrały się pod Radzionkowem i ruszyły w kierunku Tarnowskich Gór przez Piekary Rudne. Powstańcy uderzyli na koszary kawalerii niemieckiej. Atak został odparty mimo 9 zabitych i 17 rannych żołnierzy niemieckich. Powstańcy również ponieśli straty. W walkach tych zginął Augustyn Pietryga z Radzionkowa.
Tego samego dnia powstańcy w Mikulczycach, Radzionkowie, Wieszowej rozbroili oddziały Grenzschutzu. W Kozłowej Górze oddziały z Orzecha, Świerklańca i Chechła zaatakowały kwaterę główną Grenzschutzu. Atak nie powiódł się a 5 powstańców dostało się do niewoli. Wzmocniony otrzymanymi posiłkami Grenzschutz otoczył powstańców, którzy jednak przebili się z okrążenia. Nie powiodły się również próby zlikwidowania bojówek niemieckich w Nakle i Nowym Radzionkowie.
Pod wpływem tych niepowodzeń i koncentracji sił niemieckich powstańcy tarnogórscy przystąpili pod koniec dnia do odwrotu z powiatu tarnogórskiego w kierunku granicy polskiej, gdzie wkrótce znaleźli schronienie w obozach dla uchodźców w Grodźcu i Bobrownikach.
Droga odwrotu powstańców wiodła przez gminę Orzech, gdzie w miejscowej szkole zabarykadowały się niedobitki Grenzschutzu. Żołnierze ci próbowali powstrzymać marsz powstańców w kierunku granicy. Powstańcy otoczyli wojsko w szkole i doprowadzili do poddania się załogi, która miała 50 zabitych i wielu rannych.
Z za granicy polskiej powstańcy urządzili kilka akcji bojowych. 21 sierpnia zdobyli Miasteczko i Żyglin, gdzie zatrzymali sporo broni i jeńców. Jednak po upływie kilku godzin nadeszły nowe oddziały niemieckie, które wyparły powstańców za kordon. W toku walk Niemcy zaatakowali grupę 5 powstańców, którzy zabarykadowali się w piwnicy budynku pocztowego w Miasteczku. Dowodzący oficer niemiecki przyrzekł im darowanie życia za cenę poddania się bez walki. Po opuszczeniu kryjówki zabito 2 powstańców
kolbami a pozostałych 3 rozstrzelano.
Podobnie jak w powiecie tarnogórskim tak i na Górnym Śląsku po 2 dniach walki Niemcy panowali już nad sytuacją. Powstaniem, które przybrało żywiołowy charakter starał się pokierować Alfons Zgrzebniok, stojący na czele ośrodka POW GŚ1 mieszczącego się w Sosnowcu. Tam też rząd polski wysłał Michała Żymierskiego, który objął kierownictwo ekspozytury Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich. Zgrzebniok i Żymierski zaopatrywali powstańców w broń oraz organizowali nowe oddziały. Mimo to, wobec
przewagi wroga 24 sierpnia Zgrzebniok wydał rozkaz zakończenia działań zbrojnych. Nastał okres pacyfikacji, któremu towarzyszył terror Grenzschutzu. Górny Śląsk opuściło około 20 tysięcy osób. Skupili się oni w obozach na pograniczu śląsko-małopolskim.
Szczególnie ciężki był los powstańców wziętych do niewoli. Józef Grzegorzek przytacza następującą relację: (...) Dnia 18 sierpnia w Tarnowskich Górach 6 kawalerzystów Grenzschutzu prowadziło 10 aresztowanych powstańców. Przez całą drogę aż do koszar strzeleckich kłuto ich lancami. Jeńcy musieli przy tym szybko biec, a gdyby nie mogli, kłuto ich i bito. Na placu koszar aresztowani musieli szybko biegać dookoła zabudowań, a wojsko goniło ich na koniach, bijąc swe ofiary niemiłosiernie. (...) Kto
upadł tego kopano i maltretowano okrutnie. Głowa jednej z ofiar była podobna do krwawej bryły, nos był zupełnie zniekształcony (...).
I powstanie śląskie w powiecie tarnogórskim trwało zaledwie l dzień i zakończyło się niepowodzeniem. Jednak już sam fakt podjęcia walki zbrojnej można uznać za sukces. W wielu powiatach górnośląskich nie zdecydowano się zaatakować Niemców. Powstanie objęło jedynie wschodnią część Górnego Śląska, to jest teren mniej więcej na wschód od linii przebiegającej przez Tarnowskie Góry, Bytom, Królewską Hutę (dzisiaj Chorzów), Katowice, Mikołów, Pszczynę.
Suchy opis przebiegu najważniejszych wydarzeń w dniach powstania nie oddaje bohaterstwa powstańców, którzy walczyli w trudnych warunkach, ze znakomicie wyszkolonym i uzbrojonym wrogiem. Sami źle uzbrojeni, słabo przygotowani taktycznie działali w sposób żywiołowy, nie skoordynowany, bez operacyjnej myśli przewodniej. Swą walką podkreślali jednak polskość Górnego Śląska i wolę zjednoczenia z Macierzą.
Joanna Stomska |