|
Bicie złej monety było dochodowym procederem.
Trudnili się tym książęta i królowie (np. król pruski zalewał Rzeczypospolitą Stanisława Augusta Poniatowskiego fałszywkami), czynili to także ich poddani.
Sensacją w roku 1617 było w Tarnowskich Górach ujawnienie fałszywych monet, które pojawiły się w obiegu. Nie było takich przypadków w całej dotychczasowej historii grodu gwarków. Dzięki sprytowi ówczesnych władz podrabiaczy wyśledzono i ujęto. Znane są nawet ich nazwiska. Byli to przybyli ze Szwabii Hans Scheken i Martin Hentzes oraz ich wspólnik -tarnogórski złotnik Marcin Pawlik. Niestety nie znamy wyroku jaki zapadł na karniowskim zamku - głównej siedzibie margrabiego Jana
Jerzego von Hohenzollern (brata elektora brandenburskiego), gdzie ich przewieziono i osądzono. Dla miasta była to jednak kosztowna sprawa. Z kasy miejskiej na rzecz pana zapłacono 72 floreny.
Choć wyrok nie jest znany, przestępstwo to z pewnością musiało zostać surowo osądzone. Dzisiaj - w bardziej humanitarnych czasach - za przestępstwo takie grozi od 5 do 25 lat pozbawienia wolności (art. 310 KK).
Michał Ciołek |