|
Wieloma językami mówili
Tarnowskie Góry od zarania stanowiły wielonarodowy konglomerat. Mowa o tym już w słynnym Ordunku Górnym: Co nasz [to jest książęcy] bormistrz z[e] swoia radą handlować y sądzić ma. Ponieważ na naszych [to jest książęcych] górach niemieczki, czeski y polski [podkr. DaT] lud gwarcy y robotnicy są, narządzuiemy, aby bormistrz był takowy, co by oboiefną mowę dobrze umiał, do którego bormistrza maią 4 radni panowie niemieczcy, co tez obie mowy umieli, a ieszcze zaś 4 Polacy albo
czescy, co by też niemieczki umieli...".
Tarnogórzanie przybywali nie tylko z Niemiec, Czech czy Polski. Na przełomie XVII i XVIII w. jednym ze znakomitszych mieszczan był Bernard Bordolo. Miasto przeżywało poważny kryzys. W kasie miejskiej pojawił się spory deficyt. Kasjerem został wówczas Bernard Bordolo. Parę lat później wybrano go na burmistrza oraz budowniczego miejskiego. Jego rodzina pochodziła z Włoch.
W mieście było dwóch pastorów protestanckich, jeden polski i jeden niemiecki. W obydwu językach prowadzono dokumenty miejskie, księgi rachunków miejskich, księgi wagowe, itp. Podróżujący pod koniec XVIII wieku J.F.Zollner zauważył, że mieszkańcy miasta posługują się przede wszystkim językiem polskim, choć znają także niemiecki. Aż do początku XIX wieku kazania w kościele parafialnym były głoszone po polsku.
Można uznać za pewne, iż patrycjat - bogatsza i ważniejsza część mieszkańców miasta był w większości niemieckojęzyczny. Wśród pozostałych mieszczan częściej posługiwano się językiem polskim.
W XIX wieku Polski nie było na mapie Europy. Byli nadal jednak Polacy. Stulecie to było nie tylko wiekiem pary i rewolucji, ale także obudzonych nacjonalizmów. Polacy bronili się przed zniknięciem z mapy europejskich narodowości. "Żelazny Kanclerz", książę Otto von Bismarck dążył do zjednoczenia Niemiec nie tylko politycznie, ale także narodowościowo. Nacjonalizm niemiecki spotkał się z polskim. Potem była I wojna światowa, trzy powstania śląskie, plebiscyt i podział Górnego Śląska. Po II wojnie
światowej na podstawie decyzji "Wielkiej Trójki" - Stalina, Trumana i Churchilla w Poczdamie - wszyscy którzy przyznawali się do narodowości niemieckiej mieli zostać wysiedleni z terenów przyznanych Polsce.
Dziś w Tarnowskich Górach mówi się przede wszystkim po polsku, o tym, że nie zawsze tak bywało można się przekonać np. z archiwalnych dokumentów.
Artur Kozłowski |