|
Nasz bohater urodził się 17 marca 1924 r. w Zdziłowicach, wsi
położonej pomiędzy Kraśnikiem a Szczebrzeszynem na Roztoczu Zachodnim w
województwie lubelskim. W 1953 r. ukończył studia na Wydziale Weterynarii
Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1953 - 1955 pracował
jako weterynarz w lecznicy zwierząt w Dąbrowie Tarnowskiej, a potem w okresie
1955 - 1957 w Ośrodku Szkolenia Weterynaryjnego w Puławach. Być może praca ta
nie całkiem mu odpowiadała, skoro w 1956 r. podjął studia lekarskie na Akademii
Medycznej w Lublinie. Dyplom lekarza medycyny uzyskał 14 marca 1961 r.
Jak wynika z zachowanego życiorysu, w latach 1960 - 1961, czyli już w trakcie
studiów, Józef Kowalczyk pracował w szpitalu powiatowym w Jarosławiu. Spory
rozrzut geograficzny kolejnych miejsc pracy nie powinien dziwić, gdyż w czasach
Polski Ludowej istniał obowiązek pracy i organy administracji miały możliwość
kierować pracownika do zakładu pracy nawet dosyć odległego od miejsca
zamieszkania.
W 1961 r. Józef Kowalczyk przeniósł się do Prudnika. Miał wtedy 37 lat. W
grodzie u stóp Gór Opawskich objął dwie funkcje. Został Powiatowym Państwowym
Inspektorem Sanitarnym w Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej oraz
lekarzem w Szpitalu Powiatowym.
Prudnicki epizod młodego lekarza zakończył się wiosną 1962 r.
Józef Kowalczyk przeniósł się wtedy do Szpitala Miejskiego nr 7 im. Tytusa
Chałubińskiego w Katowicach przy ul. Korczaka 15.
Wraz z wyprowadzką z Prudnika, skończył się w życiu naszego bohatera okres
zajmowania innymi obowiązkami zawodowymi, niż tylko pracą lekarską. Wydawało
się, że w Katowicach przyjdzie czas na życiową stabilizację. Jednak i tym razem
był to tylko epizod. W 1966 r. Józef Kowalczyk musiał zrezygnować z pracy.
Powodem były kłopoty zdrowotne. Wystąpiły powikłania chorobowe, spowodowane
tętniakiem tętniczo - żylnym w odcinku piersiowym rdzenia oraz niedowład kończyn
dolnych. Dla czterdziestodwuletniego mężczyzny utrata umiejętności chodzenia
mogła oznaczać życiowy dramat. Pomogła jednak rehabilitacja, odbyta od 7 czerwca
do 18 września 1967 r. w Stołecznym Centrum Rehabilitacji w Konstancinie
Jeziornej na Mazowszu. Podczas pobytu w Konstancinie Józef Kowalczyk nie tylko
korzystał z ćwiczeń, ale sam też czynnie włączył się do pracy lekarskiej na
oddziale IV, na którym przebywał, pomagając tamtejszym lekarzom. Zapewne w
trakcie pobytu w Stołecznym Centrum dojrzała w nim myśl, aby odtąd swoje życie
zawodowe związać z którymś z ośrodków rehabilitacji. Wybór padł na górnośląskie
Repty. Z Konstancina Jeziornej Kowalczyk napisał list z prośbą o przyjęcie do
pracy w Reptach i przydzielenie tam choćby skromnego pokoiku do zamieszkania.
Stołeczne Centrum Rehabilitacji pomogło mu, wysyłając w 1967 r. do Rept dwa
pisma: jedno z prośbą o przyjęcie Kowalczyka do pracy w Reptach, a drugie z
pozytywną opinią o nim.
W ten sposób od 1 lutego 1968 r. Józef Kowalczyk został asystentem na oddziele
neurologii w Górniczym Centrum Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej w Reptach.
Ordynatorem oddziału był wtedy Wincenty Mateja z Bytomia. GCRLiZ było młodym
ośrodkiem rehabilitacyjnym, istniejącym dopiero od 1960 r. i rozbudowującym się.
Stało się ono zarazem domem jak i miejscem pracy lekarza na wózku. Nie był on
jedynym niepełnosprawnym pracownikiem Górniczego Centrum, ale chyba jednym z
tych, którzy dawali najwięcej z siebie. Ponieważ nie miał rodziny, poprosił o
dodatkowe zatrudnienie w wymiarze dwóch godzin dziennie jako zastępstwa za
wszelkich nieobecnych lekarzy. Tak też się stało z początkiem kwietnia 1969 r.
Swoją postawą i kompetencją zaskarbił sobie zaufanie ordynatora. Kiedy w 1972 r.
postanowiono z oddziału neurologicznego wydzielić część łóżek i utworzyć nowy
oddział paraplegii, właśnie Kowalczykowi powierzono pełnienie obowiązków
ordynatora tego oddziału. Objął więc tę funkcję od 1 marca 1972 r. Sam będąc
paraplegikiem, mógł dodawać otuchy i wsparcia paraplegikom, czyli pacjentom
sparaliżowanym od pasa w dół.
Równocześnie z pracą zawodową podjął staranie, aby obronić pracę doktorską.
Wymagało to od niego sporego trudu w związku ze stanem zdrowia i koniecznością
żmudnych, osobistych ćwiczeń, które przecież pochłaniały sporą ilość czasu. Trud
się opłacił, gdyż 19 maja 1977 r. uchwałą Rady Wydziału Lekarskiego Śląskiej
Akademii Medycznej otrzymał tytuł doktora nauk medycznych na podstawie rozprawy
„Wartość urecholiny, probantyny i liroesalu w usprawnieniu pęcherza moczowego w
poprzecznym uszkodzeniu rdzenia kręgowego”.
Niebawem nadszedł okres poruszenia społecznego i utworzenia Niezależnego
Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Dr Józef Kowalczyk był jednym z
aktywnych uczestników tamtych wydarzeń na terenie GCRLiZ Repty. Z jego
inicjatywy na terenie Centrum Rehabilitacji otwarta została we wrześniu 1980 r.
kaplica rzymskokatolicka w pomieszczeniu po kręgielni. Wcześniej msze święte
odprawiane były niejako nieoficjalnie na korytarzach oddziałów. Działania te
wspierał dr Józef Kowalczyk jako człowiek głęboko wierzący. Swą prawością i
łągodnością sprawiał, że pacjenci nabierali do niego zaufania, a współpracownicy
szanowali go. Warto dodać, że Kowalczyk nigdy nie zapisał się do PZPR.
Jednak postępująca choroba oraz inne okoliczności sprawiły, że przestał być
ordynatorem paraplegii. Z dniem 1 września 1981 r. został na własną prośbę
zastępcą ordynatora na tym samym oddziale. Pracował tam jeszcze przez kilka lat,
aż stan zdrowia mu to uniemożliwił. W końcu sam został pacjentem. Tu też zmarł
17 lipca 1991 r.
Emerytowani jak i czynni pracownicy reptowskiego ośrodka rehabilitacyjnego,
którzy pamiętali dr Józefa Kowalczyka, wypowiadali się o nim w ciepłych słowach.
Jego następca na stanowisku ordynatora umieścił w swoim pokoju służbowym na
ścianie zdjęcie portretowe nieżyjącego poprzednika. To chyba może świadczyć o
tym, jak duże uznanie zaskarbił sobie ten lekarz na wózku, który część swego
życia spędził w tarnogórskim szpitalu.
Tomasz Rzeczycki
|