|
Na początku lat 30. XX w. zaczęto stawiać macewy z granitu i
marmuru.
I właśnie te nagrobki szybko zniknęły, stając się po wojnie parapetami,
schodami, chodnikami w wielu domach. Często topiono je w zaprawie cementowej w
fundamentach.

Fragment macewy z kirkutu w Wielowsi
Do dzisiaj zachowała
się również najstarsza macewa Jonatana Blocha, pierwszego żydowskiego mieszkańca
w Wielowsi i fundatora synagogi, który urodził się ok. 1664r. prawdopodobnie w
Krakowie. To właśnie Jonatan Bloch był założycielem kirkutu, a to za przyczyną
zmarłej w 1694 roku żony Berachy, którą trzeba było pochować na mozaistycznym
cmentarzu. Macewa Berachy nie zachowała się.
|
|
Inskrypcja na macewie założyciela kirkutu mówi: „ ... i stało się w środę 5 ijar
5482 (tj. 22 kwietnia 1722) według małego rachunku, w dzień gdy podniesione
wielkie światła (...) biada więc nam bo spadla korona, jakże ustało wesele i
radość w smutek się obróciła. Oto ten pan wspaniały i sędziwy nasz nauczyciel
pan Jonatan (Bloch) odszedł do wieczności w dobrej starości. Stary zasiadł w
Jesziwie, w której wyświęca się rabinów; założył synagogę dla modlitwy i
ufundował cmentarz. I w nieskazitelności niech dusza jego związana będzie w
węzełku życia”. (tłum. Autor)
Na kirkucie posadzono 4 dęby, które w tej chwili są uznane za pomniki przyrody.
Dęby otrzymały imiona: Jonatan, Beracha, Król Dawid i Król Salomon. Cały kirkut
był ogrodzony murem z kamienia wapiennego. Przy wejściu, po lewej stronie był
nieduży dom przedpogrzebowy w którym odprawiano modły związane z pochówkiem. Na
terenie kirkutu zachowało się do dziś ok. 250 macew.

Autor przy macewie z wydrążonym otworem
na wzór Ściany Płaczu
Jedna z ciekawszych macew posiada otwór na wzór Ściany Płaczu.
Ściana Płaczu jest to zachodni, zachowany fragment z dobudowanej Drugiej
Świątyni w Jerozolimie przez Heroda Wielkiego, a zburzonej w 70 roku naszej ery.
Pewien średniowieczny kabalista oznajmił, że widział tam Szechinę (Bożą
Opatrzność) w przebraniu łkającej kobiety. W żydowskim przekonaniu Szechina
nigdy nie opuszcza Ściany Płaczu, a to na podstawie wersetu z Pieśni nad
Pieśniami (2,9): „A oto stoi już za naszą ścianą”.
Na wzór Ściany Płaczu wydrążono w macewie otwór, szeroki na 4 palce i głęboki do
drugiego zgięcia palców. W ten sposób można było też modlić się na kirkucie w
Wielowsi.
Historia Gminy żydowskiej w Wielowsi do dzisiaj nie jest wyjaśniona. W XVIIw.
postawiono drewniany dom modlitw. Pierwszy zapis pochodzi dopiero z 1763 roku,
kiedy to Salomon Bloch z Londynu przysłał list do Hirscha Blocha z Wielowsi. Z
listu wynika, że budowa synagogi zostanie rozpoczęta w 1763 r. i będzie
sponsorowana przez Żydów, którzy wyemigrowali za granicę. W roku 1771 synagoga
została ukończona i oddana do użytku. Wynikałoby z tego, że była najstarszą w
naszym regionie.
W 1929 r. Wielowieś posiadała własnego kantora i 49 przedstawicieli wyznania
mojżeszowego. O synagodze wielowiejskiej w latach trzydziestych mówiło się, jako
o najbardziej okazałej bożnicy na wschodnich rubieżach ówczesnych Niemiec. W
pamięci najstarszych mieszkańców Tworoga zachowały się informacje, iż miejscowi
Żydzi uczęszczali na cotygodniowe nabożeństwo do Wielowsi. Bogatsi jechali
bryczkami, biedniejsi szli pieszo. Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy w
Niemczech Hitlera. W 1938 roku na terenie całego kraju rozpoczęła się podczas
tzw. „Nocy Kryształowej” (Kristallnacht) akcja wymierzona przeciwko Żydom.
Demolowano sklepy i podpalano synagogi. Świadkiem tych wydarzeń był pewien
starszy człowiek, który owej feralnej nocy 9/10.XI.1938r. przejeżdżał przez
Wielowieś. Zatrzymał się w gospodzie, aby się posilić. W pewnym momencie wpadł z
hukiem do niej umundurowany mieszkaniec Wielowsi i zakomunikował donośnym głosem
„Stało się”. Chwilę później zaczęła się palić synagoga, którą wcześniej
zdemolowano.

Wielowiejska synagoga
I wtedy stała się rzecz nieoczekiwana. Z dokumentem w ręku z
którego wynikało, iż kupił synagogę i jest to jego prywatna własność pojawił się
przed hitlerowcami pan Bialek. Zagroził SS-mannom, że jeżeli ogień nie zostanie
natychmiast ugaszony to odda sprawę do sądu. Trzeba było mieć nie lada odwagę,
żeby w tych czasach kupić żydowski dom modlitw i jeszcze go udostępniać na
nabożeństwa. Ogień ugaszono, synagoga nie uległa większemu zniszczeniu, ale
została zamknięta. Bialkowi kazano jedynie usunąć wieżę i wszelkie insygnia
judaizmu. (Do Berlina wysłano meldunek, że synagoga została zniszczona).
Historia Żydów z Tworoga na tym terenie skończyła się jednak wcześniej. Na
krótko przed opisywanymi wydarzeniami prawie wszyscy tworogowscy Żydzi, zdając
sobie sprawę z niebezpieczeństwa - wyjechali.
Synowie Izraela upodobali sobie w Tworogu miejsce przy kościele na Prinz -
Hohenlohe - Platz (obecnie Plac Wolności). Drugim skupiskiem było miejsce wokół
dworca kolejowego. Prawie wszyscy zajmowali się handlem. Wyjątek stanowił Salo
Stein, który był roznosicielem paczek. Przewijały się takie nazwiska jak: Josef
Seemann, Weissfelner, Rosenstrauch, Hartmann, Unger. Najbogatszy z nich -
Siegfried Heymann, posiadał dwa domy, jeden na Placu Wolności, drugi wybudował
później przy ul. Jankowskiego, w którym odbywały się modły (jedna z izb została
przeznaczona na Bethaus). Jeszcze później wybudował młyn za torami - obecnie
Mieszalnia Pasz na ul. Młyńskiej.
Miejscowy aptekarz Gerhard Kaintoch po owdowieniu ożenił się ponownie z kobietą,
która pochodziła ze słynnej na Śląsku żydowskiej rodziny Cohn. Z tego powodu
miał kłopoty. Przed apteką stał ciągle jakiś SA- mann i informował wszystkich,
że wchodzi się do Żyda. Kiedy wybuchła II wojna światowa, to nikomu nie
przeszkadzało aby wziąć syna aptekarza do wojska, mimo iż jego macocha miała
żydowskie korzenie. (Aptekarz otrzymał z racji wykonywanego zawodu i hierarchii
społecznej stopień wojskowy kapitana rezerwy. Natomiast - co ciekawe - ks. Karl
Gottffried zu Hohenlohe - Ingelfingen, dziedzic Tworoga, tylko stopień
porucznika). Christian Kaintoch był pierwszym poległym z Tworoga. Zginął
6.IX.1939r. w rejonie Woźnik Śląskich.
Najbardziej jednak utkwiło w pamięci mieszkańców nazwisko Ferdinand Sittenfeld,
który między innymi handlował benzyną i miał dom przy rogu ulic Zamkowa i
Grunwaldzka. Ostatni przedstawiciel wyznania mojżeszowego w Tworogu zmarł
10.02.1987 r.
Fryderyk Zgodzaj
|