|
W 1912r.,w dwa lata po powstaniu Związku Śląskich Kół Śpiewaczych w Bytomiu,
organizacji zrzeszającej żywiołowo powstające w tym czasie, amatorskie zespoły
muzyczne, będącej swoistym orężem w walce o polskość - Jan Walisko w rodzinnej
miejscowości założył chór. Członkowie „Słowiczka” odbywali regularne próby w
jego domu, wbrew wydanej w 1908r. przez władze ustawie, która zakazywała
organizacji wszelkich publicznych wieców i zebrań, a poszczególne towarzystwa, w
tym również śpiewacze, nie mogły łączyć się w związki. Lecz i w takich
restrykcyjnych rozporządzeniach, znalazła się luka - zezwalały bowiem, na
powstawanie towarzystw o charakterze apolitycznym, mających lokalny zasięg
oddziaływania.
Władze musiały więc zaakceptować istnienie „Słowiczka”, chociaż nie obyło się
bez szykan wobec jego członków i sytuacji, w których trzeba było uciekać się do
różnych, przemyślnych forteli. „Pomysłowość chórzystów była nieograniczona -
wspomina autor - na sygnał o przybyciu żandarma, następowała inna inscenizacja -
znikały przybory i nuty, stoły nakrywano obrusami, a przed każdym druhem stała
filiżanka i ciastka przyniesione z własnego domu. Bywało, że całe towarzystwo z
nutami pod pachą, rozpierzchało się na zaplecze zabudowań gospodarczych lub do
sąsiadów”.
W 1918r. na terenie Górnego Śląska, w tym m.in. w powiecie tarnogórskim,
powstały polskie rady ludowe, będące zalążkami administracji terenowej. Rok
później, ukonstytuowała się Powiatowa Rada Ludowa - w jej gronie, obok Jana
Bondkowskiego, Jana Nowaka, znalazł się także Jan Walisko. Rok później, powołano
Komitet Wykonawczy Polskiej Organizacji Wojskowej, którego jednym z celów, było
zorganizowanie i przeprowadzenie powstania na Śląsku. Powiat tarnogórski okazał
się być bardzo dobrą bazą dla rekrutacji członków organizacji - zawiązała się
więc jej struktura, w skład której, obok przedstawicieli ościennych miejscowości
wszedł - reprezentujący Repty Stare i Ptakowice - Jan Walisko.
Po przyłączeniu części Śląska do Macierzy, zaangażował się w działalność Związku
byłych Pracowników Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, powołanego przez Jana
Bondkowskiego. Związek miał lokalny charakter, a jednym z jego statutowych
celów, były działania zmierzające w kierunku zabezpieczenia przepisów prawnych,
umożliwiających rdzennej ludności zajmowanie posad państwowych.
Przez długie lata służył swoją wiedzą i doświadczeniem społeczności Rept,
piastując funkcję wójta, organizował roboty publiczne, prężnie działało
prowadzone przez niego biuro pisania podań. Duże zainteresowanie szczególnie
wśród ludzi młodych, wzbudzała działalność powołanego przez niego gniazda
Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Prostolinijny w kontaktach, wrażliwy na
potrzeby innych, obdarzony był swoistego rodzaju instynktem społecznym.
Wiedział, że jedynie wielokierunkowe i zorganizowane działania, kultywowanie
tego, co stanowi o przynależności narodowej, w szerokim spektrum pojęciowym
określenia - przyniesie, prędzej czy później oczekiwany skutek.
W lipcu 1939r. do planów obrony miasta, obok udziału Grupy Operacyjnej „Śląsk” i
oddziału Obrony Narodowej, włączono także członków Organizacji Młodzieży
Powstańczej i Związku Powstańców Śląskich - utworzyli oni siłę kompanii (około
700 członków), która podzielona była na sześć drużyn. Dowódcami samoobrony byli
ci, którzy w niedalekiej przeszłości zmagali się w nierównej walce z Niemcami -
byli powstańcy - Franciszek Zając, Szczepan Kocybik i Jan Walisko.
Patriotyzm Jana miał także inny wymiar - jako ojciec licznej rodziny, z
niezwykłą pieczołowitością dbał o to, aby jego dzieci obok wpajanych przez lata
edukacji wartości i zasad, poznały historię własnego kraju i małej ojczyzny -
sam ją przecież po części tworzył. Podtrzymywał tradycje muzyczne w rodzinie -
choć sam nie grał, obligował je do uprawiania muzyki. Szczególnym sentymentem
darzył „swoich” chórzystów - choć z racji rozlicznych obowiązków nie brał już
aktywnego udziału w życiu chóru, dumą napawał go fakt, że w międzyczasie
„Słowiczek” stał się jednym z najliczniejszych i najlepszych zespołów w Okręgu
tarnogórskim, zdobywał liczne nagrody i wyróżnienia na turniejach śpiewaczych.
Z relacji rodziny wynika, że planował utworzenie parku krajobrazowego
zlokalizowanego u źródeł Dramy - nie zdążył jednak tego zrealizować - odszedł 14
lipca 1944r. Potomni nie zapomnieli o jego życiu i zasługach - jedna z ulic w
Reptach nosi imię Jana Walisko.
Jego synowie Bolesław i Jan swoje życie związali także z Reptami i
„Słowiczkiem”. Urodzony w 1920r. Bolesław, późniejszy aktywista organizacji,
której celem było krzewienie kultury muzycznej wśród młodego pokolenia, został
członkiem „Słowiczka” w wieku 16 lat.W czasie okupacji, jak wielu innych
potomków powstańczych rodzin, przebywał w niemieckich obozach pracy, z jej
końcem był więziony w obozie koncentracyjnym w Dachau. Po powrocie, aktywnie
włączył się w działalność reaktywowanego chóru i przez długie lata, był jego
prezesem.
O cztery lata młodszy Jan, całe swoje życie poświęcił muzyce. Lata jego edukacji
muzycznej, przypadały na okres wojny - początkowo były to prywatne lekcje,
później bytomska szkoła Cieplika, w której kształcono pedagogów i organistów.
Doskonalił także swój warsztat, na organizowanych przez Centralny Ośrodek
Pedagogiczny kursach dla nauczycieli akordeonu. W 1956r. podjął pracę w
tarnogórskiej Szkole Muzycznej. Bezpośredni w kontaktach, pogodnej natury, uczył
swoich podopiecznych nie tylko niełatwej sztuki gry na instrumencie, ale też
wrażliwości, tak niezbędnej w zawodzie, jak i życiu. Obdarzony absolutnym
słuchem, multiinstrumentalista - grał na fortepianie, ksylofonie, akordeonie,
gitarze. Lecz tym, którego najbardziej ukochał, były organy - przez długie lata
jego gra rozbrzmiewała w kościele św. Mikołaja w Reptach. Pozostał także wierny
rodzinnej tradycji - na krótko przed wybuchem wojny, wstąpił w szeregi
„Słowiczka”. Po jej zakończeniu już jako dyrygent, doprowadził zespół do
wysokiego poziomu śpiewaczego kunsztu.
Kontynuatorem muzycznej „linii” w rodzinie, jest syn Jana - Józef. Przejął po
Ojcu namiętność do gry na organach i funkcję w reptowskim kościele. Dyplom,
zdobyty na Wydziale Wychowania Muzycznego, cieszyńskiej Filii Uniwersytetu
Śląskiego, wyposażył go m.in. w kwalifikacje do prowadzenia zespołów chóralnych.
Rodzinnej tradycji stało się więc zadość - przez szereg lat, wnuk założyciela
„Słowiczka” prowadził zespół.
Historia rodziny toczy się dalej, pisana przez kolejne lata i pokolenia.
dr Elżbieta Szwed
|