|
Sesja specjalna Rady Miejskiej
W terminie nietypowym – w sobotę 25 marca, odbyła się w ratuszu sesja Rady
Miejskiej. W takich dniach zwołuje się zazwyczaj sesje, podczas których
wyróżniani są Honorowi Obywatele naszego miasta, wręczane są nagrody i
wyróżnienia. Sobotnia sesja mało miała z uroczystości, niemniej – ze względu na
obecność dostojnych gości i wagę poruszanych spraw, zaliczyć ją można do
nadzwyczajnych.
|
|
Dzięki staraniom radnego Jarosława Ślepaczuka, popartym
zaangażowaniem i pełną akceptacją eurodeputowanej – Pani Profesor Genowefy
Grabowskiej, sala wypełniła się po brzegi. Przybyły Panie Senator: Jadwiga
Rudnicka i Maria Pańczyk – Pozdziej, posłowie: Tomasz Głogowski i Jędrzej
Jędrych, starosta tarnogórski Józef Korpak, członkowie zarządu powiatu i miasta,
radni miejscy i powiatowi, szefowie związków zawodowych, przedsiębiorstw,
likwidatorzy Zakładów Chemicznych. Głównie bowiem tej sprawie – pozbawianiu,
poprzez drastyczne okrojenie dotacji, szans na terminową i ostateczną realizację
likwidacji niebezpiecznych odpadów - poświęcone było to posiedzenie.

Przewodniczący RM Arkadiusz Czech, poseł Jędrzej Jędrych,
Starosta Józef Korpak, wiceburmistrz Marek Połulich, prof. Genowefa Grabowska i
członek zarządu powiatu Joachim Ganszyniec
Parlamentarzyści zdali sprawę z zabiegów wokół tego problemu. Uczynili wszystko,
co możliwe, senator Marię Pańczyk nawet ostrzegano przed konsekwencjami „lobbingu”.
Sytuacja jednak jest taka, jaka jest: z 20 milionów przyznanych przez Sejm,
Senat zostawił zaledwie 4, co stawia wykonawców tego zadania oraz gospodarzy
tego feralnego terenu przed kolejnymi niewiadomymi. Krótko i dobitnie (choć
starając się używać – jak sam podkreślił – słów parlamentarnych i
dyplomatycznych) podsumował problem pan Starosta: właścicielem terenu jest Skarb
Państwa i jego świętym obowiązkiem jest uporanie się z tą sprawą poprzez
zabezpieczenie w odpowiednim czasie i w odpowiedniej wysokości środków na
realizację tego zadania. Takie wywiązywanie się z określonych obowiązków stawia
w złym świetle funkcjonowanie organów państwowych. To nie my określiliśmy
omawiany problem „ największą bombą ekologiczną Europy”. Nie mamy (myślę o
władzach samorządowych) środków ani sposobów, by bombę tę rozbroić. Piszący te
słowa, urodzony w cieniu i „zapachu” kominów Zakładów Chemicznych dał wyraz
rozdrażnieniu wynikłym z faktu, że sprawa likwidacji odpadów zagrażających 5
milionowej aglomeracji (toksyny przedostają się do rezerwuarów wody pitnej)
przegrywa w głosowaniach z obwodnicą wokół Jarosławia, czy też z potrzebą budowy
oczyszczalni w Biłgoraju. Boli, że dzieje się tak głosami posłów ze Śląska. Po
raz kolejny deklaracje o „śląskim, parlamentarnym lobby” okazały się bez
pokrycia. Na zakończenie dyskusji, przewodniczący Arkadiusz Czech przestrzegł,
że owa bomba ekologiczna wciąż tyka – przytoczył dane, z których wynika, że
zawartość niebezpiecznych dla zdrowia i życia pierwiastków przedostających się
do wody pitnej, z roku na rok wzrasta (przekraczając o setki procent normy).

Posłowie Tomasz Głogowski i Jędrzej Jędrych
Mimo kilkugodzinnego obcowania z namacalnym i dużym zagrożeniem, sesja spełniła
oczekiwania organizatorów i wlała w serca uczestników tak potrzebną dawkę
nadziei i optymizmu. Parlamentarzyści solennie przyrzekli, że nie stracą z oczu
problemu i podczas przyszłych debat okołobudżetowych powrócą do niego.
Radni zaproponowali, by sąsiednie gminy i powiaty, za pomocą stosownych uchwał i
oświadczeń wspierających działania senatorów i posłów w sprawie pozyskania z
budżetu państwa pieniędzy na zapłacenie I etapu wykonanych już prac (17 mln wraz
z odsetkami) oraz zabezpieczenia środków na zakończenie rekultywacji (około 90
milionów).
Jah
|