|
– Podczas rozmów uczniów szkoły z ich poprzednikami, którzy w swoim życiu
osiągnęli coś ważnego w różnych dziedzinach nauki i kultury, staramy się
kształtować poczucie satysfakcji, dumy z faktu bycia uczniem zasłużonej dla
miasta szkoły – mówi pomysłodawca cyklu Arkadiusz Czech, wicedyrektor liceum.
Kontakt z Piotrem Guzym nawiązali uczniowie Marek Kiczka i Izabela Mendel.
|
Wybitni Tarnogórzanie Pełne przedstawienie dokonań Piotra
Guzego i innych tarnogórskich pisarzy, znajdziemy w „Leksykonie Pisarzy
Tarnogórskich” przygotowywanym do druku przez Andrzeja Kanclerza – młodego
poetę, który jest na najlepszej drodze, by zająć w przyszłości należne mu
miejsce w niniejszej rubryce.
Piotr Guzy urodził się 15 maja 1922 roku w Zawadzkiem. Dzieciństwo i młodość
spędził w mieście gwarków, gdzie w latach 1934-1938 uczęszczał do męskiego
Gimnazjum Ogólnokształcącego im. Księcia Jana Opolskiego ( dziś Liceum
Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica). W latach 1938-1939 kontynuował naukę
w Liceum Pedagogicznym w Tarnowskich Górach. Po wybuchu II wojny światowej i
klęsce wrześniowej uciekł z obozu jenieckiego, przedostał się przez Rumunię,
Jugosławię i Grecję do Francji, gdzie wstąpił do Wojska Polskiego. Przeszkolony
w Coetqidan w Bretanii został przydzielony do ciężkiej artylerii. Po klęsce
Francji został ewakuowany do Wielkiej Brytanii, gdzie jako starszy strzelec z
cenzusem służył w I Pułku Lekkiej Artylerii Przeciwlotniczej na terenie Szkocji.
W 1942r. zdał egzamin maturalny. W 1944 roku – jako żołnierz 1. Dywizji
Pancernej generała Stanisława Maczka brał udział w walkach we Francji, potem w
Belgii i Holandii, gdzie został ranny. Przewieziono go do Anglii i amputowano
nogę. Po wyjściu ze szpitala w 1946 roku podjął studia w zakresie ekonomii i
nauk politycznych na Uniwersytecie Londyńskim.
Późną jesienią 1949 roku powrócił do Polski i wraz z małżonką – Angielką,
zamieszkał w Tarnowskich Górach. W 1950 roku przeprowadził się do Poznania i na
Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza uzyskał stopień magistra nauk
ekonomiczno-politycznych.
Debiutował w 1952 opowiadaniem w dodatku „Głosu Wielkopolskiego”. W 1955 roku
wydał dwie powieści. Rok później ukazały się również dwie jego powieści. W 1957
roku Piotr Guzy przez Berlin uciekł do Anglii. Pracował w BBC. W 1968 roku
otrzymał obywatelstwo brytyjskie. W grudniu tego roku przeniósł się do Monachium
i podjął pracę w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa na stanowisku redaktora
radiowego. Publikował w paryskiej „Kulturze” i londyńskich „Wiadomościach”. Od
1966 roku ukazywały się jego kolejne powieści. O ich znaczeniu i poziomie
świadczą słowa Herlinga-Grudzińskiego: „Jest to jedna z najwybitniejszych
książek polskich, jakie ukazały się ostatnio i w kraju i na emigracji. Witam w
Panu nowego pisarza o wielkim talencie” (o powieści „Krótki żywot bohatera
pozytywnego”). Za powieść „Stan wyjątkowy” londyńskie „Wiadomości” przyznały w
1968 roku Piotrowi Guzemu nagrodę za najwybitniejszą książkę pisarza polskiego
wydaną na emigracji. W kilku powieściach Piotra Guzego akcja rozgrywa się w
Tarnowskich Górach (w jednym przypadku nazwane są tam Górczynami Tarnowskimi).
Przyjaźnił się m.in. z Markiem Hłasko. Skrypty audycji radiowych, notatki
prasowe, korespondencja z wydawcami polskimi i zagranicznymi, tłumaczami
znajdują się w archiwum Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu.
Obecnie, od 1977 roku, pisarz mieszka w Hiszpanii, nieopodal Walencji. W
Tarnowskich Górach mieszkają jego siostry – Klara i Urszula. Autor odwiedził
Tarnowskie Góry w 1996 roku, a po raz drugi we wrześniu 2004 roku. Przekazał
wtedy Bibliotece Miejskiej egzemplarze swoich powieści. Odbyło się z nim
spotkanie „Pod Renesansowym Stropem” w Muzeum oraz z młodzieżą w Liceum
Ogólnokształcącym im. St. Staszica.
Nazwisko Piotra Guzego można odnaleźć w najbardziej prestiżowych antologiach i
leksykonach. Jego spuścizna literacka predestynuje go do grona najwybitniejszych
pisarzy emigracyjnych. Nigdy też nie zapomniał o swoich Tarnowskich Górach.
Trzeba uczynić wszystko, by Tarnowskie Góry w odpowiedni sposób przypomniały
sobie o nim.
26 kwietnia, na uroczystej sesji Rady Miejskiej, Piotr Guzy otrzyma godność
honorowego obywatela Tarnowskich Gór. Jan Hahn |
Guzy uczęszczał do Gimnazjum im. Księcia Jana Opolskiego
(obecnie LO Staszic) w latach 1934- 38. Twierdzi, że jego ogląd tamtych lat jest
przede wszystkim emocjonalny. Tarnowskie Góry przypomina sobie jako miasto
urzędników i miasto garnizonowe. Widzi ulicę Krakowską, na której to –
szczególnie wieczorami – roiło się od ludzi. Ale i pamięta sceny
charakteryzujące sytuację kryzysu gospodarczego, gdy grupy bezrobotnych zwalały
bryły węgla na tory i uciekały przez pola w stronę Bobrownik, gonieni na
rowerach przez policjantów. Wspomina wyraziste postacie swoich profesorów, na
przykład prof. Semkowicza, znanego z tego, że lubił rozstawiać uczniów nosem do
ściany. We wrześniu 1939 roku, w ramach przysposobienia wojskowego w gimnazjum,
Guzy wyszedł z miasta z nadzieją, że gdzieś dostaną broń. Po klęsce wrześniowej
przez Rumunię, Jugosławię i Grecję dotarł do Francji. Był żołnierzem dywizji
gen. Maczka. Został ciężko ranny pod Bredą.

Piotr Guzy w trakcie rozmowy z uczniami i dyrektorem LO
im. Stanisława Staszica – Andrzejem Skorkiem
W 1949 roku wrócił do Polski i zamieszkał w Tarnowskich Górach, pracując w
spółdzielni spożywców, której biura mieściły się na rynku w domu przylegającym
do kościoła ewangelickiego. Początki swojej twórczości literackiej datuje Guzy
jeszcze na czasy gimnazjalne. Pierwsze teksty drukował w latach pięćdziesiątych,
ale twórczość, do której z dumą się przyznaje, datuje się po roku 1957, kiedy
to, licząc się z oskarżeniem o działalność antykomunistyczną , uszedł przez
Berlin i osiedlił się w Anglii. Wiele lat pracował w BBC, od 1969 do 1978 w
Radiu Wolna Europa. Najważniejszymi jego tekstami są powieści:
„Krótki żywot bohatera pozytywnego” (1966), „ Stan wyjątkowy” (1968), „Zwidy na
wysokościach” (1994).
W 1967 roku otrzymał nagrodę paryskiej „Kultury”, w 1968 za „ Stan wyjątkowy”
nagrodę londyńskich „ Wiadomości” za najwybitniejszą książkę pisarza polskiego
wydaną na emigracji.
W dwóch ze swoich powieści odwołuje się Guzy do realiów zapamiętanych z
Tarnowskich Gór. „Krótki żywot bohatera pozytywnego” zainspirowany został
wydarzeniami, które miały miejsce w Tarnowskich Górach. Pewien funkcjonariusz
bezpieki po sprawie Różanskiego przestraszył się, że i on pójdzie siedzieć,
odkręcił więc kurki pieca gazowego. Punktem wyjścia dla powieści jest założenie,
co stałoby się, gdyby zamiast wybrać śmierć, postanowił się bronić.
Jednak najpełniej obraz Tarnowskich Gór przedstawia Guzy w „ Zwidach na
wysokości” (1994). Miasto – w którym rozgrywa się cała akcja powieści -
występuje tam pod nazwą Górczyny Tarnowskie. Każdy tarnogórzanin bez problemu
rozpozna miejsca wydarzeń: budynek obecnego liceum Staszica, plac Wolności z
pomnikiem Armii Czerwonej, ratusz, restauracje Sedlaczka i Pod Lipami, wille na
obecnej ulicy Wyszyńskiego, park miejski, wreszcie zabytkowy budynek na
Karluszowcu, w którym swoją siedzibę w powieści ma bezpieka.
Główny bohater – młody ale już wybitny intelektualista – powraca do rodzinnego
miasta, które zmienia się nie do poznania. Komunistyczna władza stopniowo ale
konsekwentnie rozwala strukturę społeczną, łamie ludzkie charaktery. Słabych
stara się przekupić, silniejszych – zniszczyć. „Chachary mają nami rządzić?” -
pyta jeden z bohaterów powieści. Rozumny, obdarzony autorytetem sekretarz PPS-u
stawiany jest w coraz trudniejszych sytuacjach przez towarzyszy z PPR. Ubeckie
przesłuchania sieją postrach a na rynku pogrzeb zastrzelonych ubeków
przekształca się w sabat pod hasłem „Precz z rozbijaczami klasy robotniczej.”
Ale Guzy ma w swej powieści ambicje większe niż przedstawienie obyczajowego i
politycznego obrazu powiatowego miasteczka w końcu lat czterdziestych. Koncept
powieści Guzego opiera się na polemice z „Popiołem i diamentem” Jerzego
Andrzejewskiego. Powieść ta przez dziesięciolecia była lekturą szkolną. Filmowa
jej adaptacja w reżyserii Andrzeja Wajdy (z wielką rolą Zbyszka Cybulskiego)
zdominowała na lata sposób myślenia młodych Polaków o czasach utwierdzania się
władzy komunistycznej. Guzy uznaje tę powieść za kłamliwą i szkodliwą. Wielu
bohaterów „Zwidów na wysokości” ma swoje odpowiedniki w postaciach z „Popiołu i
diamentu” a wiele wątków biografii głównego bohatera (pisarza Michała Żywonia,
wkrótce autora powieści „Ziarno i plewy”) przypomina losy samego Andrzejewskiego.
Równocześnie te historie zostają opowiedziane w taki sposób, by obnażyć fałsz
narracji Andrzejewskiego. W starciu z rzeczywistością prowincjonalnego
miasteczka ujawnia się propagandowy charakter „Popiołu i diamentu”.
Przemilczenia Andrzejewskiego w konfrontacji z tym, co Żywoń - Andrzejewski
widzi w Górczynach Tarnowskich okazują się kłamstwem, a kłamstwo to jest
warunkiem, bez którego bohater nie będzie mógł robić kariery. Wpisuje się więc
Guzy swoją powieścią w główny nurt dyskusji nad postawami intelektualistów w
czasach stalinizmu. Postać Andrzejewskiego i jego postawę w czasach stalinizmu
uczynił przedmiotem analizy Czesław Miłosz w „Zniewolonym umyśle”. Miłosz
twierdzi, że akces intelektualistów w szeregi nowej władzy był rodzajem
aberracji umysłowej, ale umotywowanej jednak względami ideowymi. Guzy zdaje się
temu przeczyć. Jego stanowisko bliskie jest sądom, które w polemice z Miłoszem
głosił Gustaw Herling – Grudziński, twierdząc, że motywacje zwolenników nowej
władzy były prostsze – strach i karierowiczostwo.
Tarnowskie Góry stanowią – oczywiście - miejsce wydarzeń wielu tekstów
literackich. „Zwidy na wysokościach” Guzego, w założeniach przynajmniej, są
chyba spośród tych tekstów najambitniejszym. W tej powieści miasto staje się
scenerią procesów o znaczeniu ponadlokalnym a równocześnie nic nie traci ze
swego lokalnego kolorytu. Sprawna (przynosząca czytelnikowi satysfakcję w
lekturze) powieść Guzego jest przykładem tekstu, który nie miał szczęścia zostać
wydanym w odpowiednim czasie. „Zwidy na wysokościach” wydane kilka lat wcześniej
lub ponownie wydane dzisiaj mogłyby liczyć na większe zainteresowanie
czytelników. To chyba zresztą problem całej twórczości Piotra Guzego. Żaden
historyk literatury nie odmawia jego tekstom znaczenia a równocześnie nigdy nie
stały się one popularne. Dotyczy to zwłaszcza najlepszej jego pozycji – „Stanu
wyjątkowego” (Paryż 1968). Tekst nie miał szansy trafić w latach
sześćdziesiątych do krajowego czytelnika – a mógłby stanowić objawienie i stanąć
wtedy obok nowatorskich powieści Kazimierza Brandysa, Leopolda Buczkowskiego czy
Tadeusza Konwickiego.
Jak
|