|
W pamięci tych, którzy mieli sposobność obcowania z nim,
pozostał jako człowiek o wielu zaletach i talentach. Jego osobowość niezwykle
dynamiczną w wielu wymiarach, cechowała specyficzna wrażliwość na ludzi i ich
problemy. Bezpośredni i prostolinijny w kontaktach z innymi, emanował radością
życia, wręcz zarażał nią. Doskonały słuch i idąca w parze bogata, nieskrępowana
konwenansami twórcza wyobraźnia sprawiła, że należał do kompozytorów niezwykle
dynamicznych, poszukujących nowych, niekonwencjonalnych środków wyrazu.
Urodził się w 1941r. koło Forbach we francuskim departamencie Moselle. Wyrastał
w domu, którego codzienność determinowana była zawodową, ciężką pracą Ojca -
górnika. Lecz istniał także i inny wymiar życia jego rodzinnego domu - muzyka.
Uprawiał ją Ojciec, który jeszcze w okresie międzywojnia prowadził w Forbach
kościelny chór Lutnia, angażował się w muzyczny ruch amatorski, dobrze grał na
fortepianie. On też był pierwszym nauczycielem syna - wprowadzał w tajniki gry
na instrumencie, uwrażliwiał na dźwięk.
Z początkiem lat 50. po długich latach emigracji, zadecydowano o powrocie do
kraju. Miastem, w którym osiedliła się rodzina, były Tarnowskie Góry.
Zainicjowaną jeszcze we Francji edukację muzyczną syna, trzeba było kontynuować
- wykazywał bowiem ogromne zainteresowanie grą, podejmował pierwsze, nieporadne
jeszcze próby kompozytorskie.
W mieście działała wówczas Zawodowa Szkoła Muzyczna, powołana przez Towarzystwo
Muzyczne im. St.Moniuszki. Dydaktyka odbywała się w oparciu o siedmioletni
program nauczania działu dziecięcego i pięcioletni działu młodzieżowego.
Podstawowe muzyczne wykształcenie otrzymywali w niej przyszli skrzypkowie,
pianiści i śpiewacy. Z lat nauki Aleksandra pochodzi jedna z jego młodzieńczych
kompozycji - jest nią pieśń o tytule „Wierzbo moja”, na głos z towarzyszeniem
fortepianu. Młody twórca otrzymał za nią nagrodę, przyznaną przez działające w
Szkole, Koło młodych kompozytorów.
Od 1955r. nauka w tarnogórskim Liceum, a później w katowickim Liceum Muzycznym i
przyjaźnie, inspirowane wspólnymi zainteresowaniami, a przede wszystkim sztuką -
z Wernerem Lubosem, Donatem Kirschem, Bolesławem Kalke.
Wraz z upływem lat, przełożą się na konkretne działania, na realizację niezwykle
oryginalnych w swym artystycznym tworzywie i przesłaniu przedsięwzięć.
W 1960r. egzamin maturalny z najwyższą notą - wyróżnieniem. Aleksander
Glinkowski był absolwentem specjalizacji instrumentalnej, ukończył klasę puzonu
u znakomitego pedagoga Feliksa Kwiatkowskiego. Naukę gry kontynuował na Wydziale
Instrumentalnym Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej wKatowicach, był jednym z
najlepszych i dobrze rokujących studentów. Naukę łączył z praktyką - pracował w
orkiestrze katowickiej Filharmonii Śląskiej, angażował się w amatorski ruch
muzyczny. Przez pewien czas prowadził dwa chóry - tarnogórską „Harmonię” oraz
chór w Bobrownikach Śląskich.
Lecz młodzieńcza fascynacja komponowaniem, ową niezgłębioną sztuką tworzenia
materii muzycznej, wytyczyła mu inną drogę. Jeszcze na IV roku studiów
instrumentalnych, zdecydował się na inny w swym charakterze i dydaktyce Wydział
Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki. Studia odbywał pod okiem Bolesława
Szabelskiego, jednego ze współtwórców obok Bolesława Woytowicza i Artura
Malawskiego, uznanej w świecie śląskiej szkoły kompozytorskiej.
Dydaktyka kompozycji, tego specyficznego w swej istocie przedmiotu opiera się,
gdyby ująć języka prozy - na nadawaniu realnych kształtów temu, co powstało w
twórczej wyobraźni. Zapis graficzny w postaci nut, partytury, to efekt końcowy
wielopoziomowego procesu, który stanowią działania warsztatowe (dotyczą np.
konstrukcji formalnej, harmonicznej, rytmicznej, artykulacyjnej utworu ).
One z kolei implikują rodzaj i charakter użytych w nim środków kompozytorskich.
Niemałą rolę, by nie rzec zasadniczą pełni w tym układzie warstwa wyrazowa,
ekspresywna kompozycji, a więc semantyka, będąca rodzajem muzycznego przesłania
dla odbiorcy.
Z okresu studiów pochodzi, nagrodzony w 1968r. na Ogólnopolskim Konkursie
Kompozytorskim w Szczecinie, utwór organowy „Passacaglia”, a także szereg innych
na różne składy instrumentów, w tym m.in. na puzon, fortepian i wiolonczelę, o
tytule „Pour trombone” (w 1972r. na XVI Międzynarodowym Festiwalu Muzyki
Współczesnej „Warszawska Jesień” odbyła się prezentacja utworu). Pięcioletni tok
nauki wieńczył utwór, napisany na orkiestrę symfoniczną i organy - „Aisthesis”.
W 1970r. Aleksander Glinkowski, po złożeniu egzaminów magisterskich, z notą -
bardzo dobry z wyróżnieniem - otrzymał dyplom ukończenia studiów
kompozytorskich. Podjął pracę w macierzystej uczelni, prowadził klasę
kompozycji, uczył instrumentacji, dzielił się swoją szeroką wiedzą i
doświadczeniami. Łatwo nawiązywał kontakt ze studentami, zjednywał ich swoim
uśmiechem, pogodą ducha, emanującym wewnętrznym ciepłem. Nieobojętny na ich
problemy, służył radą a także pomocą.
W 1972r. Ministerstwo Kultury i Sztuki przyznało mu stypendium, na mocy którego
podjął uzupełniające studia u Iannisa Xenakisa w Paryżu. Eksperymentator, jak
określi Xenakisa historia muzyki, należy do kompozytorów poszukujących nowych
środków artystycznej wypowiedzi. Tworzenie przy użyciu metod matematycznych
m.in. w oparciu o rachunek prawdopodobieństwa, o teorię zbiorów, gier - to jedne
z wielu cech, charakteryzujących jego działania. Inna płaszczyzna, to integracja
w jednej kompozycji innych, niemuzycznych środków, czego przykładem są „son et
lumiere” (światło i dźwięk), w postaci imponujących spektakli, z wykorzystaniem
muzyki, promieni laserowych, fleszy elektronicznych. Niezwykle inspirujące to
formuły twórcze, które w Polsce lat 70. nie były zbyt dobrze znane.
Dlatego też, po powrocie do kraju Aleksander Glinkowski dzielił się swoimi
paryskimi wrażeniami i doświadczeniami, prowadząc szereg wykładów w katowickiej
PWSM i Filii Uniwersytetu w Cieszynie. Powstał także projekt spektaklu
(współtwórcą był W. Lubos), z wykorzystaniem nowoczesnej aparatury
elektronicznej, efektów świetlno muzycznych. Całość zakodowana i zarządzana
przez elektronowy mózg, miała być przedstawiona publiczności śląskiej w
katowickim Spodku. Do realizacji jednak nie doszło, z przyczyn niezależnych od
autorów.
W 1975r. Senat PWSM nadał A.Glinkowskiemu tytuł adiunkta, uznając tym samym jego
kwalifikacje artystyczne i pedagogiczne.W tym samym czasie, podjął równolegle
pracę w dwóch innych uczelniach - Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie oraz
w Instytucie Muzyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. Mimo wielu
obciążeń związanych z dydaktyką, realizował się jako kompozytor - jego utwory
prezentowano m.in.w ramach koncertów Śląskiej Trybuny Kompozytorów,
organizowanych przez katowickie Koło Związku. Przejawiał także aktywność jako
popularyzator muzyki, angażował się tradycyjnie w ruch amatorski. Przez szereg
lat, był jurorem ogólnopolskich konkursów recytatorskich i poezji śpiewanej.
Nie zapominał o mieście swojego dzieciństwa - wraz z Wernerem Lubosem,
partycypował w wielu przedsięwzięciach artystycznych, organizowanych na rzecz
społeczności miejskiej. „Wieczory z kogutem”, a później „Spotkania pod
renesansowym stropem” organizowane w tarnogórskim Muzeum, często miały charakter
barwnych widowisk, integrujących muzykę, malarstwo i taniec.Warto również
wspomnieć o unikalnym w swym charakterze i przesłaniu spektaklu, który miał
miejsce w Kopalni Zabytkowej. Gra świateł i muzyka, „opisująca” niezwykły klimat
tarnogórskich podziemi, rozlegający się stukot górniczych młotków, wielobarwne
refleksy świetlne na sklepieniach wyrobisk - odnosiło się wrażenie oniryczności,
nierealności otaczającego świata.
W roku 1976 powstała jedna z najbardziej znanych kompozycji Glinkowskiego
„Koncert wenecki” na obój i orkiestrę. Zaprezentowano ją w ramach XI Festiwalu
muzyki współczesnej we Wrocławiu, później w cyklu koncertów Warszawskiej
Jesieni. Po festiwalowych sukcesach, „Koncert wenecki” nagrała archiwalnie
katowicka Wielka Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia i Telewizji pod dyrekcją
Jerzego Maksymiuka, z Edwardem Manderą (jeden z najlepszych polskich oboistów) w
partii solisty. W rok później, utwór wykonano na Międzynarodowej Trybunie
Kompozytorów UNESCO, gdzie zdobył wyróżnienie.
Bardzo dobre krytyki miała także, powstała w 1980r. na zamówienie Filharmonii
Śląskiej „Sinfonia mesta e tranquilla”- jej wykonanie przez katowickich
filharmoników, spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem słuchaczy - podobnie
zareagowała publiczność Warszawskiej Jesieni.
W wielości i różnorodności gatunków muzycznych i form, uprawianych przez
Glinkowskiego, nie zabrakło miejsca dla teatru - doświadczenia zdobyte we
współpracy ze Stanisławem Miedzierskim i Antonim Franczakiem, w trakcie
ogólnopolskich warsztatów teatralnych, zaowocowały wspólną publikacją,
traktującą o organizacji i istocie widowisk plenerowych. W 1985r., na
Koszalińskim przeglądzie teatrów ruchu i pantomimy, wykonano spektakl p.t.
„Tajemnica radosna”, do którego muzykę skomponował.
Pomimo rozlicznych obowiązków, zaangażowania w przedsięwzięcia artystyczne,
oddawał się innym pasjom. Do uprawiania każdej z nich - a było nim modelarstwo,
malarstwo,wędkowanie, wczytywanie się w literaturę, dyskusje z fachowcami -
podchodził profesjonalnie.
W 1990r. zaczął podupadać na zdrowiu - intensywny tryb życia, nierekompensowany
odpowiednim wypoczynkiem, nadwątlił jego siły. Diagnoza lekarska była
jednoznaczna i nie pozostawiała żadnej nadziei na wyzdrowienie. Mimo tego, snuł
plany na przyszłość, myślał o nowych kompozycjach, układał scenariusze
muzycznych spektakli - miał przecież tyle do zrobienia...
Odszedł 17 marca 1991r. - pozostanie w pamięci bliskich, żony, syna Michała i
przyjaciół, jako człowiek wielkiego serca i formatu. W jednej z publikacji
Ryszard Gabryś - jeden z jego długoletnich przyjaciół, tak napisał :
”Prostolinijny, otwarty, hojnie rozdający siebie, łączył zwyczajność
postępowania z niezwykłością swych dzieł”.
dr Elżbieta Szwed
|