|
Być dobrym chrześcijaninem
rozmowa z Jerzym Pikiewiczem
- Szanowny Kawalerze! Czy mógłby Pan przedstawić się
czytelnikom?
- Ależ oczywiście. Jestem logopedą i psychologiem. Jestem
nauczycielem akademickim na Uniwersytecie Opolskim oraz pracuję z
niepełnosprawną młodzieżą w Salezjańskim Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w
Tarnowskich Górach.
- Jak to się stało, że został Pan Kawalerem Zakonu
Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie?
- Otóż, aby dostać się do tego Zakonu trzeba być poleconym
przez dwie osoby, które już od trzech lat należą do wspólnoty. Dopiero po
takim okresie czasu dama, bądź kawaler nabywa uprawnień zgłaszania Wielkiemu
Mistrzowi kandydatur innych osób. Ja także zostałem wprowadzony przez dwóch
zasłużonych już członków.
Znają mnie oraz moją pracę, więc doskonale wiedzieli, jaką
osobę rekomendowali. Jest to ważne, gdyż zgłaszający niejako zaświadcza, że
ta osoba jest godna wstąpienia do Zakonu.
- Jaka była procedura przyjęcia Pana do grona bożogrobców?
- Najpierw musiałem w ogóle wyrazić zgodę, aby moja
kandydatura na członka Zakonu została wzięta pod uwagę. Następnie koniecznym
było zebranie kompletu dokumentów, tj. świadectwa chrztu, bierzmowania,
zawarcia małżeństwa, świadectwa o niekaralności, napisanie bardzo obszernego
życiorysu i ich złożenie do władz Zakonu z prośbą o przyjęcie.
- Co dzieje się dalej z tymi dokumentami? Kto podejmuje
decyzję czy przyjąć danego kandydata?
- Dokumenty muszą zostać przetłumaczone na jeden z
następujących języków: łacinę, francuski, angielski bądź włoski. Trafiają
najpierw do lokalnego biskupa, a następnie do prof. dr. hab. Jerzego
Wojtczaka - Szyszkowskiego, który jest Zwierzchnikiem Zakonu w Polsce.
Przeprowadza on rozmowę z kandydatem, a następnie przekazuje dokumenty
Prymasowi Polski. Stamtąd dokumenty są przesyłane do Watykanu, gdzie Wielki
Mistrz Zakonu, kard. Carlo Furno przygotowuje w języku łacińskim dyplom
nominacyjny, który jest wręczany podczas inwestytury.
- Jak rodzina przyjęła Pańskie starania o przyjęcie do
Zakonu?
- Muszę powiedzieć, że moja rodzina przez cały okres
przygotowań wspierała mnie gorąco w staraniach.
- Czym jest wspomniana przez Pana inwestytura?
- Jest to uroczystość, na której zostają przyjęte nowe
osoby w poczet Zakonu. Moja inwestytura odbyła się 18 czerwca bieżącego roku
w katedrze w Białymstoku. Wraz ze mną do Zakonu zostało przyjętych 16 osób.
- Jaka jest reguła zakonna? Co należy do zadań kawalera?
- Zakon ma przed sobą cztery zasadnicze cele. Przede
wszystkim ma umacniać u członków wiarę katolicką. Wspomaga działania
Kościoła. Dba o zachowanie wiary katolickiej. Broni praw Kościoła w Ziemi
Świętej. Poza tym członek Zakonu powinien być dobrym chrześcijaninem i
aktywnie uczestniczyć w życiu Kościoła. Także tego lokalnego. Bożogrobiec
powinien też włączać się w działalność charytatywną, szczególnie tą związaną
z Ziemią Świętą, gdyż pod opieką Zakonu znajduje się tam wiele szkół. Warto
zaznaczyć, że pomoc ta nie jest tylko skierowana do katolików, ale także do
wyznawców islamu, co świadczy też o tym, że Zakon działa także w duchu
ekumenizmu, który tak bardzo jest w Ziemi Świętej potrzebny.
- Jak się Pan czuje jako pierwszy w historii Tarnowskich Gór
Kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie?
- Jest to dla mnie ogromne wyzwanie i mam nadzieję, że
będę godnie reprezentował Zakon na ziemi tarnogórskiej. Jednocześnie mam
nadzieję, że za trzy lata, kiedy będę miał możliwość proponowania kolejnych
osób do Zakonu, znajdzie się wśród nich także tarnogórzanin. W naszym
mieście są przecież osoby, które na takie wyróżnienie by zasługiwały.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję i pragnę mocno podkreślić, że wyrażam w tej
rozmowie tylko swoje osobiste opinie.
Rozmawiał Michał Szymczyk |