|
Rozmyślania
o Górnym Śląsku
Śląskowi szkodzą nie tylko ci, który mu źle życzą, bo go ( i jego
mieszkańców) po prostu nie lubią, lecz także ci, którzy go nie znają i nie
rozumieją.
|
|
Miesiąc temu senator Kutz powiedział, że urzędników ministerialnych i polityków
tworzących krzywdzące ten region projekty ustaw i zarządzeń nawet nie można za
to winić. Oni po prostu nie mają pojęcia, że region ten jest zdecydowanie
odmienny od pozostałych, że na jego problemy spojrzeć trzeba inaczej. Wiedzę o
uwarunkowaniach społecznych na Górnym Śląsku biorących się ze skomplikowanych
zaszłości polityczno-narodowościowych czerpią z telewizyjnych migawek i ze
statystyk. Bo skąd inąd mieliby ją brać? Wydawnictwa szkolne i uniwersyteckie
nie są jeszcze chętne i gotowe do ukazania złożoności problematyki
górnośląskiej.
Sytuacja na miejscu wcale nie wygląda dużo lepiej. Ktoś, kto „syndromu
odwróconych pleców” nie doznał na własnej skórze, kto historii Śląska nie
doświadczył osobiście, poznał z opowiadań bliskich, sklecił z setek
rozproszonych publikacji, ten do niektórych poruszanych ostatnio w prasie
problemów podchodzi opacznie, impulsywnie, powołując się na Bóg wie jakie
autorytety i sprawy nadrzędne. Dotyczy to także moich felietonów i poglądów,
jakie w nich zawieram. Stawia się mi zarzuty związane ogólnie biorąc z kwestią „śląskości”.
Mój pogląd jest zbieżny ze stanowiskiem Związku Górnośląskiego – organizacji do
której należę. W jej Deklaracji wyraźnie napisano, że Ślązakiem jest każdy, kto
o Górnym Śląsku może powiedzieć: to jest moja Ziemia – niezależnie od
pochodzenia i czasu zamieszkania. Ruch Autonomii Śląska – organizacja
porównywana przez niektórych do baskijskich separatystów czy do bojowników
kurdyjskich, w swoich materiałach programowych pisze: „Ślązakiem jest ten, kto
się nim czuje i spełnia jeden z trzech warunków:
1. Mieszka na Śląsku
2. Urodził się na Śląsku
3. Jego rodzina mieszka tu od pokoleń.
Przyznają Państwo, że dalekie to jest od ekstremizmu. Należy dodać tu ponadto,
że nadrzędnym celem RAŚ-u jest daleko posunięta samorządność czyli autonomia
regionu w ramach Rzeczpospolitej Polski, samorządność na wzór tego, co przed II
wojną światową na Górnym Śląsku już było. Nie może więc być mowy o jakimś
separatyźmie. Te dwie podstawowe sprawy należy brać pod uwagę, próbując stawiać
zarzuty mające być poważnymi.
Jan Hahn
|