|
W rewanżu zgotowano huczne przyjęcie weselne. W ratuszu cesarz poprowadził
pannę młodą do pierwszego tańca, a dziesięć tysięcy gości bawiło się i
ucztowało. Na podstawie rachunków i opisów z epoki obliczono niedawno, że
dzisiaj impreza ta kosztowałaby co najmniej 12,5 miliona euro! W tym roku święto
trwać będzie od 25 czerwca do 17 lipca i zgromadzi jak zwykle setki tysięcy
turystów z całego świata. 2000 mieszkańców Landshut przebierze się w stroje z
epoki i włączy się w wir zabawy i odegra realia średniowiecznego życia.

Znów
będzie tak jak kilka lat temu, kiedy to dyrektor miejscowego banku żebrał przed
kościołem, a żona burmistrza wraz z koleżankami prała kijanką bieliznę w rzece.
Zabawa obejmie całe miasto, 800 zespołów muzycznych ożywi muzyką każdy zakątek.
Owszem, są przedstawienia i występy do oglądania – ukazujące realia i wydarzenia
tamtej epoki : historię dwumiesięcznej podróży orszaku, z Krakowa przez Berlin i
Norymbergę, nawiedzanego przez dżumę i śmierć, turniej jeździecki i rycerski,
pochód weselny, ceremonię zaślubin. Przede wszystkim impreza landshucka
charakteryzuje się wspólną zabawą: mieszkańców i gości. Muzykanci i tancerze,
połykacze ognia i figlarze wciągają wszystkich w atmosferę średniowiecza, gdzie
wszystko odbywa się bez reżyserii tak długo, na ile gościom starczy sił do
wytrwania we wspólnej zabawie. Na Starym Mieście, w obozie żołnierskim, w
karczmie i podczas nocnej maskarady króluje radość i zabawa. Germanofobom,
których na Górnym Śląsku ostatnio dziwnie przybyło chcę oświadczyć, że równie
dobrze mógłbym podać przykład imprezy we Włoszech, Hiszpanii czy Irlandii.
Wszędzie tam imprezy ograniczające się do występów na scenie przed tłumem gapiów
nie zasługują na uwagę. Turyści wybierają imprezy, które zapewniają nie tylko
udział w autentycznej zabawie, lecz niosą jakieś przesłanie, czegoś uczą – po
prostu zaciekawiają.

Piszę o tej imprezie nie dlatego, by przysporzyć klientów biurom podróży, lecz
by powrócić do rozważań nad kształtem naszych „Gwarków”.
Z różnych powodów nie stać nas na powołanie do życia takiej imprezy jak w
Landshut. Możemy się jednak na niej wzorować. Bawarskie uroczystości nawiązują
do wyjątkowego wydarzenia w dziejach miasta. Na nim oparty jest scenariusz
imprezy, scenografia, program muzyczny. Do niego nawiązuje tematyka
towarzyszących imprezie wystaw i spotkań naukowych. Taka formuła z jednej strony
gwarantuje oryginalność i wyjątkowość imprezy (nie może się zdarzyć, by
gdziekolwiek powstała podobna), z drugiej zapewnia napływ wielu szczególnego
rodzaju gości (miłośników strojów, muzyki i tańców tej epoki, tego typu zabawy
i.t.p.).
Domyślają się Państwo, że teraz przejdę do konkretnej propozycji. W Tarnowskich
Górach warto zorganizować imprezę opartą na wydarzeniach decydujących o losach
Europy, związanych z odsieczą wiedeńską: wkroczeniu wojsk króla Sobieskiego do
naszego miasta, krótkiej ich dyslokacji i rozstaniu się króla Jana z Marysieńką.
Co prawda część pochodu historycznego podczas „Gwarków” nawiązuje do tego
wydarzenia, z biegiem lat jednak coraz mniej i w coraz to bardziej żenujący
sposób. Miasto wygrało los na loterii historii stając się miejscem takiego
wydarzenia. Trzeba to wykorzystać i stworzyć imprezę, która nie będzie wyganiała
tarnogórzan z miasta, lecz pozwoli im na wykazanie się swoją pomysłowością i
fantazją, stworzy im okazję do kilkudniowej zabawy z przybyłymi gośćmi. Która
stanie się chlubą i wizytówką naszego miasta – tak jak przed laty były nią „Dni
Tarnogórskich Gwarków”. Spójrzmy jeszcze raz na stałe punkty programu imprezy w
Landshut: „Muzyka schyłku XV wieku”, „Przedstawienie i tańce historyczne”,
„Życie w obozie”, „Karczma”, „Maskarada nocna”, „Pochód weselny”, „Turniej
rycerski i jeździecki”. Po uwzględnieniu realiów o 200 lat późniejszych można z
powodzeniem przystąpić do ich wprowadzenia. Miejsce orszaku weselnego zajęłoby
powitanie króla polskiego przez przedstawicieli cesarstwa austriackiego i
włodarzy miasta i wkroczenie wojsk. W 1683 roku rycerzy i turniejów już nie
było, zamiast nich można by było przedstawić szarżę husarii i walkę żołnierzy
chrześcijańskiej Europy z nawałą muzułmańską. Już widzę te emocje, zważywszy na
współczesną sytuację na świecie. Ze scenariuszem i przygotowaniem tych
inscenizacji nie powinno być kłopotów. Pani Ewa Wyskoczyl realizuje najlepsze w
Polsce spektakle amatorskie, a Powiat Tarnogórski słynie ze swych stadnin i
jeźdźców. Przedstawienie amatorskie „To ja, Twoja Marysieńka” kilka razy
spotkało się z żywym i pozytywnym przyjęciem widzów.
Ktoś może powiedzieć, że są to (zważywszy na zakres przedsięwzięć i wysokość
potrzebnych do tego środków finansowych) jedynie pobożne życzenia. Byłoby tak,
gdyby propozycja nie znalazła akceptacji odpowiedniej liczby osób. Gdyby jednak
idea zyskała przychylność mieszkańców miasta, to przy bezinteresownym udziale
grona zapaleńców większość tych pomysłów mogłaby zostać wcielona w życie. Przez
dwa lata robiliśmy z Komitetem Organizacyjnym „Gwarki” (wraz z pochodem
historycznym) bez grosza dotacji. „Landshuter Hochzeit 1475” organizuje od 1902
roku powołane w tym celu stowarzyszenie.
Zresztą jest to tylko propozycja, nad którą warto popracować. Jedno jest pewne:
ten, dla którego teraźniejsze „Gwarki” są zaprzeczeniem idei ich twórców, coraz
bardziej upodabniają się do dziesiątek podobnych im imprez, przeznaczone są dla
coraz mniej wybrednego grona odbiorców wie, że czas najwyższy na radykalne w tym
względzie zmiany. Jakie są Państwa opinie, jakie propozycje? Czekamy na listy.
Jan Hahn
|