|

Wnętrze kościoła ewangelickiego, pocztówka
z lat 1904-1906. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke
|
Ciekawe są dwa inne nakazy, mówiące, iż mieszkańcy miasta
zmuszeni są do uczęszczania na nabożeństwa w kościele parafialnym pod karą dwóch
funtów wosku. Drugi dotyczył chodzenia na ofiarę przynajmniej cztery razy w
roku. Zakazano również zbierania się w domach prywatnych podczas nabożeństw w
kościele parafialnym. Rzeźnikom zaś nie pozwolono sprzedawać mięsa w czasie
postu. Nakazano, by dzieci mieszanych wyznaniowo rodzin wychowywane zostały w
wierze katolickiej.
O dalszym umocnieniu pozycji katolików w Tarnowskich Górach a osłabieniu
sytuacji ewangelików świadczyć może wizytacja z roku 1665. Przeprowadził ją
proboszcz z Krzcięcic Mikołaj Trzebiński z polecenia biskupa krakowskiego
Andrzeja Trzebickiego.
|
|
Akta wizytacyjne zawierają wzmiankę, że proboszcz Marcin Guttmann ma dużą i solidnie wybudowaną, lecz nieco zaniedbaną, plebanię.
Natomiast informacje dotyczące parafii w Reptach oraz w Tarnowicach Starych,
mówiące o zdewastowaniu przez heretyków tamtejszych kościołów wskazują na to, że
w Tarnowskich Górach i w okolicy istniało jeszcze silne skupisko protestantów.
Pomimo zakazów, luteranie nadal prowadzili nauczanie szkolne w domach
prywatnych. Stało ono na wysokim poziomie, skoro mieszczanie, nie zważając na
konfesję woleli posyłać swoje dzieci do tej pokątnej szkoły. Wynikało to m.in. z
faktu, iż uczono w niej w dwóch językach polskim i niemieckim. Katolicki
proboszcz Aleksander Klaybor, obawiając się konkurencji dla szkoły katolickiej,
zażądał od rady miejskiej usunięcia z miasta nauczycieli protestanckich. Rada
zdominowana przez ewangelików, odmówiła jednak wykonania tego polecenia. Dlatego
też na początku marca 1666 r. ks. Klaybor sprowadził do miasta nowego rektora
Andrzeja Kuźniewicza (bądź Kuźnickiego). Ponadto na własny koszt ściągnął do
miasta kantora znającego język niemiecki, Jerzego Kroczka. Działania te miały na
celu podniesienie poziomu szkoły katolickiej. Rada miejska zgłosiła jednak
sprzeciw, podważając umiejętności przybyłych nauczycieli. Wówczas katolicki
proboszcz złożył skargę do władz śląskich, które opowiedziały się po jego
stronie nakazując opuszczenie Tarnowskich Gór przez nauczycieli protestanckich
pod karą stu dukatów. Miasto zaś zobowiązano do opłacania rocznych poborów
rektora (37 talarów), organisty (35 talarów) oraz kantora (33 talary).
Także na odebranie kościołów luteranie tarnogórscy znaleźli środki zaradcze.
Mianowicie udawali się oni, pomimo zakazów, do zboru w Kluczborku, leżącym ok.
80 km od Tarnowskich Gór. Świadczyć może o tym ostrzeżenie Karola Maksymiliana
Henckel von Donnersmarcka z 24 kwietnia 1680 r., w którym zabraniał poddanym
takiego postępowania. Pomimo tego, proceder ten utrzymywał się prawdopodobnie aż
do czasów pruskich. Warto również wspomnieć o nielegalnej działalności tzw.
„leśnych kaznodziei” w okolicach Tarnowskich Gór. Udzielali oni posług duchowych
luteranom w pobliskich lasach.
Bardzo ważnym momentem warunkującym dalszą sytuację protestantów tarnogórskich
było sprowadzenie do miasta jezuitów. Przybyli oni z Opola w roku 1675. Byli to
ks. Jerzy Pośpiel (Pośpiech) oraz Tomasz Witkowicz. Do roku 1713 mieszkali u
jednego z mieszczan. W tymże roku otrzymali dom przy obecnej ul. Zamkowej. Rok
później otwarli w nim progimnazjum. Stosowane przez nich metody, na ogół
pokojowe, sprawiły, że wielu wahających się luteran zmieniło wyznanie. Ponadto
jezuici przyczynili się znacznie do podniesienia poziomu szkolnictwa
katolickiego w mieście. Odebrało to ewangelikom argument o niskim poziomie
szkoły katolickiej. Tarnogórzanie zaczęli więc chętniej posyłać swoje dzieci do
szkoły kierowanej przez ojców jezuitów.
Wydaje się, że pewne powstrzymanie kontrreformacji na terenie Tarnowskich Gór
nastąpiło po podpisaniu układu w Altranstädt w roku 1707. Świadczą o tym nieco
późniejsze skargi ks. Jakuba Chudzika, jakie kierował do Urzędu Zwierzchniego. W
jednej z nich stwierdzał, iż miejscowi luteranie zwiększają ciągle swój stan
posiadania. Sytuacja musiała być poważna, skoro władze skierowały 20 sierpnia
1714 r. pismo do Karola Maksymiliana Henckel von Donnersmarcka.W punkcie
pierwszym tego rozporządzenia czytamy, iż w wyniku konwencji altransztadzkiej
ewangelicy otrzymali pewne swobody. Po drugie, zezwolono im na zbieranie się w
domach prywatnych w celu modlitwy, zakazywano natomiast prowadzenia szkoły, jaka
funkcjonowała w domu Samuela Gawłowskiego. W trzecim punkcie nakazywano, by pani
Salomea Ducjusz zaprzestała budowy domu mającego być najprawdopodobniej miejscem
modlitw luteran. Było to swoiste przyznanie luteranom ograniczonej swobody
kultu. Świadczy o tym jeszcze jedno zezwolenie. Wynikało ono z paragrafu
trzeciego wspomnianej konwencji. Zgodnie z nim, mogli przybywać do miasta
duchowni ewangeliccy z komunią dla ciężko chorych. Jak więc widzimy wydarzenia
wojny północnej wpłynęły częściowo na poprawę życia religijnego luteran na
terenie Śląska, a tym samym w Tarnowskich Górach. Na całkowitą poprawę swego
losu musieli czekać protestanci aż do roku 1742.
Kontrreformacja doprowadziła jednak do poważnego wzmocnienia pozycji katolików w
mieście. O nikłej liczbie protestantów w Tarnowskich Górach w początkach XVIII
w. świadczy kolejna wizytacja z 17 listopada 1720 r. Czytamy w niej, iż w
mieście znajduje się kościół parafialny pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i
Pawła oraz, że patronat nad nim sprawuje cesarski majestat. Akta zawierają
również zaniżone dane odnośnie liczebności luteran mieszkających w Tarnowskich
Górach, których rzekomo było tylko 20 oraz przekazują informację o spowiedzi
wielkanocnej. Miało do niej przystąpić w 1720 r. ok. 500 wiernych. W aktach
wspomina się również o kaplicy cmentarnej św. Anny (niegdyś protestanckiej pod
wezwaniem Apostoła Jakuba). Odnośnie cmentarza dokument stwierdza, że znajduje
się na nim miejsce wydzielone dla pochówku ewangelików. W świetle tych
informacji można wnioskować o ostatecznym umocnieniu się i zwycięstwie
kontrreformacji na terenie Tarnowskich Gór.
O bytności luteran w XVIII w. na terenie Tarnowskich Gór świadczyć mogą
sporadyczne incydenty z duchownymi katolickimi. Na przykład 11 czerwca 1700 r.
skazano Franciszka Altenberga na więzienie i 20 grzywien kary, za to, że w
czasie procesji Bożego Ciała nie zdjął czapki i nie uklęknął. Podobnie
wydarzenie miało miejsce 25 kwietnia 1709 r., gdy rzeźnik Jan Strenka podczas
odwiedzin księdza z monstrancją u chorej, w jatce rąbał mięso, nie zdjął czapki
i nie uklęknął. Ksiądz nazwał go za to grubianinem i bestią. Oburzony rzeźnik
odparł księdzu, że w swojej jatce może robić, co mu się podoba. Sąd skazał
Strenkę na karę 10 grzywien.
Podsumowując niniejsze rozważania należy stwierdzić, iż w dziejach tarnogórskich
protestantów w okresie od XVI do początków XVIII w. można wyodrębnić dwa
zasadnicze okresy. Pierwszy obejmuje lata 1526-1620. Jest to czas największego
rozkwitu reformacji na terenie miasta. Drugi dotyczy lat 1620-1742, związanych z
prześladowaniami protestantów złagodzonymi nieco po 1707 r. Pomimo tych
ostatnich nie udaje się całkowicie wyprzeć luteran z życia miasta. Pełne
odrodzenie życia religijnego ewangelików nastąpi dopiero w roku 1742, gdy Śląsk
znajdzie się pod panowaniem pruskim.
Krzysztof Gwóźdź
|