|
Po śmierci ojca - Guido Henckel von Donnersmarck (w 1916 r.) - bracia, Guidotto
i Kraft zarządzali wspólnie odziedziczoną fortuną. Utworzyli spółkę jawną.
Dyrekcja Kopalń i Hut Księcia von Donnersmarck znajdowała się po stronie
polskiej w Świętochłowicach. W Świerklańcu mieściła się dyrekcja generalna
całości dóbr. Po podziale Górnego Śląska po I wojnie światowej prawie całość ich
posiadłości ziemskich znalazła się w Polsce. Cztery kopalnie węgla oraz huta
cynku położone były w okolicach Świętochłowic, a w rejonie Tarnowskich Gór
głównie ich majątki ziemskie wraz z najważniejszymi rezydencjami: pałacami w
Reptach i Świerklańcu.
Niektórym zakładom będącym ich własnością zmieniono w Polsce nazwy, np.: kopalni
„Deutschland”, najpierw na „Niemcy”, a od 1937 r. na „Polska”. Kopalnia „Blücher”
od 1922 r. nazywała się „Jankowice”. Znaczenie zakładów ks. Guidotta i Krafta
było mniejsze aniżeli w czasach ich ojca. Wartość przemysłu będącego własnością
ich spółki wynosiła na początku lat trzydziestych około 90 mln złotych (tj. ok.
45 mln marek). Bilans nawet w pomyślnych latach 1928 i 1929 wykazywał straty. W
czasach kryzysu dochodziły one do sumy kilku milionów rocznie. Wobec wielkości
bogactwa były jednak słabo odczuwalne. W związku z przynoszonym deficytem
Hencklowie zdecydowali się zamknąć hutę cynku „Guidotto” w Chropaczowie w
1935 r. Uczynili to pomimo protestów i strajku okupacyjnego robotników.
Kraft był w czasach międzywojennych jednym z protektorów działalności
mniejszości niemieckiej. Sam stał na czele związku wielkich posiadaczy
ziemskich, czyli Naczelnego Zrzeszenia Niemieckich Rolników na Polskim Śląsku (niem.
Hauptverband der Deutschen Landwirte in Polnisch-Schlesien).
Szwajcarski prezydent
Na podstawie zawartych po I wojnie światowej traktatów
utworzono Komisję Mieszaną dla Górnego Śląska. Miała ona pilnować przestrzegania
praw mniejszości narodowych na Górnym Śląsku. Ostateczną Konwencję Polska i
Niemcy podpisały 15 maja 1922 r. i wkrótce Komisja rozpoczęła swą działalność.
Jej siedzibą były Katowice. Przewodniczącym Komisji został szwajcarski polityk
Feliks Calonder, który uprzednio kierował pracami przygotowującymi podpisanie
polsko-niemieckiej Konwencji.
Feliks Calonder mieszkał w Genewie. Z zawodu był prawnikiem. Związany aktywnie z
partią radykalno-demokratyczną, stał się jednym z jej liderów. W latach 1913 -
1920 był członkiem Rady Związkowej (szwajcarski rząd). Ukoronowaniem jego
kariery był wybór w 1918 r. na przewodniczącego tejże Rady, czyli Prezydenta
Konfederacji Szwajcarii. Kadencja prezydencka trwa tylko jeden rok. Choć jest to
stanowisko tylko reprezentacyjne, Calonder spotkał się wówczas z wielką,
międzynarodową polityką.
Jako przewodniczący Komisji Mieszanej przebywał początkowo w Pszczynie, skąd
dojeżdżał do Katowic. Nie był z tego zadowolony. Wiosną 1924 r. książę Guidotto
zaprosił Calondera do zamieszkania na terenie jego rezydencji w Świerklańcu. Ten
zgodził się i przeniósł do Domu Kawalera, położonego w sąsiedztwie „Małego
Wersalu”. W pałacyku tym pozostał do końca swego pobytu na Górnym Śląsku, pomimo
że polskie władze kupiły i wyremontowały na jego potrzeby willę w Katowicach.
Calonder był przekonany o ważności swej misji. Odwlekał jednak podejmowanie
decyzji w poszczególnych sprawach, mając nadzieję, że problem sam się rozwiąże i
nie będzie musiał angażować autorytetu Komisji. Zastrzeżenia Polaków skłoniły go
do złożenia latem 1930 r. dymisji. Ostatecznie sytuację załagodzono - dymisji
nie przyjęli ani Polacy, ani Niemcy. Pomimo uwag polskiej strony trudno oskarżać
Calondera o stronniczość. Tak samo bronił Polaków w Niemczech, jak Niemców w
Polsce.
Pożegnanie Calondera z pracownikami Komisji, a także ze Świerklańcem, odbyło się
30 lipca 1937 r. Dzień później opuścił Górny Śląsk na zawsze. Zmarł w 1952 r.
Fakt, iż Calonder zamieszkał u księcia Donnersmarcka, z jednej strony świadczy o
atrakcyjności samego miejsca – rezydencji świerklanieckiej – a także o znaczeniu
w regionie właścicieli – księcia Guidotta i hrabiego Krafta.
Wojenne ostatki
Wybuch II wojny światowej zmienił sytuację Donnersmarcków. Już
we wrześniu 1939 r. hr. Kraft miał stwierdzić, że mowa morderców (niem. „die
Mördersprache”) – czyli język polski – winien zniknąć wśród mieszkańców powiatu
tarnogórskiego. Nowe władze uznawały świerklanieckich Donnersmarcków, Guidotta i
Krafta, za ostoję niemczyzny.
Rodzina księcia, jego syn z żoną i urodzone wówczas wnuki przebywały najczęściej
w bawarskich posiadłościach, skąd na Śląsk już nie wrócili. W 1944 r. w pałacu
świerklanieckim miał siedzibę niemiecki sztab. W dobrach repeckich należących do
Krafta został urządzony szpital dla żołnierzy Wehrmachtu. W 1945 r. wszystkie
dobra i majątki Donnersmarcków na Górnym Śląsku zostały przez nich utracone. Oni
sami osiedlili się w swych bawarskich posiadłościach.
Górniczy dynamit
i filmowe przygody
Bardzo mało szczęścia miały główne siedziby protestanckich
Hencklów. Piastowski, stary zamek i „Mały Wersal” w Świerklańcu zostały w
1945 r. spalone. Wojewódzki konserwator zabytków pomimo zniszczeń podjął
starania o wpisanie budowli do odpowiedniego rejestru. Minister Kultury i Sztuki
zdecydował o otoczeniu zamku ochroną i przeznaczeniu go do odbudowy lub
zabezpieczeniu jako trwałej ruiny. Powoływano się na opinię znawcy tematu prof.
Bohdana Guerquina. Zamek, jako wyjątkowo cenny, został zaszeregowany do
pierwszej kategorii zabytków i zalecono pełną odbudowę. Pomimo to decyzją
ówczesnej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach został zburzony. W sierpniu 1962
r. kopalniani specjaliści wysadzili zamek w powietrze. Dwa tygodnie po tym
wydarzeniu minister kultury i sztuki, nie wiedząc o zniszczeniu budowli, wpisał
go na listę zabytków pierwszej klasy. Ponad 30 lat później w 1995 r., wojewódzki
konserwator zabytków przeprowadził tam sondażowe wykopaliska archeologiczne.
W zachowanym świerklanieckim Domu Kawalera urządzono hotel. Fakt położenia w
otoczeniu prawie 200-hekatarowego parku przyciąga turystów. Nie bez znaczenia
jest także legenda dawnej fortuny książąt von Donnersmarck. W pomieszczeniach
pałacyku kręcono jeden z odcinków „Sensacji XX wieku” Bogusława Wołoszańskiego.
Ten odcinek poświęcony był szwedzkiemu dyplomacie Raulowi Wallenbergowi. Tutaj
także powstawały sceny do początkowych sekwencji filmu „Przedwiośnie”
realizowanego na podstawie powieści Stefana Żeromskiego, a reżyserowanego przez
Filipa Bajona. W głównej roli Cezarego Baryki grał Mateusz Damięcki.
Szpital, szkoła i PGR
Dzieło zniszczenia spotkało świerklaniecki „Mały Wersal” a
także pałac w Reptach. Pozostałości po nich w latach sześćdziesiątych zostały
całkowicie rozebrane. Na miejscu repeckiej rezydencji powstało Górnicze Centrum
Rehabilitacji Leczniczej i Zawodowej (obecnie: Górnośląskie Centrum
Rehabilitacji). W rozbudowanej masztalerni znajduje się dziś Salezjański Zespół
Szkolno-Wychowawczy.
Zamek w Starych Tarnowicach oraz okoliczne tereny w okresie powojennym należały
do PGR–u. W samym zamku mieściły się biura i mieszkania robotników. Obiekt
ulegał stopniowej degradacji. Latem 2000 r. cały teren wraz z zamkiem i
budynkami gospodarczymi kupił Rajner Smolorz. Po usunięciu największych zagrożeń
i wyremontowaniu jednego z budynków otwarto w nim lokal gastronomiczny pod nazwą
„U Wrochema” (nazwa nawiązuje do budowniczego tarnowickiego zamku). Sam zamek
wymaga większego nakładu sił i czasu na przywrócenie dawnej świetności.
Bawarski dom
i japońskie mieszkanie
Ostatni właściciele rezydencji w Świerklańcu i Reptach po
wojnie przenieśli się do Bawarii. Guidotto 2. ks. von Donnersmarck zmarł w
1959 r. w Rottach-Egern. Cztery lata później odeszła jego żona Anna księżniczka
zu Sayn-Wittgenstein-Berleburg. Hrabia Kraft po wyjeździe do Niemiec działał w
śląskich organizacjach kulturalnych (m.in. Kulturwerk Schlesien, był pierwszy
przewodniczący od założenia organizacji w 1952 r. do 1962 r.). W 1963 r.
odziedziczył jako szesnasty z rodu tytuł wolnego pana stanowego Bytomia. Był
również honorowym senatorem Technische Universität w Berlinie. Nie ożenił się.
Zmarł 1 września 1977 r. w Rottach-Egern. Został tam pochowany obok brata i jego
żony. Guidotto (zm. 1959 r.) pozostawił dwóch synów, Guida (ur. 1909 r.) i
Karola Erdmana (ur. 1915 r.). Pierwszy został w 1959 r. 3. księciem von
Donnersmarck. Był komendatorem Śląskiego Zrzeszenia Zakonu Joannitów (niem.
Schlesische Gennosenschaft Johanniten Orden). Z żoną Lily von Dziembowski (ur.
1916 r.) mają syna Guidotto i córkę Annę Katarzynę (obecnie żona Ferdynanda hr.
von Spiegel). Zmarł w 1976 r. i został pochowany (tak jak rodzice) w
Rottach-Egern. Jego syn, Guidotto został po śmierci ojca 4. księciem von
Donnersmarck. Jest doktorem prawa i pracuje w bankowości. W 1972 r. ożenił się z
Gerlindą (Lindą) Urban (ur. 1943 r.). Mają troje dzieci: córki Annę Sarę (ur.
1973 r.) i Katarzynę (ur. 1976 r.) oraz syna Aleksandra (ur. 1979 r). Syn, który
w przyszłości odziedziczy godność księcia, urodził się podczas pobytu jego
rodziców w stolicy Japonii - Tokio. Obecnie ma tytuł „tylko” hrabiego. Księżna
Linda zmarła jesienią 1999 r. w wieku zaledwie 56 lat.
Karol Erdmann ożenił się z Elżbietą baronówną Uggla (ur. 1915 r.). Córka
Katarzyna urodziła się w 1943 r., a po czterech latach syn Guido, który jest
doktorem medycyny, chirurgiem. Jego żoną została Solveig Gunilla Maria Samzelius
(ur. 1948 r.). Mają syna Karola-Wiktora (ur. 1982 r.) i córkę Eleonorę (ur.
1984 r.).
AKP
|