|
Na rzeźbienie nie było jednak czasu. Bardzo wcześnie, w wieku 16 lat zaczął
pracować w kopalni „Bytom”. Ciężka praca i warunki fizyczne - wysoki i
muskularny - spowodowała, że stał się bardzo silnym mężczyzną, zwanym przez
kolegów z pracy mocarzem. Wiązały się z tym zabawne zdarzenia. Będąc w wojsku
dostał do obsługi karabin maszynowy. W czasie zbiórki, kiedy padł rozkaz „na
ramię broń”, bez problemu położył go sobie na ramieniu. Pracując w bobrownickich
kamieniołomach potrafił podnieść i wrzucić do koleby prawie dwustukilogramowy
ciężar. Innym razem ułożył sobie na ramionach kilkumetrową szynę i utrzymał na
niej sześć osób.

Zainteresowanie rzeźbą jednak pozostało. W 1928 roku odbywając służbę wojskową w
Korpusie Ochrony Pogranicza, podczas kąpieli w rzece, natrafił na miękki kamień,
który swą bryłą przypominał postać człowieka. Nie namyślając się długo, zwykłym
scyzorykiem stworzył postać żołnierza, i podarował go swojemu dowódcy.
Pokręcone losy Ślązaków podczas II wojny światowej spowodowały, że znalazł się
we Włoszech. Na zamówienie żołnierzy amerykańskich, którzy przynosili mu zdjęcia
pięknych Włoszek, strugał ich postaci w drewnie. Po wojnie wrócił na kopalnię,
gdzie jego pracy zaczęła już na stale towarzyszyć pasja rzeźbiarska.
Na poziomie 300 m pozostawił po sobie dwie wielkie - prawie dwumetrowe - figury:
św. Barbary i Gwarka.
Swej pasji mógł poświęcić się na dobre po przejściu na emeryturę.
Swój warsztat miał w Bobrownikach, w domu odziedziczonym po rodzicach, gdzie w
małej szopie pracował od rana do wieczora.
Tworzywem było zwykle drewno lipowe lub topolowe. Potrafił też wykorzystać w
swoich pracach fantazyjne kształty korzeni drzew.
Rzeźbił to, co było mu najbliższe. Tradycja górnicza, stare kopalnie, gwarkowie,
to tematyka, która pojawiała się najczęściej. Ilustrowały to liczne płaskorzeźby
i rzeźby figuralne; gwarek ciągnący w kopalni wózek z węglem, niosący wodę czy
też gwarek zjeżdżający do szybu. Powstawały prace związane z piękną tradycją
górniczą, jak choćby rzeźba skaczącego przez skórę młodego gwarka. To jego
dziełem była Droga Krzyżowa w bobrownickim kościele.
Wśród dorobku Niedbały można było spotkać także postacie powstańców, kobiet
pracujących w polu czy masarza zabijającego świnię. Jego rzeźby miały wielu
nabywców i co ciekawe, kupowali je liczni kolekcjonerzy sztuki ludowej z całego
kraju. Wiele prac znajduje się w siedzibie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi
Tarnogórskiej, z którym Niedbała blisko współpracował. Dorobek tarnogórskiego
rzeźbiarza - amatora oblicza się na kilka tysięcy rzeźb, z których wiele
znalazło się poza granicami Polski.
Jak wspomina Pani Janina Maśka, kupowano je jako prezenty, które niejednokrotnie
przemierzały dalekie szlaki Francji, Niemiec a nawet Ameryki.
Prócz tego rzeźbiarz lubił obdarzać bliskich i znajomych swoimi pracami.
Był artystą ludowym, nie posiadał żadnej podbudowy teoretycznej swoich prac. To
do czego doszedł, zdobył intuicją, sercem i pracą. Nigdy nie zastanawiał się
długo przed przystąpieniem do pracy, po prostu brał dłuto i zaczynał rzeźbić,
nigdy nie robił żadnych szkiców. Brał klocek drewna i tak długo nad nim
pracował, aż przybrał kształt, jaki miał w swej wyobraźni. Nie naśladował nikogo
i nie zapożyczał pomysłów.
Wieloletni przyjaciel Alojzego Niedbały, Pan Jerzy Lisek, podaje garść
szczegółów, które pokazują Niedbałę jako osobę niezwykle interesującą i ciekawą.
Opisuje go jako olbrzyma o niezwykłej sile ale jednocześnie wrażliwego,
otwartego na innych człowieka, który był jakby nie z tego świata.
Wspomina przegląd rzeźby amatorskiej z początku lat 70.w Bielsku, gdzie podczas
spotkania z zaproszonymi gośćmi Niedbała wstaje i mówi „Nazywom się Alojz z
Bobrownik” i zaczyna recytować naprędce sklecony wiersz o swoim domowym kurniku.
Jego otwartość i pogodny styl bycia zjednywały mu przyjaciół. Na tym przeglądzie
to on był głównym bohaterem .
Nie zapomnę, jak także w latach 70. Niedbała podczas Dni Gwarków wcielił się w
postać króla Sobieskiego. Po wjeździe na rynek zatrzymał się przed gośćmi
honorowymi i powiedział do ówczesnego wojewody Ziętka “ powiem ci fajny wiersz o
Matce Boskiej Piekarskiej”. Zamieszanie było olbrzymie, ale jeszcze raz Alojz
pokazał , że jest i pozostanie sobą. Oczywiście Sobieskim już w następnych
latach nie był - kończy Pan Jerzy.
Alojzy Niedbała zmarł 9 sierpnia 1987 roku.
Dan
|