|
Od czasu tego został następnie każdy król, który sam odnośny strzał oddał,
srebrnym medalem odznaczony. Celem podniesienia uroczystości tej, zaproszono i
obcych strzelców, również Starostę, hrabiego Henckel von Donnersmarcka w
Bytomiu. Każdy strzelec otrzymał zamiast 1/4 lt., 1/2 lt. wina i lepsze potrawy,
zamówione zostały. Dzierżawcy strzelnicy przyznano pomoc do obsługi i gdzie się
dało, udekorowano zielenią jak: salę itp. Przed drzwiami ustawiono duży łuk
tryumfalny.
Uroczystość samą zapowiedziano w pierwszym dniu Zielonych Świąt o godz. 7-mej
wieczorem 9-ciu strzałami z moździerzy i temi samemi strzałami w drugim dniu
Zielonych Świąt o godz. 6-tej rano. Podczas uczty odczytano przegląd historji od
założenia towarzystwa strzeleckiego, przyczem wniesiono toast. W drugim dniu
odśpiewano pieśń, stosowną do uroczystości.
Uroczystość tę ukończono w piątek po strzelaniu o godność króla, uroczystem
żałobnem nabożeństwem za zmarłych strzelców. Podczas nabożeństwa oddawano
strzały z moździerzy. Katafalk został ustawiony z piramidami lamp.
W roku 1832 została nagroda króla podwyższona na 30 tal. Każdy, który za siebie
strzelać polecał, zobowiązany był godność króla przyjąć, w innym razie nie wolno
mu było dawać strzelać za siebie.
Już przed czasy był strzał królewski chlubą i zaszczytem każdego dzielnego
obywatela i jeszcze dziś za taki uważany być powinien. Również uchwalono pokryć
koszta koronacji z kasy. Do tego przynależne wino składa się z 8-miu butelek dla
towarzystwa a z jednej butelki dla muzykantów.
W roku 1833 została nagroda króla ponownie podwyższona, i to na 34 tal. Składka
za inkorporację obcych została na 10 tal., zaś dla synów od strzelców na 5 tal.
ustalona.
W roku 1837 uchwalono postarać się o to, by się obce osoby nie wkradały na bal
królewski, co przy dawniejszych balach bardzo często się zdarzało. Miałby który
ze strzelców gościa u siebie (w odwiedziny), to może poprosić dla niego o bilet;
gość ten nie może jednak pochodzić ani z najbliższej okolicy ani też z
sąsiedztwa.
W roku 1838 wyrażono życzenie, ażeby potrzebne przy uczcie królewskiej wino
zamówione zostało u innego dostawcy, a nie u gospodarza strzelnicy, gdyż wino
jego nie jest do picia. Gospodarz za to ma zostać odszkodowany miernym datkiem
korkowym. Przy wprowadzeniu króla do mieszkania asystowali mu dotąd tylko
marszałkowie, członkowie Magistratu i inspektor strzelecki, poczem pochód zaraz
się oddalił, udając się z orkiestrą do strzelnicy, gdzie go oczekiwano.
Praktykowanie to stało się z różnych powodów niestosownem, wobec czego wyrażono
życzenie, że król wraz z marszałkami i towarzyszącym mu pochodem zaraz wracać
powinien i że członkowie Magistratu i marszałkowie, którzy królowi towarzyszyli
do mieszkania, mają go tylko przedstawić rodzinie, przyczem najwięcej 4 do 5
minut się zatrzymać i znów z królem do pochodu się udać, a następnie z orkiestrą
do strzelnicy odmaszerować. Król niema innych osób na bal zapraszać, jak tylko
bliskich krewnych i te osoby z ich żonami zaprosić do stołu.
W roku 1839 uchwalono, że strzały o godność króla i marszałków osobiście oddane
być powinne. Kupiec T. J. Sobczyk podarował w roku tym herb strzelecki, który
się obecnie nad drzwiami wyjścia do domu strzeleckiego znajduje.
W roku 1841 żalili się strzelcy, że jedzenie nie jest smaczne i wystarczające,
wobec czego dzierżawcy strzelnicy przepisano potrawy, które przy następnej
uczcie podawać powinien. Również uchwalono ze względu na niskie ubezpieczenie
strzelnicy od ognia, ubezpieczyć ją w miejskim katastrze ogniowym przynajmniej
na 2500 tal. W następnym roku obsadzono park strzelecki drzewkami, gdyż kilka
starych drzew poginęło. Strzelcy ponownie, żalili się, że jedzenie nie jest
odpowiednie, wobec tego gospodarzowi polecono, postarać się o lepszą kuchnię.
Kilku towarzyszy stawiło wniosek o zarządzenie umundurowania członków. Wniosek
ten został 14-tu głosami przeciw 9-ciu głosów odrzucony.
Strzelanie o króla w roku 1843 odbyło się jak zwykle. Przy schodach u dołu dla
niewpuszczenia osób bez biletu, ustawiono kontrolującego. Żony i córki strzelców
musiały się odznaczyć przez noszenie wstążki na piersiach z napisem: ,,Bractwo
Strzeleckie w Tarnowskich Górach”. Strój pań i panienek słynął pięknością.
Podpadła przedewszystkiem jedna pani, ubrana biało z żółtą obsadzką i żółtemi
różami we włosach, przedstawiając barwę strzelców.
W roku 1854 oznajmił urząd policyjny Bractwu Strzeleckiemu co następuje:
Przy strzelaniu Bractwa w ostatnim czasie wykazało się, że kule odbijają się od
żelaznej płyty tarczowej w małych kawałkach 20 do 30 kroków na bok. Ponieważ po
prawej stronie tarczy znajduje się droga publiczna, nie zezwalamy w interesie
publicznego bezpieczeństwa na strzelanie w przyszłości do tarczy tej i żądamy
postawienia muru, celem zabezpieczenia drogi od odbijających się kul.
Szanowny Zarząd wzywa się przeto do rychłego zaradzenia temu przez wał z ziemi
po wskazanej stronie lub też przez umieszczenie przy każdorazowem strzelaniu
bezpośrednio przy płycie przenośnej pochyłej ściany drewnianej. Również
koniecznem jest powiększenie wzdłuż muru po lewej stronie, celem uniknięcia
nieszczęśliwych wypadków.
Magistrat. podp. Malchow. Zarządzeniu temu Bractwo zadość uczyniło przez
usunięcie wyżej wspomnianych niedomagań. W roku tym 1854 wstąpił jako członek do
Bractwa hrabia Guido Henckel von Donnersmarck. Ponieważ Bractwo nie posiadało
praw korporacyjnych, komisja sądowa zwróciła mu uwagę, że do czynności prawnych,
jak do nabywania i sprzedaży nieruchomości itp. nie jest uprawnione. Z tego
powodu zwróciło się Bractwo do Magistratu z prośbą o postaranie się w Rządzie o
prawo to, wywodząc, że Bractwo zaciągnęło już długi, które wykreślone zostały
bez podnoszenia jakiegokolwiek zarzutu przez władze sądowe. Na to Magistrat
wezwał Bractwo do przedłożenia sprawozdania co do stosunków majątkowych itp.
Zarząd Bractwa przesłał Magistratowi spis członków i majątku. Posiadłość Bractwa
składa się: z masywnej dwupiętrowej strzelnicy w wartości 6000 tal., z realności
w wartości 500 tal., z masywnej kręgielni i parku w wartości 1000 tal.,
obciążonych tylko kwotą 850 tal.
Wobec powyższego żywotność Bractwa nie budziła żadnej wątpliwości. Magistrat
wniósł o przyznanie Bractwu praw korporacyjnych, przedłożył Rządowi wykaz
posiadłości i członków, wywodząc, że pod względem żywotności Bractwa nie
zachodzą żadne wątpliwości, że Bractwo przy każdej okazji, gdzie dobro miasta
tego wymagało, stale wierne i lojalne przysposobienie okazało, w czasie wojny
lub panującej zarazy swe lokale w strzelnicy na urządzenie szpitali władzom
stawiło do dyspozycji i że w roku 1848 przez energiczne wkroczenie istotnie do
utrzymania autorytetu władz się przyczyniło, wobec czego na uwzględnienie swego
wniosku pod każdym względem zasługuje. Na to Rząd odpowiedział, że celem nadania
Bractwu praw korporacyjnych, koniecznem jest zmiana statutu. Zmiana statutu
nastąpiła.
W roku 1855 zdobył godność króla rewizor Urzędu Górniczego Remisch w Katowicach,
który podarował Bractwu piękny sztandar.
Ciąg dalszy w następnym numerze
|