|
Zatrucie księży
Przodkowie nasi kierowali się według pięknej, chrześcijańskiej zasady, módl
się i pracuj. Jak byli pracowici i pilni, tak też pobożni, a modlitwa i praca
stanowiły dla nich ten jeden jedyny życiodajny zdrój, z którego czerpali oni
otuchę do trudnej mozolnej pracy w górnictwie. Aczkolwiek podzieleni byli na dwa
obozy religijne, a i po tej i owej stronie panowały jeszcze waśnie, to jednak
nikogo nie można posądzić o podłe pobudki, gdyż każdy według swego najlepszego
zdania chciał służyć Panu Bogu.
|
|
Po śmierci księdza Maciejczyka w r. 1661 przejął tutejszą parafię ks. Jan Ignacy
Klaybor, polecony przez śląską komorę, który z powodu napaści na niego ze strony
protestantów musiał opuścić korzystną posadę w Pruśnicach w powiecie Milicz,
diecezji wrocławskiej. Pragnął on przyjść między swoich, bo był synem tutejszego
rektora (miał jeszcze dwóch braci, będących również księżami, Aleksandra i
Franciszka, którzy później tarnogórską parafję prowadzili), lecz protestanci
czynili różne zabiegi, aby uniemożliwić jego wprowadzenie.
W dzień jego inwestytury, spożywszy podczas uczty nieco potraw i wypiwszy tylko
nieco wina na cześć zaproszonych gości, między którymi także dwóch protestantów
się znajdowało, ciężko zachorował nagle przy stole, w następstwie czego w 10 dni
później zmarł. Ogólnie twierdzono, że źli i nieprzychylni ludzie go zatruli.
Pogrzebano go w kościele parafialnym przed głównym ołtarzem w ostatnich dniach
lipca 1662 roku.
Na jego miejsce przybył w sierpniu 1662 r. ksiądz Marcin Guttman, który wobec
protestantów łagodnie i familiarnie postępował, przez co nie zdobył sobie
szacunku u katolików, raczej odtrącił ich od siebie, zaś między protestantami
zdobył sobie wielką przyjaźń, która atoli zmieniła się w ogólną nienawiść, kiedy
celem nawracania ich powołał do Tarn. Gór w r. 1664 jezuitę ks. Abrahamowicza.
Nie bez podejrzenia o otrucie, w kwiecie wieku zmarł wskutek nagłej, ciężkiej
choroby pod koniec maja 1665 r. Jeszcze dnia 17 maja spełniał wszystkie
duszpasterskie obowiązki i był wogóle zdrowym i silnym człowiekiem. Po śmierci
opuchnął na całem ciele, tak że w twarzy jego zaledwie człowieka można było
rozpoznać. Zaopatrzony na śmierć, zmarł z prawdziwą skruchą w sercu. Pogrzebano
go przed wielkim ołtarzem.
Do dnia 24 czerwca 1665 administrował w kościele jezuita Piotr Abramowicz, a
następnie objął probostwo ksiądz Aleksander Klaybor. O nim późniejszy ks.
Franciszek Klaybor pisze: Był on dzielnym i prawdziwie uczonym człowiekiem,
dekorowanym najwyższemi godnościami wszystkich wolnych sztuk (był doktorem św.
teologji) i u wszystkich wysokich panów chętnie widzianym dla swojej uprzejmości
i zdolności w wykonywaniu wielkich zadań. Osobliwie lubianym był od księcia
Lotaryńskiego, kandydata na koronę polską, przebywającego wówczas pewien czas w
Tarn. Górach. Równocześnie był proboszczem w Chruszczobrodzie i położył wielkie
zasługi w wykorzenianiu protestantyzmu.
Jan Nowak
Kronika Miasta i Powiatu Tarnowskie Góry.
|