|
Jest to zbiór jego recenzji, publikacji oraz wybór listów, głównie poświęconych
stosunkom polsko-niemieckim oraz Śląskowi. W jednym z listów pisze Autor o 11
numerze „Montesa”. Cytujemy: „ Z wszystkich tekstów najbardziej mnie wzruszył
list: „Wysiedlenia w Lasowicach”. Domyślam się, że chodzi tu o rodzinę Mrozków z
ulicy Bronisławy, sąsiadującej z ulicą Rymera (Plebiscytową), przy której
mieszkaliśmy u rodziców mej matki (Bytomscy). Jako dziecko często u Mrozków
bywałem. Posyłano mnie do nich po mleko i maślankę. Po ostatnie – częściej.
Lubiłem tam biec, bo byli to bardzo mili ludzie. I do tego można było u nich
popatrzeć z bliska na zwierzęta. U nich też po raz pierwszy widziałem, jak
ubiera się konie i zaprzęga do wozu.
O lasowickim obozie, w którym rodzinę Mrozków trzymano, tez słyszałem wiele od
mych ciotek: Marii Bytomskiej, Cecylii Bytomskiej i Marii Trybus. Wszystkie trzy
zostały w nim osadzone wraz z dziećmi. Dwie z nich mieszkają w Ameryce – a jedna
w Niemczech. Ciekawe w tym wszystkim jest, iż moi dziadkowie – Bytomscy – byli
uchodźcami z Gliwic, którzy przeprowadzili się z całą rodziną po podziale
Śląska, z Gliwic do Lasowic. Czyli „wybrali Polskę”. A po II wojnie światowej,
ich córka wraz z dziećmi i synowe z potomkami, wylądowali w polskim obozie,
zmuszeni do emigracji poza kraj. Typowo śląski los.
A propos tego lasowickiego obozu, to krótko po jego rozwiązaniu zaczęła w
Lasowicach krążyć „wiadomość”, że komendant tego obozu, niejaki Michenko, został
za nadużycia finansowe skazany na śmierć. Nie wiem, czy była to prawda, czy też
tylko puszczono w obieg taką plotkę, aby pokrzywdzonych trochę „udobruchać”. Że
niby sprawiedliwości stało się zadość.”
Jah
|