|
W wielowiejskim archiwum parafialnym można znaleźć zapis, iż w 1680r. pasterzem
na Kozim był Wawrzyniec, który miał żonę Zofię.
Do dzisiaj stoi tam kapliczka bez oficjalnego patrona (w przeszłości ponoć była
poświęcona św. Florianowi, patronowi braci hutniczej). Wg przekazu ustnego,
kaplicę postawiono ponieważ kozły nocami toczyły krwawe boje. Hałas poprzez
szczęk kozich rogów był tak wielki, że nocami nie można było spać. Tymi kozłami
byli zmarli kuźnicy, którzy po śmierci rozliczali swoje pretensje wobec siebie
za życia. Po postawieniu kapliczki duchy znikły. W księgach metrykalnych
widnieje zapis z 16.1.1736r. iż „Joannes Sczepanik jest z Koziego”. Natomiast
ks.Hoscheck w 1795r. zanotował „ Kozie, posiadłość -wiejska -wolnego kmiecia
między Kotami a Tworogiem „. Zamieszkiwał tam w tym czasie Anton Macioszek z
żoną Marią z d.Cieslik.
Do dzisiaj pozostał ślad po „Kościelnej Drodze” wyakcentowanej przez dęby,
prowadzącej do kościoła w Kotach. Niewykluczone, iż kaplica stała kiedyś przy
drodze. Dzisiaj stoi za zabudowaniami, mogła tam też w przeszłości prowadzić
droga. Obecna kapliczka jest już którąś z kolei. Została wybudowana z cegieł
jakie pozostały z budowy domu w latach przedwojennych. Do dzisiaj przy orce
można napotkać spieki hutnicze, których najwięcej jest w Kotach, przy kopaniu
jakiegokolwiek rowu.
W latach 1936-45 Kozie nazywano Geisswiese (Pastwisko Kozic). Kozie ma też
swojego bohatera. Podczas II wojny światowej, pewien młodzieniec został powołany
do Luftwaffe. Kiedy Hitler 20.05.1941r. rzucił na Kretę wielki desant, ów
młodzieniec był w wojsku trębaczem. To właśnie jemu przypadł obowiązek
odtrąbienia sygnału „ do boju”. Po wojnie miał od kolegów i znajomych przydomek
„Trompeter von Kreta”. Zginęło wówczas 4465 niemieckich żołnierzy, którzy
zostali pochowani na cmentarzu koło Maleme.
Fryderyk Zgodzaj
|