|
Po opuszczeniu Będzina przez Prusaków, kompanie przeszły do będzińskich koszar.
Padła myśl reaktywowania 11. pułku piechoty, którego tradycje sięgały 1775r. i
Księstwa Warszawskiego. Do formującej się jednostki zaczęli napływać ochotnicy i
żołnierze z armii zaborców.

3 kompania C.K.M. 1936r.
Utworzono dwa bataliony, po 4 kompanie strzeleckie, kompanię ckm i pluton konny. Dnia 27.01.1918 roku wyszedł pierwszy pułkowy rozkaz dzienny, podpisany przez ppłka Witolda Rylskiego. Trwało dalsze uzupełnianie pododdziałów i szkolenie na polską komendę. Od maja pułk, w składzie 7 Dywizji Piechoty, ochraniał granicę z Niemcami, od Koziegłów do Modrzejowa włącznie. Od października z Czechami, zamykając pasy demarkacyjne: frysztacki, cieszyński,
jabłonkowski. Tutaj po raz pierwszy, na granicy czeskiej, spotkali się przyszli tarnogórscy piechocińcy i ułani. W dniu 28.02.1920r. żołnierze 11. pułku znaleźli się w Równem, na froncie wołyńskim, wojny polsko- bolszewickiej, w której także uczestniczyli wspomniani ułani. W rejonie Staryk i Czernicy 11. pułk przeszedł chrzest bojowy.

Orkiestra pułkowa podczas musztry na placu apelowym Do czerwca uczestniczył w zgrupowaniu gen. Rydza-Śmigłego, w ofensywie kijowskiej. Rano 11.06. zaczęli odwrót. Jak się wyraził gen. Pogorzelski „za siedem rzek”. Odwrót ciężki, z nieprzyjacielem za i przed sobą. O świcie 5.08. żołnierze przybyli nad Bug. Pospiesznie organizowali obronę w rejonie Dorohuska. Padł rozkaz: „Ani kroku w tył”. Był to najbardziej krwawy dzień żołnierzy uczestniczących w tej wojnie, ale Sowieci zostali zatrzymani. Bitwa ta stała się świętem pułku, obchodzonym, 6.08.
Utrzymanie Bugu pozwoliło Rydzowi-Śmigłemu wykonać przeciwuderzenie z rejonu Wieprza. Wyjść na tyły wojsk bolszewickich, związanych walką pod Warszawą. Natomiast naczelnemu wodzowi, Piłsudskiemu, 16.08. rozpocząć wielką kontrofensywę. Wiadomość o rozejmie i wstępnym pokoju zastała oddział 17.11.1920r. w Sarnach. Z wojny pułk ponownie powrócił do Będzina. Krótki pobyt wykorzystano na uzupełnienie ludzi i broni.

1 kompania C.K.M. szkoły podoficerskiej 1934r. Po III powstaniu śląskim ustalono granice z Niemcami. Regimenty pruskie opuszczały koszary byłego zaboru. Rano 26.06.1922r. od strony Piekar Śląskich 11. pułk i gen. Szeptycki przybyli do Tarnowskich Gór. Witały ich władze i ludność miasta. Integrację z mieszkańcami, żołnierze rozpoczęli od wspólnej mszy przed ratuszem. Po jej zakończeniu zajęli koszary przy dzisiejszej ul.Kościuszki. W południe przybył 3. pułk ułanów, noszący imię „Dzieci Warszawy”, krótko przed wojną przemianowany na „Ułanów
Śląskich”. Zajął koszary przy ul. Opolskiej. Pułki rozpoczęły służbę, nie zawsze spokojną w pasie przygranicznym. Szczególnie aktywnie w nurt działań narodowych i kulturalnych włączył się pułk piechoty. Między innymi za tę więź z mieszkańcami w miejscach stacjonowania piechocińców wyróżniono w styczniu 1919r. sztandarem, podarowanym przez mieszkanki Dąbrowy Górniczej, a w grudniu 1922r. sztandarem ufundowanym przez zagłębiowskich przemysłowców. Mieszkańcy Będzina wystawili pomnik na placu 3 Maja
(zburzony przez Niemców w 1939r.). Tarnogórzanie, w kościele Św. Anny, poświęcili im tablicę pamiątkową. Natomiast starsi mieszkańcy do dziś z dumą i rozrzewnieniem wspominają występy orkiestr i defilady „naszych wojaków”.
W dniu 27.08.1939r. pułk ułanów opuścił koszary udając się do wyznaczonego rejonu obrony. Dzień 1 września zastał go pod Woźnikami, a pułk piechoty na stanowiskach, jako część osłony północnego skrzydła Grupy Operacyjnej „Śląsk”. W składzie zgrupowania „Tarnowskie Góry”, którego dowódcą, oprócz 11. pułku, był płk Henryk Gorgoń. Siły te, jako zadanie główne otrzymały rozkaz zorganizowania obrony węzła kolejowego i miasta, w oparciu o punkty oporu, w rejonach infrastruktury zabezpieczenia ruchu i
dzielnic miejskich. Jako zadanie pomocnicze: objąć służbą patrolową drogi i miejscowości w pasie przygranicznym. Gwałtowny napór niemieckich jednostek zmotoryzowanych i pancernych, przegrana bitwa pod Woźnikami i groźba okrążenia, zmusiły płka Gorgonia do wycofania się na kolejne rubieże obronne w rejonach Krakowa i Lublina, w ramach I i II pasa obrony. Pododdziały prowadząc działania obronne, opóźniające natarcie nieprzyjaciela przemieszczały się po trasie: Ząbkowice Będzińskie, Szczakowa, Góry
Luszowskie.
W Chrzanowie i Trzebini napotkały niemiecką 5 dywizję pancerną. Po ciężkich walkach i marszu w rozproszeniu, część oddziałów dotarła do Krakowa. Niestety, armia „Kraków” opuszczała pozycje obronne. Z nią zgrupowanie ruszyło dalej na wschód. Dnia 8.09. pod Kociną zorganizowano rubież obronną. Pułk w tym dniu poniósł największe straty. W nocy z 8 na 9 września pod Korczynem przekroczył Wisłę. Przez Połaniec przeszedł za San, organizując w rejonie Huty Dereszowskiej przeprawę. Pułkownik
Gorgoń będąc w stałym kontakcie z wrogiem, chciał dostać się pod Lublin, na kolejną rubież obronną wojsk polskich. Żołnierze w czasie przemarszu stoczyli krwawe boje w rejonach:
Ksany, Banachy, Biłgoraj, Wólka Tanewska. W dniach 18 - 20 pod Tomaszowem Lubelskim, tak jak wszystkie pododdziały i oddziały armii „Kraków” i „Łódź”, pułk usiłował się przebić przez pierścień niemieckiego okrążenia, tu spotkał po raz ostatni ułanów. Bój był najbardziej krwawym z bitew tamtego września. Zabrakło amunicji, głównie artyleryjskiej, stany osobowe od 1.09. zmniejszyły się do 50, a nawet 30%.
Odebrano wiadomość, że rząd i naczelne dowództwo opuściło Polskę, a Sowieci zajęli wschodnie tereny kraju. Trzeci pas obrony nie będzie tworzony. W tej sytuacji, dowódca armii „Łódź”, gen. Piskor podpisał 20.09. kapitulację. Żołnierze z ciężkim sercem szli do niemieckiej niewoli. Część uszła w okoliczne lasy, niektórzy trafili w bolszewickie ręce, inni walczyli w partyzantce, lub za granicami Ojczyzny. Byli też tacy, co rozrachunek z najeźdźcą, zakończyli na ziemi niemieckiej i ruinach Berlina.
Żołnierze, z tułaczki wojennej, powracali do Polski, jednakże 11 pułku piechoty w Tarnowskich Górach nie było. W jakże odmiennych granicach państwa przyszło im żyć.
Skład zgrupowania „Tarnowskie Góry”
-
11 pułk piechoty, (dowódca płk dypl. Henryk Gorgoń.
-
Dowództwo dyspozycyjne 203 pułku piechoty z oddziałami pułkowymi, dowódca ppłk Albin Rogalski.
-
6 samodzielna kompania, faktycznie czterokompanijny batalion ckm, dowódca mjr Józef Ćwiąkalski.
-
Batalion Obrony Narodowej „Tarnowskie Góry”, dowódca mjr Franciszek Książek.
-
1 dywizjon 23 pułku artylerii lekkiej, dowódca mjr Marian Mazaraki.
-
Kompania zwiadowcza, dowódca por Franciszek Duda.
-
Na czas obrony rubieży pod Kociną, podporządkowano płk Gorgoniowi batalion forteczny „Mikołów”. Jednak wieczorem 8.09.dowództwo armii „Kraków” nakazało batalionowi forsować Wisłę. Odsłonięto lewe skrzydło zgrupowania, w które wcisnął się nieprzyjaciel. Dlatego tak duże straty w pułku, utrudnienia w przemarszu na przeprawę i w samej przeprawie pod Korczynem. Nie wszystkie działania dowództwa armii „Kraków” są także zrozumiałe pod Tomaszowem Lubelskim.
W ramach I armii Wojska Polskiego powstałej w ZSRR, reaktywowano 11. pułk piechoty. W latach pięćdziesiątych zmieniono tradycyjną numerację pułkową.
W wojnie o niepodległość do 1922r. poległo lub zmarło z ran 11 oficerów oraz 116 podoficerów i strzelców.
Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari przyznano 26, a Krzyż Walecznych 70 żołnierzom.
Po zakończeniu kampanii wrześniowej
na obczyźnie znaleźli się:
-
mjr Józef Ćwiąkalski
-
mjr Stanisław Karolus
-
kpt. Czesław Śleziak
-
kpt. Jan Oziębłowski
-
por. Roman Drozdowski
Bardzo ciekawe przeżycia na obczyźnie miał kpt. Antoni Gibliński. Brał udział w kampanii francuskiej, walczył w Alpach w partyzantce, a wojnę zakończył w armii brytyjskiej.
Ustalono nazwiska lub miejsca 167 żołnierzy poległych w kampanii wrześniowej i 11 poległych albo zamordowanych w Oświęcimiu i Oranienburgu.
Za udział w wojnie obronnej 1939r. do odznaczeń zawnioskowano: płka Henryka Gorgonia - Złoty Krzyż Orderu Virtuti Mlilitari,52 żołnierzy - Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari, 21 żołnierzy - Kawalerski Krzyż Odrodzenia Polski.
11 pułk znalazł swoje miejsce nie tylko w historii, ale i w literaturze. Oto jedna strofa wiersza „Pułk piechoty” autorstwa Pani Anieli Drewnowskiej.
Szary kłąb dymów pełznie przez okopy.
Leniwie, sennie , ociężale... Ginie,
Jakby się rozsłał piechurom pod stopy.
Czasami tylko wiatr lekko go zniesie
I w dal odnosi, i rzuca na trawy,
Jak kłąb sczerniałej, lipcowej trawy. Stanisław Obcowski W opracowaniu wykorzystano
m.in. materiały archiwalne Towarzystwa
Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.
Fot.: ze zbiorów SMZT
|