Zamki i pałace

O nich zapomnieć nie można Herbarz tarnogórski

Montes Nr 12

N U M E R  1 3   -   9   K W I E T N I A   2 0 0 4 r.

 Montes Nr 14

 

100 lat temu
Teofil Królik
Henckel kuzyn Bourbonów i Habsburgów
Szkolni inspektorzy cz.IV
Pierwszy kronikarz miasta
Od ognia i wody
Stary zamek w Tworogu
Nieuczciwi szynkarze
Leśnie opowieści czyli myśliwi, kłusownicy i przemytnicy
Kolejarze tarnogórskiej kulturze cz.V
Poszperajmy w Adresbuchu
Tarnogórski ślad Ballestremów
Dzieje Bractwa Strzeleckiego w Tarnowskich Górach
Wincenty z Kielczy
Fryderyk Ludwik zu Hohenlohe
Śląsk w europejskiej wspólnocie cz. II
Miedary... od miodu
Rys historyczny wodociągów cz.XII
Towarzystwo Muzyczne im. Adama Mickiewicza
Edukacja regionalna
Rozmyślania o Górnym Śląsku
Tauern – syn Donnersmarcka
Historia Parafii Św Jana Chrzciciela i św Kamila
Wznieśmy pomnik Książąt Założycieli
Nasz Dom                        na Ratuszowej 7
 

 

Wznieśmy pomnik
Książąt Założycieli

Niedawno powstał Społeczny Komitet Budowy Pomnika Książąt Założycieli Miasta Tarnowskie Góry. Inicjatywa jego powołania zrodziła się w gronie członków „Przymierza Śląskiego”, rychło jednak zyskała poparcie innych organizacji społecznych i komisji Rady Miejskiej. Pozytywnie zareagowali na ten pomysł słynni tarnogórzanie, do których zwrócono się ze stosownymi pismami, i włodarze miasta i powiatu. Z entuzjazmem na łamach „Dziennika Zachodniego” pisał o tym profesor Jan Drabina.

Właściwie można by na tej informacji poprzestać i życzyć stowarzyszeniu wszystkiego dobrego i udanej realizacji swych planów. Wszak każdy pomnik z prawdziwego zdarzenia jest dla miasta ozdobą i główną atrakcją turystyczną.
 

 


Posąg księcia Jerzego z nieistniejącego kościoła ewangelickiego w Głubczycach (wg „Historia Tarnowskich Gór”, 2000)

Pojawiają się jednak na łamach prasy oświadczenia poddające w wątpliwość celowość budowy pomnika książąt Jana II Dobrego i Jerzego von Ansbach. Z obiekcjami tego typu musi się liczyć każdy komitet założycielski. Nie powstał jeszcze żaden pomnik, którego budowa nie wywołałaby czyichś protestów. Chcielibyśmy jednak, by w przypadku tarnogórskiego pomnika, inicjatywa jego wzniesienia spotkała się z powszechną akceptacją. W tym celu zamierzamy szerzej przedstawić motywy, jakimi kierowali się pomysłodawcy i założyciele komitetu budowy pomnika.
 


Posąg gwarka na frontonie ratusza, gdzie uprzednio stał pomnik księcia Jerzego
 

Pomnik księcia Jana przed budynkiem rektoratu Uniwersytetu Opolskiego w Opolu


Wcześniej jednak zwróćmy uwagę na zarzuty, jakie padają w odniesieniu do omawianego projektu. W pierwszym rzędzie dotyczą one finansów. Wiadomo, za darmo nikt pomnika nie wzniesie, sytuacja gospodarcza jest kiepska, nie czas na wznoszenie pomników, są pilniejsze potrzeby. Ponieważ tego typu argumenty łatwo trafiają do przekonania, musimy na nie odpowiedzieć: nie zamierzamy wybudować pomnika zabierając komuś cokolwiek, na tego typu projekty (o tak wyrazistej proeuropejskiej i integracyjnej wymowie), są przeznaczone w Unii Europejskiej konkretne fundusze i dotacje, z których zamierzamy skorzystać. Liczymy także na pomoc finansową sponsorów, których taka właśnie - a nie inna, forma uatrakcyjnienia miasta – zainteresuje. Nie istnieje więc zagrożenie, że pieniądze gromadzone na koncie komitetu budowy pomnika odpłyną, lub nie zdołają zasilić kont innych organizacji lub funduszy celowych. Drugi z zarzutów dotyka kwestii ideologicznych, czy też ideowych: dlaczego właśnie te postacie, a nie inne, czy koniecznie obok Piasta musi stać jakiś Prusak?
 

 Ponieważ sprawa ta jest sprawą zasadniczą (w końcu forma i wymowa pomnika powinna się spotkać z akceptacją większości mieszkańców miasta), pozwalamy sobie przedstawić powody, dla których kilkudziesięcioosobowa grupa założycieli podjęła żmudną, ryzykowną (przedsięwzięcie może po prostu się nie udać) i pracochłonną, całkowicie społeczną działalność.

 


Krzyż na tarnogórskim rynku, upamiętniający książąt założycieli Jana i Jerzego


Dlaczego Piast i Hohenzollern?

Jeśli już pomnik ma być klasycznym (postać lub grupa postaci), a nie symbolicznym - w postaci rzeźby lub postumentu przedstawiającego jakąś ideę, czy z wmurowaną tablicą pamiątkową, powinien przedstawiać osobę najbardziej utożsamianą z miastem, najbardziej dla tego miasta zasłużoną. Mamy więc na całym świecie pomniki poetów, pisarzy, wybitnych naukowców, a także założycieli – mitycznych, jak Romulus i Remus w Rzymie, warszawska Syrenka, czy rzeczywistych (Zygmunt III Waza dzięki któremu Warszawa została stolicą Polski). W wielu miastach honoruje się pamięć władców, którzy te miasta doprowadzili do rozkwitu, jak chociażby Karol IV w Pradze. Stosując tę podstawową zasadę, nie mamy w Tarnowskich Górach specjalnych kłopotów z wyborem.

Od zarania istnienia miasta, czyli od odkrycia złóż srebra oraz napływu poszukiwaczy i osadników, terenami tymi rządził książę opolski Jan II Dobry z dynastii Piastów. Był on związany układami sukcesyjnymi z księciem karniowskim Jerzym von Ansbach z dynastii Hohenzollernów, który miał istotny wpływ na podejmowanie decyzji, m.in. gospodarczych. To on zakładał, że odkryte obok Tarnowic złoża kruszcu, mogą być bardzo bogate (bytomskie były już na wyczerpaniu). Obaj więc razem inwestowali w górnictwo oraz wydawali fundamentalne dla jego rozwoju (nie tylko na śląskich ziemiach) dokumenty. Pierwszym był dokument z 1526 r. gwarantujący wolność górniczą na terenach przez nich zarządzanych, czyli opolsko-raciborskich, głogowskich, bytomskich, karniowskich, bogumińskich oraz lubuskich. Dokument ten zachęcił do osiedlania się górników na terenach między Tarnowicami, Lasowicami i Sowicami. Dwa lata później, 16 i 18 listopada 1528 r. wydali ordynację górniczą regulującą w sposób szczegółowy górnictwo górnośląskie i tarnogórskie – słynny „Ordunek Gorny”. Powstał w 1529 r. w Tarnowskich Górach urząd górniczy; z własną pieczęcią i herbem. Najistotniejszą sprawą jednak dla losów Ziemi Tarnogórskiej i całego Górnego Śląska była zawarta jeszcze w 1511 r. umowa o dziedziczeniu. Na jej podstawie, po bezpotomnej śmierci jednego z nich, wszelkie dobra przechodziły na własność drugiego. W 1532 r. umarł bezpotomnie Jan II Dobry, władający bez mała prawie całym Górnym Śląskiem. Jego dziedzicem został Jerzy von Ansbach. Rządzi sprawiedliwie, mądrze i dobrze. Wszelkie dokumenty wydaje w dwóch językach: polskim i niemieckim, kierując się zasadami tolerancji, pięknie wyłożonymi w „Ordunku Gornym”: „Poniewasz na naszych gorach niemieczki, czeski y polski lud gwarcy y robotnicy są, narządzuiemy, aby bormistrz był takowy, co by oboietną mowę dobrze umiał, do którego bormistrza maią 4 radni panowie niemieczcy, co też obie mowy umieli, a ieszcze zas 4 polacy albo czescy, co by też niemieczkie umieli, przydatne być maią.” Buduje pierwszy w tej części Europy szpital górniczy (1534 r.), wystawia „skrzynię bracką”, do której gwarkowie wrzucali po dwa halerze, mające wspomóc najbiedniejszych. Miasto rozwijało się w tempie zawrotnym, jak na owe czasy. W parę lat po jego założeniu było w nim 246 domów, a liczba mieszkańców dochodziła do 2000. Rozmiarami Tarnowskie Góry przewyższały wówczas takie miasta jak Bytom, Gliwice, czy Koźle, ustępując jedynie Opolu i Raciborzowi. Hohenzollern darzył miasto szczególnym uczuciem. Ponieważ założenie miasta było jego inicjatywą (w tarnogórskich księgach rachunkowych nazywany był założycielem miasta) używał tytułu „księcia Tarnowskich Gór” – „Jerzy z łaski Boga margrabia Brandenburgii (...) w Śląsku książę Tarnowskich Gór i Raciborza”. Doceniając już wtedy znaczenie szybkiej wymiany informacji oraz transakcji finansowych, stworzył w założonym przez siebie grodzie namiastkę dzisiejszej poczty i rozbudowaną służbę kurierską. Posłańcy krążyli między Brandenburgią, Wrocławiem, Krakowem (margrabia Jerzy stale korespondował z wujami - Jagiellonami), Opolem i Karniowem, z którego najczęściej zarządzał. Tarnowskie Góry były siedzibą tej ówczesnej firmy spedycyjnej i w ilości zatrudnionych kurierów i wysyłanych przesyłek równać się z nimi mógł tylko Wrocław i Kraków.

Przyjrzyjmy się jeszcze samym postaciom Książąt.

Jan II Opolski

Urodził się ok. 1460 r. Jako książę i pan Opola pojawia się w dokumentach w 1476 r. W początkach panowania rządził razem z bratem Mikołajem II. Kroniki i zapiski przedstawiają go jako człowieka łagodnego i pokojowego usposobienia. Stąd też jego późniejszy przydomek Dobry. Celem jego polityki stało się powiększanie terytorium księstwa. Czynił to nie tylko zakupując ziemie (m.in. część okręgu bytomskiego z świerklanieckim zamkiem), lecz także stosując odpowiednią politykę dynastyczną. Siostry Jana otrzymywały zgodę na zamążpójście wtedy, gdy wiązało to się z korzyściami terytorialnymi. Po przyłączeniu okręgu Koźla, i w 1521 r. ziemi raciborskiej, stał się władcą najważniejszego księstwa na Śląsku, tak pod względem obszaru, jak i siły, bogactwa i znaczenia. Wykorzystując długi okres pokoju (brak znaczniejszych wydatków), posiadając znaczne kapitały, pożyczał znaczne sumy na procent, zajmował się handlem. Księstwo bogaciło się, a o skarbcu Jana krążyły legendy. Zadbał także o normalizację stosunków administracyjno-prawnych. O ustawach górniczych już wspomnieliśmy. W 1531 r. powstał przywilej, który można nazwać konstytucją księstwa opolsko-raciborskiego. Jan Opolski zmarł nie pozostawiając potomka w 1532 r. i został pochowany w stroju rycerskim z insygniami władcy (z królewskim diademem) w Kościele św. Krzyża w Opolu. Wraz z nim wygasła linia Piastów opolskich, wywodząca się od Mieszka Plątonogiego. Z pewnością był to jeden z najznakomitszych władców jeśli nie Śląska, to z pewnością Górnego Śląska. O jego wielkości świadczyły jednak nie męstwo na polu bitew, czy liczba podbojów, lecz systematyczne działania nad zapewnieniem swemu księstwu należnego znaczenia, dobrobytu i spokoju. Współcześnie mieszkańcy stolicy Górnego Śląska docenili swego księcia i postawili mu pomnik przed rektoratem Uniwersytetu Opolksiego.

Jerzy von Ansbach

Pochodził z rodu, którego początki sięgają XI wieku. Zamek Zollern – gniazdo rodu, leży na terenie dzisiejszego landu Badenia-Wirtembergia niedaleko Sigmaringen. Hohenzollernowie już w XII wieku otrzymali tytuł hrabiów, niedługo potem przejęli w dziedziczenie stanowisko burgrabiego Norymbergi. W 1363 r. zostali wyniesieni do stanu książąt Rzeszy. W 1415 r. otrzymali władzę w marchii brandenburskiej, a dwa lata później uprawnienia elektorskie tj. możliwość uczestniczenia w wyborze cesarza. Niewiele brakowało, a przedstawiciel tego rodu zostałby... królem Polski! Fryderyk I w 1421 r. podpisał w Krakowie z Władysławem Jagiełłą sojusz przeciwko Krzyżakom. Elektorski syn został zaręczony z królewną Jadwigą, dziedziczką polskiego tronu. W układzie gwarantowano, że nawet gdyby przed zawarciem ślubu Jagiełło zmarł, Fryderyk miał zostać królem Polski. Pierwszeństwo mieli ewentualni synowie króla. Na to jednak już nie liczono, król był już w bardzo sędziwym wieku. W następnym roku młody Fryderyk przyjechał do Krakowa i zaczął się uczyć języka polskiego. W 1424 r. sytuacja sukcesji polskiej się oddaliła. Jagiełło (w wieku ok. 74 lat!) doczekał się syna – przyszłego Władysława Warneńczyka. Sojusz z Brandenburgami jednak przetrwał. Po śmierci Warneńczyka, w okresie bezkrólewia kardynał Zbigniew Oleśnicki zaproponował kandydaturę Fryderyka II do tronu polskiego. Ostatecznie królem został Kazimierz IV Jagiellończyk. Żona tego króla – Elżbieta Rakuszanka, zwana jest matką królów. Można ją także nazwać matką księżniczek Europy. Jedna z jej córek, Zofia została wydana za Fryderyka Starszego, margrabiego Ansbach i Bayreuth, założyciela młodszej linii Hohenzollernów. Synami tej pary byli m.in. Jerzy i Albrecht. W 1525 r. Jerzy („nasz tarnogórski”) brał udział w rokowaniach między swym młodszym bratem Albrechtem – jeszcze wielkim mistrzem krzyżackim, a wujem Zygmuntem I Starym władcą Polski i Litwy. Pomagał im ich szwagier Fryderyk II legnicki. W Bytomiu czekał Albrecht na finalizację układów. Wiosną tego r. przybył do Krakowa i tam jako książę pruski złożył hołd lenny królowi Polski. Cała czwórka została uwieczniona na słynnym obrazie Jana Matejki „Hołd Pruski”. Są tam w kolejności od prawej: Zygmunt Stary (siedzi na tronie), Albrecht Hohenzollern (klęczy przed królem), książę Fryderyk II legnicki (podtrzymuje sztandar lennika) i margrabia Jerzy (ma podniesioną prawą rękę z kapeluszem). W 1624 r. zwycięscy Habsburgowie wygnali Hohenzollernów (opowiedzieli się w wojnie za protestantami) i władzę na tych ziemiach przejął ród Donnersmarcków. Sto lat rządów Hohenzollernów na ziemi bytomsko-tarnogórskiej to okres powstawania miast i wsi, wznoszenia trwających do dziś budowli, bogacenia się i utrwalania znaczących praw i przywilejów. Dość powiedzieć, że w 1532 r. na ziemi bytomsko-tarnogórskiej były dwa miasta (Bytom i Tarnowskie Góry) i 8 wsi, a już w 1560 r. było wsi już o 9 więcej. W następnym r. prawa miejskie otrzymało Miasteczko Śląskie. W kolejnym r. Tarnowskie Góry otrzymały nowy herb, zezwolenie na budowę ratusza z browarem, wyszynku piwnego i składu piwnego. Hohenzollernowie stali się w późniejszym okresie królami Prus i cesarzami Niemiec. Obecnie przedstawiciele tego rodu noszą tytuł: króla Prus i cesarza niemieckiego (Jerzy Fryderyk – rocznik 1976), wielkiego księcia Rosji (Jerzy – rocznik 1981), króla Rumunii (Michał I – rocznik 1921).

Napisaliśmy tak wiele o rodzie Hohenzollernów z kilku względów. Przede wszystkim, by uzmysłowić mieszkańcom miasta, jakiej rangi byli przedstawiciele rodu, którzy zbudowali nasz gród, doprowadzili go do rozkwitu, zapewnili mu znaczące miejsce w europejskiej historii, stworzyli podwaliny tradycji, do której tak często sięgamy. Fakt zaś nadania miastu własnego herbu rodowego niezmiernie nobilituje tę miejscowość, jednocześnie podkreślając serdeczny, niejako „ojcowski” stosunek władcy do niego. Niewiele miast na świecie może poszczycić się faktem posiadania takiego herbu, nadanego zwłaszcza przez tak znaczącego władcę. Chcielibyśmy również, poprzez przytoczenie obiektywnych faktów historycznych, podkreślić ścisłe związki Hohenzollernów z Piastami i Jagiellonami, ze Śląskiem i z Polską. Nie brakuje bowiem ludzi, którzy wykształceni na serialu „Czarne chmury” i edukacyjnej propagandzie PRL-u, nazwisko Hohenzollern kojarzą wyłącznie z „prusactwem”, a tytuł margrabiego brandenburskiego kojarzą ze zdradą i zbójectwem.

Pomniki i ulice

W Tarnowskich Górach pierwszym monumentem jaki został postawiony – jeszcze w XIX w. – był marmurowy krzyż upamiętniający właśnie obu książąt założycieli. Inicjatorem i fundatorem był tarnogórski, zasłużony proboszcz ks. Ignacy Wawreczko (jego imieniem nazwano ulicę). Pomnik stał na rynku i został wybudowany w latach 1857-1858. Margrabia Jerzy został dodatkowo uhonorowany przez postawienie mu pomnika w niszy na frontonie zbudowanego pod koniec XIX w. ratusza.

Przed pierwszą wojną światową Jerzy został także upamiętniony w nazwach tarnogórskich ulic. Dawna Georg-Strasse (ulica Jerzego) to dziś ulica Powstańców Śląskich, a Markgrafen-Strasse (ulica Margrabiego) obecnie nosi imię króla Jana III Sobieskiego.

Po zmianie rządów nazwy niemieckie zostały usunięte, podobnie jak i pomniki. Imieniem księcia Jana Dobrego została jednak zaszczycona chyba najważniejsza i najbardziej znana placówka oświatowa w naszym mieście, tj. gimnazjum męskie. Dziś patronem tej szkoły jako Liceum jest Stanisław Staszic. Imieniem księcia Jana nazwana jest obecnie niewielka uliczka na peryferiach centrum, tuż obok dawnych koszarów przy ul. Kościuszki.

Na placu Wolności pierwotnie stał pomnik cesarza Wilhelma I, postawiony tam po zjednoczeniu Niemiec, po 1871 r. W okresie międzywojennym po zniszczeniu tego monumentu (cokół można oglądać na terenach przy Kopalni Zabytkowej) postawiono tam (w nocy z soboty na niedzielę 9 sierpnia 1925 r.) płytę z białego marmuru z napisem: „Nieznanemu Żołnierzowi, poległemu za ojczyznę i wolność” (pisaliśmy o tym w 6 numerze „Montesa...”). W czasach PRL-u postawiono tam pomnik wdzięczności Armii Czerwonej, zdemontowany już w czasach nam współczesnych.

Pomnik Książąt Założycieli na placu Wolności stanąłby naprzeciw szkoły, która jeszcze nie tak dawno szczyciła się imieniem Księcia Jana Opolskiego. Nieopodal istniała przez stulecia najważniejsze dla miasta Brama Krakowska. To przez nią przechodzili zapewne najważniejsi i najsławniejsi goście grodu gwarków.

Pomnik księcia Jana II Dobrego współcześnie można podziwiać przed frontonem Uniwersytetu Opolskiego w Opolu. Miasto Tarnowskie Góry, zawdzięcza księciu więcej aniżeli Opole, dla którego Jan był jednym z wielu, choć ostatnim z piastowskich władców. Miasto gwarków zawdzięcza mu powstanie, a księciu Jerzemu, wystawcy wielu przywilejów wspaniały rozkwit i pierwsze sto lat „Złotego Wieku” swego istnienia.

Jan Hahn
Arkadiusz Kuzio-Podrucki

 

 

Herbarz Tarnogórski

Scholtz von Löwenckron

 

Montes Tarnovicensis

Strona Główna ] Montes Nr 1 ] Montes Nr 2 ] Montes Nr 3 ] Montes Nr 4 ] Montes Wyd.Spec. ] Montes Nr 5 ] Montes Nr 6 ] Montes Nr 7 ] Montes Nr 8 ] Montes Nr 9 ] Montes Nr 10 ] Montes Nr 11 ] Montes Nr 12 ] Montes Nr 13 ] Montes Nr 14 ] Montes Nr 15 ] Montes Nr 16 ] Montes Nr 17 ] Montes Nr 18 ] Montes Nr 19 ] Montes Nr 20 ] Montes Nr 21 ] Montes Nr 22 ] Montes Nr 23 ] Montes Nr 24 ] Montes Nr 25 ] Montes Nr 26 ] Montes Nr 27 ] Montes Nr 28 ] Montes Nr 29 ] Montes Nr 30 ]

Pismo dotyczące historii Tarnowskich Gór, Ziemi Tarnogórskiej i Śląska
Wydawca: Oficyna Monos, 42-600 Tarnowskie Góry, ul. Szpaków 5, tel./fax (032) 384-14-31
e-mail: krzysztof.kudlek@neostrada.pl
Redaktor naczelny: Krzysztof Kudlek

Zapraszamy do współpracy w redagowaniu gazety wszystkich, którym popularyzowanie historii jest szczególnie bliskie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przetwarzanie, kopiowanie i wykorzystywanie tekstów bez zgody wydawcy zabronione
 Copyright © 2004 GM / Projekt i realizacja GM 2004

 

Darmowy licznik odwiedzin

teksty piosenek księgarnia internetowa