|
Leśnie opowieści czyli myśliwi, kłusownicy i przemytnicy
Północna część powiatu tarnogórskiego, a więc gminy Krupski Młyn, Tworóg, Kalety, Miasteczko Śląskie i Świerklaniec stanowią stosunkowo zwarty kompleks leśny. Jeżeli lesistość powiatu dochodzi do 45% to w części północnej, np. w gminie Tworóg lasy zajmują aż 72 % powierzchni. Lasy te stanowią południową część dawnej Puszczy Lublinieckiej.

Sceny z polowania w okolicach Miasteczka
Jeszcze na początku XVIII wieku udział gatunków liściastych w ogólnej powierzchni tych lasów wynosił 60%. Po stu latach spadł do 20%, a sosna zajęła ponad 60% procent. Zmiany te były wynikiem olbrzymiego zapotrzebowania na drewno liściaste dla rozwijającego się przemysłu hutniczego. Dopiero zastosowanie koksu zatrzymało rabunkowy wyrąb drzew liściastych. Zdaniem leśniczego Andrzeja Nowaka z Leśnictwa Miasteczko, obecnie sosna zajmuje 80 % powierzchni lasów nadleśnictwa
Świerklaniec.
Z końcem XIX stulecia stworzono zasady racjonalnej gospodarki leśnej, w celu ograniczenia dewastacji i nadmiernej eksploatacji. Właścicielami tych lasów były dwa najzamożniejsze rody górnośląskie. Obszar leśny w obrębie gmin Świerklaniec, Tarnowskie Góry i Miasteczko stanowił własność księcia Henckel von Donnersmarck ze Świerklańca, zaś lasy dzisiejszej gminy Tworóg, Kalety aż po Koszęcin, Boronów i Woźniki, należały do przedstawicieli rodu Hohenlohe ze Sławięcic i Koszęcina. Lasy te obfitowały
w dziką zwierzynę, toteż odbywały się tu wielkie polowania.

Leśniczy Dębiński karmiący jelenia. Zwierzyniec
w kieruknu Kalet - leśnictwo Radłok (z zbiorów Z.Sapy)
Częstym gościem śląskich magnatów był cesarz Wilhelm II. Wielokrotnie uczestniczył w polowaniach u księcia Hohenlohe w Sławięcicach , u księcia Hochberga w Pszczynie, hrabiego Renarda w Strzelcach czy hrabiego Thiele- Wincklera w Mosznej. Kilkakrotnie gościł także w Świerklańcu. Szczególnie rozpisywano się o cesarskim polowaniu w 1904 r. Cesarz przybył 26 listopada specjalnym pociągiem do Radzionkowa, a następnie udał się do Świerklańca . W dniu następnym odbyło się polowanie w
lasach między Świerklańcem a Miasteczkiem Śląskim. Jeśli wierzyć ówczesnej prasie, cesarz zastrzelił 945 sztuk zwierzyny! Skoro cesarz upodobał sobie polowania w górnośląskich lasach, należało wykazywać troskę o pogłowie zwierzyny. Niestety, wielkim zmartwieniem właścicieli lasów była plaga kłusownictwa. We włościach Donnersmarcków, za zabicie kłusownika leśniczy otrzymywał premię w wysokości 10 marek. W równie bezwzględny sposób rozprawiano się z kłusownikami w dobrach księcia Hohenlohe. Mimo
to, szczególną sławę zyskał sobie kłusownik z Tworoga, Karol Sobczyk zwany Rabsikiem. Znakomity strzelec, doskonale obeznany w terenie , szczęśliwie uchodził kolejnym obławom. Zarząd Dóbr Książęcych w Koszęcinie, wyznaczył nagrodę w wysokości 500 marek za ujęcie Sobczyka. W styczniu 1895r. z powodu silnych mrozów Sobczyk szukał schronienia u znajomego gospodarza w Nowej Wsi, ten jednak skuszony nagrodą zadenuncjował go.

Dokarmianie dzików
Nocą 20 stycznia żandarm Fieber z Tworoga, wraz z kilkoma miejscowymi leśnikami zorganizował obławę. Otoczyli dom, wzywając Sobczyka do poddania się. Ten jednak ani myślał kapitulować. Z okna poddasza padły dwa celne strzały. Na miejscu zginęli żandarm Fieber i leśnik Broll. Pozostali uczestnicy obławy uciekli, a Sobczyk jak zwykle zapadł się pod ziemię. Nie na długo wprawdzie, w marcu zastrzelił donosiciela. Sprawa stała się niesłychanie głośna. Cała prasa w cesarstwie
rozpisywała się o wydarzeniach w Nowej Wsi. Sędzia sądu krajowego w Bytomiu rozesłał list gończy, książe Karl Gottfried zu Hohenlohe Ingelfingen wyznaczył za ujęcie zabójcy niewiarygodną nagrodę - 5 tysięcy marek!
Próba ucieczki do Rosji nie powiodła się. Sobczyka ujęto i wyrokiem sądu w Bytomiu ścięto 8 stycznia 1896r. na dziedzińcu bytomskiego więzienia. Ale na tym nie koniec. Czas jakiś po śmierci Sobczyka , sprawą zajął się kontrwywiad wojskowy. Z raportu sporządzonego na podstawie przesłuchań uczestników wydarzeń w Nowej Wsi wynikało , że strzały oddane przez Sobczyka nastąpiły w bardzo krótkim odstępie czasu. Siła rażenia pocisków była tak duża, że przeszły na wylot ciał ofiar. Pocisków nie
odnaleziono . Wiele zatem wskazywało, że kłusownik strzelał z karabinu wojskowego. W czasie śledztwa Sobczyk nie wydał nikogo, ani też nie wskazał miejsca ukrycia broni. W tym okresie armia niemiecka wyposażona była w doskonałe, powtarzalne karabiny kalibru 7,92 mm, konstrukcji niemieckich inżynierów Wilhelma i Paula Mauserów. Karabiny te cieszyły się znakomitą opinią, nic zatem dziwnego, że zamawiały je różne armie. W 1893 r Hiszpania, zagrożona w swych koloniach ekspansją Stanów Zjednoczonych,
przystąpiła do generalnej modernizacji sił zbrojnych. Broń strzelecką i artylerię zamówiono w Niemczech. Na potrzeby hiszpańskie opracowano nowy, udoskonalony karabin (Mauser wz 1893) z pięcionabojowym magazynkiem. Całej tej transakcji patronował międzynarodowy handlarz bronią i aferzysta Bazyli Zacharow. I jak to zwykle z Zacharowem bywało, nie obeszło się bez skandalu. Pewna część karabinów po prostu nie dotarła do Hiszpanii. Wywiad niemiecki od razu powiązał ten fakt z informacjami strony
rosyjskiej, iż z Niemiec, a zwłaszcza przez śląską granicę dociera broń dla rosyjskich organizacji rewolucyjnych oraz do polskich ugrupowań niepodległościowych. Rosjanie interweniowali zresztą nie po raz pierwszy. W czasie powstania styczniowego w 1863 r , wręcz żądali uszczelnienia granicy, zwłaszcza na odcinku rzeki Brynicy, gdyż przenikali tam ochotnicy, broń i zaopatrzenie dla oddziałów powstańczych. O fakcie, że mieszkańcy przygranicznych wiosek Bibieli i Brynicy trudnili się przemytem,
władze niemieckie wiedziały doskonale. Jednak śledztwo nie zdołało ustalić, by ktokolwiek z mieszkańców organizował poważną kontrabandę. Najwyżej mogli służyć za odpowiednim wynagrodzeniem , jako przewodnicy. Nie ustalono też, czy Sobczyk miał powiązania z przemytnikami i czy rzeczywiście posiadał karabin Mauser wz 1893.
Tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu.
Weronika Silczak
Za udostępnienie zdjęć i materiałów dziękuję
Pani Irenie Lukosz- Kowalskiej oraz Panom Antoniemu Famule
i Fryderykowi Zgodzajowi. |