|
Rozmyślania o Górnym Śląsku
Na rozmyślania o Śląsku zdobyło się w ostatnich miesiącach wiele osób, jak Polska długa i szeroka. Skłoniły ich do tego dwie wiadomości podane w ogólnopolskich gazetach, oraz w programach radiowych i telewizyjnych.

Ślązacy. Bytom rok 1936
Pierwsza dotyczyła wyników spisu powszechnego, według którego najliczniejszą mniejszość narodową stanowią – Ślązacy! Druga to informacja o posiedzeniu Trybunału Europejskiego w Strasburgu, na którym rozpatrywano odwołanie Związku Ludności Narodowości Śląskiej od orzeczeń sądów polskich odmawiających rejestracji tego stowarzyszenia. Informacje te, a wraz z nimi dziesiątki artykułów, wywiadów i czatów, prawie zbiegły się w czasie i niewspółmiernie zwiększyły znaczenie tych
faktów. Reakcje, jak na każdy tak drażliwy temat, były różne. Obok wyważonych wypowiedzi spotkać można było (najczęściej w internecie) inwektywy i pogróżki. I nic dziwnego. Temat to zawsze bulwersujący. Dla niektórych samo napomknienie o autonomii Śląska stanowi zdradę narodową i kolaborację wiadomo z kim; nie mówiąc już o próbach realizacji tego zamysłu. Zdarzenia te zapowiadają w dodatku dalszy ciąg pewnego procesu. Nad dalszym jego przebiegiem nie zaważy liczba zdeklarowanych głosów za
narodowością śląską, nie najważniejszy będzie nawet korzystny werdykt w Strasburgu. Stało się (i jak to się mówi „nie odstanie”) coś, co mądrze i obiektywnie opisał Andrzej Chyliński – naczelny redaktor „Dziennika Zachodniego” - w „Kulisach”. (Wiadomo, że do bojowników o śląskość zaliczyć go raczej nie można). Pod prowokującym tytułem: „ Polska traci Śląsk”, pisze: „ Czoło Ślązaków właśnie się podnosi. ... Byli germanizowani, polonizowani, ale przetrwali. I dziś chcą więcej. Na początek żądają,
by Polska uznała oficjalnie, iż stanowią naród. A skoro będzie już naród, nie ukrywają, że są zainteresowani, początkowo niewielką, a z czasem coraz większą, autonomią dla Śląska.... To jak przebudzenie z głębokiego snu. Potężna dawka siły, przywrócenie godności.” W demokratycznym kraju, z sąsiadami, z którymi łączą nas przyjacielskie stosunki, w przeddzień przystąpienia do „Europy Regionów”, najwyższe państwowe gremia powinny wznieść się ponad partyjne kalkulacje (rejestracja może spowodować
zniesienie progów wyborczych) i wyzbyć się nacjonalistycznych uprzedzeń (Polska krajem jednolitym etnicznie). W dodatku nie wchodzi już w rachubę ewentualny paraliż gospodarczy, czy też energetyczny. Śląsk przestał już być „przemysłowym sercem Polski”, swoistym eldorado dla elit rządzących i dla szukających dostatniej przyszłości ludzi z innych części kraju. Wszak z ust rządowych prominentów słyszeliśmy wypowiedzi, że Górnego Śląska chętnie by się pozbyli, gdyż jest źródłem samych kłopotów. Nie
lepiej więc przyjąć teraz postawę dobrego i łaskawego wujaszka? Szczególnie w sytuacji, w której „wujaszek” ma sporo grzechów na sumieniu. Mówi się o budowie społeczeństwa obywatelskiego, o popieraniu ruchów oddolnych i regionalizmu, o błędach popełnianych w ubiegłym półwieczu wobec rodowitych mieszkańców Śląska, a sprawa rejestracji stowarzyszenia oprzeć się musiała o Trybunał Europejski. W każdym wolnym, demokratycznym państwie, grupie etnicznej gwarantuje się swobodę zrzeszania się,
tolerancję oraz wsparcie finansowe pochodzące od rządu. Podawanie w wątpliwość przez stronę rządową faktu istnienia narodu śląskiego jest w tym przypadku wybiegiem, gdyż jak pisze wybitny warszawski socjolog – profesor dr hab. Krzysztof Kwaśniewski w artykule „Czy istnieje narodowość śląska?”: „ A dodajmy już w tym miejscu, że w świetle obowiązujących ustaleń międzynarodowych, które zabraniają (podkr. moje – J.H.) nie tylko kwestionowania, ale
nawet badania zasadności czyichś deklaracji narodowych, Ślązacy, którzy tego chcą, jeżeli tylko będą wystarczająco liczni, i tak zostaną uznani za odrębną narodowość, tyle, że zamiast jako narodowość przyjazna, przez Polaków otaczana opieką i popierana – to jako narodowość od początku do Polski i Polaków zrażona. Już dziś szczyty taktu okazują autorzy tygodnika „Wprost”, piszący o problemach Śląska per „kocioł”, „Katanga” lub „kiełbasa”. Obawiać się można, że Ślązacy (rozumiani jako odrębna
opcja narodowościowa) zrażą się w tych warunkach do Polski nawet wbrew swemu własnemu interesowi, bo przecież ich niesłowiańscy sąsiedzi nie mają a la longue żadnego interesu w podtrzymywaniu istnienia jeszcze jednego słowiańskiego narodu”. Tak pisał wybitny naukowiec sześć lat temu ! – przed spisem powszechnym i rozprawą w Strasburgu. Ile gorzkich uwag mógłby teraz dopisać! Cytuję go tu tak obszernie, gdyż oprócz głębokiego uznania dla wnikliwości jego osądu, kierował mną zamysł, by ten
felieton oprzeć na wypowiedziach osób o ustalonym autorytecie, nie pochodzących ze Śląska i których z pewnością nie można posądzić o stronniczość. Krzysztof Zanussi w „Polityce” pisze: „... duchowa odrębność Ślązaków była zawsze mocno odczuwalna i postrzegam ją jako wartość pozytywną. Śląskość czyniła Polskę krajem bardziej zachodnim i bardziej przemysłowym, a więc przybliżała nas do krajów wyżej rozwiniętych. Czy odrębność przekształcona w narodowość powinna nas niepokoić? Czytam bez większego
przekonania, że pojawił się prawdziwy powód do zmartwienia, ale jednocześnie przypominam sobie, że w historii zawsze zwyciężały te kultury, które potrafiły przyciągać, a nawet wchłaniać inne, z którymi rywalizowały. Jeśli polskość zachowa swą siłę przyciągania, Ślązacy będą mieli powód, aby dzielić z nami wspólne państwo, a to państwo przy ich udziale może okazać się bardziej nowoczesne, a przynajmniej bardziej zachodnie, aniżeli byłoby bez nich.” Już te dwa cytaty powinny wytrącić obrońcom
„jedności narodu polskiego” wszelkie argumenty. Skoro nie dostaje im wiedzy o specyficznej historii i obyczajowości Śląska, skoro już pozostają w niewoli odchodzących do lamusa fobii i uprzedzeń, zawsze mogą skorzystać z fachowej wiedzy najwybitniejszych znawców problemu. W dodatku rozwój sytuacji politycznej w Europie wskazuje wyraźnie na to, że pozycje zwolenników centralizmu państwowego są zagrożone i raczej już są nie do obrony. Jak bowiem pisze wspomniany profesor Kwaśniewski, dążenie do
ustanowienia narodu śląskiego można rozpatrywać w perspektywie postnarodowej, jako strategię grupową w globalizującym się świecie. Wtedy narodowość śląska byłaby sposobem na dostosowanie się do nowej przestrzeni europejskiej, realizacją najbardziej wybiegającą w przyszłość i na której inni mogliby się wzorować. Zacytujmy na koniec profesora Kwaśniewskiego: „ Może śląskość jest właśnie drogą, po przejściu której opcja narodowościowa w ogóle będzie ceniona, a może jest już ( co nawet głoszą
niektórzy) przewidującym pominięciem tej opcji w drodze ku europeizmowi?”. Stała obecność problematyki europejskiej w działaniach Ruchu Autonomii Śląska i Przymierza Śląskiego, fakt posiadania w Brukseli stałego przedstawiciela – obserwatora, oraz obecność w ruchu autonomicznym wielu młodych ludzi sprzyja uznaniu tej tezy.
Jan Hahn |